Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Sterczewski uruchomił platformę do zarabiania? Zobacz, dlaczego to oszustwo
Polski poseł rzekomo uruchomił program, który pozwala obywatelom zarobić na własny dom. Jeśli się to nie uda, obiecał każdemu samochód. Problem w tym, że Sterczewski nigdy nic takiego nie powiedział.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Sterczewski uruchomił platformę do zarabiania? Zobacz, dlaczego to oszustwo
Polski poseł rzekomo uruchomił program, który pozwala obywatelom zarobić na własny dom. Jeśli się to nie uda, obiecał każdemu samochód. Problem w tym, że Sterczewski nigdy nic takiego nie powiedział.
Analiza w pigułce
- Franciszek Sterczewski rzekomo uruchomił platformę do zarabiania. Ponoć wystarczy się tylko zarejestrować, wpłacić pieniądze i czekać na zwrot z inwestycji.
- Na oficjalnych kanał w mediach społecznościowych polityka nie ma nigdzie wzmianki o takiej inicjatywie. Dziwne sformułowania [czas nagrania 3:25] i gestykulacja niepasująca do tonu wypowiadanych słów [czas nagrania 1:12] wskazują, że nagranie przerobiono z użyciem AI.
- Podlinkowana we wpisie) strona podszywa się pod portal Gazeta.pl. Artykuł o nowej platformie jednak nie istnieje. Zdjęcia osób, które rzekomo zyskały dzięki inwestycji, pochodzą ze stockowych zbiorów (1,2) lub są ukradzione z mediów społecznościowych.
„100 proc. gwarancji, 100 proc. zysku”. Takie deklaracje można usłyszeć na filmiku, na którym rzekomo występuje poseł Franciszek Sterczewski. Polityk obiecuje, że jeżeli inwestycja na jego platformie do zarabiania nie przyniesie zysku, to kupi każdemu samochód [czas nagrania 3:15].
Oferta szybkiego zysku brzmi kusząco, jednak jak pokazuje praktyka, w zasadzie wszystkie tego typu nagrania okazały się oszustwem (1, 2, 3). Jak możemy rozpoznać, że i ta niesamowita oferta, to w rzeczywistości internetowy przekręt?
Poseł Sterczewski nigdy nie promował platformy do inwestowania
W przypadku scamów wykorzystujących wizerunek polityka (1, 2, 3) często zdarzało się, że bazowano na istniejących materiałach wideo, które później przerabiano przy użyciu sztucznej inteligencji. Wsteczne wyszukiwanie grafiką, które mogłoby ustalić źródło nagrania z wypowiedzią posła Sterczewskiego nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów.
Szukamy zatem, czy gdzieś poza wpisem na Facebooku znajdziemy nagrania polityka promującego program do inwestowania? Okazuje się, że na oficjalnych kanałach w mediach społecznościowych Franciszka Sterczewskiego nie ma nigdzie wzmianki o takiej inicjatywie. Poseł nic o niej nie pisze ani na swoim Facebooku, ani na Instagramie. Nie ma tam również filmiku zawartego w analizowanych postach.
Również samo nagranie wzbudza wątpliwości. W czasie oglądania rzuca się w oczy np. gestykulacja niedopasowana do tonu wypowiadanych słów [czas nagrania 1:12]. Dodatkowo pod koniec nagrania pada nietypowy zwrot: „kliknijcie przycisk pod tym materiałem i zarezerwujcie sobie miejsce w Słońcu” [czas nagrania 3:23]. Wydaje się to być dosłownie przetłumaczone angielskie wyrażenie „place in the Sun” („miejsce w Słońcu”), oznaczające szczęśliwą sytuację.
Fałszywy artykuł i zdjęcia ze stocka – jak próbowano uwiarygodnić platformę?
Klikając przycisk, tak jak radzi zmanipulowane nagranie, trafiamy na stronę internetową, przypominającą portal Gazeta.pl. Znajduje się tam tekst rzekomo napisany przez Dominika Molińskiego, opublikowany 8 grudnia. Ponownie pojawia się tam wątek platformy do zarabiania, która ma pozwalać w łatwy sposób pomnożyć swoje oszczędności.
Źródło: Browserling.com
W tekście znalazły się także przykłady „prawdziwych wyników”, które ponoć udało się osiągnąć użytkownikom usługi. Obok imion, nazwisk i zdjęć znalazły się słupki pokazujące setki tysięcy złotych uzyskanych z domniemanych inwestycji.
Źródło: Browserling.com
Na pierwszy rzut oka całość wygląda rzetelnie, jednak przy dokładniejszym przyjrzeniu okazuje się, że jest to kolejny krok w uwiarygodnieniu oszustwa. Sprawdzając na prawdziwym portalu Gazeta.pl profil redaktora Molińskiego, nie znajdziemy żadnego tekstu o takiej tematyce opublikowanego 8 grudnia. Ponadto zdjęcia osób z „prawdziwych wyników” są ukradzione z innych źródeł.
- Marcin Król to tak naprawdę wędkarz ze stockowego zbioru fotografii,
- Maria Nowak pojawia się na stronie zachęcającej do odwiedzin w Norwegii,
- Konrad Pawłowski nazywa się tak naprawdę Eric Kelso,
- Katarzyna Wiśniewska pozuje w kolejnym zbiorze darmowych stockowych zdjęć.
Na samym dole tekstu znajduje się formularz kontaktowy do wypełnienia. Ma on służyć „konsultantowi”, który w ten sposób zadzwoni do nas i nakłoni do przelania pewnej kwoty na konto oszustów. Warto wystrzegać się podobnych fałszywych materiałów, aby nie stracić swoich pieniędzy.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



