Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Przyczyna śmierci Łukasza Litewki. To nie trucizna była powodem wypadku polityka
Trucizna, substancje halucynogenne, a nawet morderstwo. To tylko niektóre z potencjalnych przyczyn śmierci Łukasza Litewki, wymieniane przez internautów. Oficjalne wyjaśnienia prokuratury nie pokrywają się jednak z tymi doniesieniami.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Przyczyna śmierci Łukasza Litewki. To nie trucizna była powodem wypadku polityka
Trucizna, substancje halucynogenne, a nawet morderstwo. To tylko niektóre z potencjalnych przyczyn śmierci Łukasza Litewki, wymieniane przez internautów. Oficjalne wyjaśnienia prokuratury nie pokrywają się jednak z tymi doniesieniami.
ANALIZA W PIGUŁCE
- Na Facebooku udostępniono informacje, według których poseł Łukasz Litewka mógł zostać zabity celowo lub zginąć w efekcie zażycia trucizny czy substancji powodującej halucynacje. W niektórych postach (1, 2, 3) pojawiły się także doniesienia o areszcie dla prokuratora zajmującego się sprawą.
- Żadne oficjalne doniesienia (1, 2, 3) nie potwierdzają spekulacji na temat zgonu Łukasza Litewki. Z ustaleń sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci posła były rozległe obrażenia kończyn dolnych, które doprowadziły do wykrwawienia. Podejrzanemu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Brak jest także jakichkolwiek wiarygodnych informacji potwierdzających, że aresztowano prokuratora.
Wokół śmierci Łukasza Litewki pojawiło się sporo fałszywych informacji (1, 2), w tym nawet teoria spiskowa o antyukraińskim wydźwięku. Pytania internautów krążą głównie wokół przyczyny śmierci polityka, która według niektórych nie była przypadkowa.
W sieci można natrafić na kilka wersji historii dotyczącej śmierci posła. Niektóre posty rozpowszechniają narrację, według której w ciele Litewki znaleziono substancję, która wywołała halucynacje (1, 2, 3). W innych wpisach przeczytamy również, że polityk mógł zostać otruty (1, 2, 3).
Nie zabrakło także teorii spiskowych, które wskazują, że polityk był zastraszany, a jeszcze przed potrąceniem ktoś „próbował go wcześniej zabić” (1, 2, 3). Natrafiliśmy także na teorię, według której po ujawnieniu wyników sekcji zwłok polityka rzekomo aresztowano prokuratora prowadzącego tę sprawę (1, 2, 3).
Zarówno prokuratura, jak i śląska policja wydały komunikaty, w których apelowano o zachowanie spokoju, a także niepodawanie informacji, które mogą wprowadzać w błąd. Mimo to pod niektórymi analizowanymi postami pojawiają się pełne emocji głosy internautów, np.: „To był wyrok, nie wypadek” czy „Wyjątkowo szybko posprzątali i usunęli z miejsca wypadku wszystko…. w mig”.
Wyniki sekcji zwłok polityka są znane – przyczyną śmierci nie była trucizna
W ostatnim czasie opisywaliśmy facebookową grupę Łukasz Litewka – wyjaśniamy tragiczną śmierć posła!, na której pojawiają się spekulacje o rzekomym spisku stojącym za nieszczęśliwym wypadkiem posła.
Podkreślamy jednak – żadne oficjalne doniesienia (1, 2, 3) nie wskazują na to, że jest to prawda. Według informacji przekazanych przez służby sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci były rozległe obrażenia kończyn dolnych, które doprowadziły do wykrwawienia. Dementujemy także wiadomości o rzekomym aresztowaniu prokuratora prowadzącego sprawę – nie potwierdzają jej żadne serwisy informacyjne (1, 2, 3).
Prokuratura nadal prowadzi śledztwo
Przypomnijmy, że do śmiertelnego potrącenia posła doszło w czwartek, 23 kwietnia. Śląska policja poinformowała, że pojazdem, który uczestniczył w wypadku, kierował 57-letni mężczyzna. Zaraz po potrąceniu rowerzysty został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji.
Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu zdementowała doniesienia, jakoby samochód miał ukraińskie tablice rejestracyjne. Zatrzymanemu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. We wtorek, 28 kwietnia, opuścił areszt za poręczeniem majątkowym.
Mężczyzna wciąż jest objęty dozorem policji i nie może opuszczać kraju. Czyn, który mu zarzucono, jest zagrożony karą ośmiu lat pozbawienia wolności (art. 177 par. 2 Kodeksu karnego).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



