Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Szczepienie dzieci zwiększa ryzyko chorób? Weryfikujemy badanie
Zaszczepione dzieci mają być 2,5 razy bardziej narażone na rozwój przewlekłych schorzeń niż dzieci niezaszczepione. Weryfikujemy te tezy oraz badania, na podstawie których wysunięto te wnioski.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Szczepienie dzieci zwiększa ryzyko chorób? Weryfikujemy badanie
Zaszczepione dzieci mają być 2,5 razy bardziej narażone na rozwój przewlekłych schorzeń niż dzieci niezaszczepione. Weryfikujemy te tezy oraz badania, na podstawie których wysunięto te wnioski.
ANALIZA W PIGUŁCE
- W sieci pojawiły się informacje, z których wynika, że dzieci zaszczepione są 2,5 razy bardziej narażone na rozwój chorób niż dzieci niezaszczepione (1, 2, 3). Głównym dowodem miało być niedawno opublikowane badanie naukowe.
- Wskazany projekt badawczy nie udowodnił tej tezy. Analizę przeprowadzono pod egidą centrum medycznego Henry Ford Health w 2020 roku, ale nie dopuszczono jej do publikacji ze względu na błędy w metodologii i w danych wprowadzonych do dokumentu.
- Wszystkie szczepionki ujęte w kalendarzu szczepień dla dzieci i młodzieży przeszły wymagane badania pod kątem skuteczności i bezpieczeństwa.
W mediach społecznościowych nadal mamy do czynienia z fałszywymi doniesieniami na temat szczepień. Niejednokrotnie w naszych analizach opisywaliśmy rzekome i niepotwierdzone badaniami tezy dotyczące skutków ubocznych szczepień dla dzieci (1, 2, 3).
Tym razem na Facebooku pojawiły się wyniki badania, które niektórzy w sieci opisywali jako „wstrząsające”. Odwołała się do nich także na swoim profilu Justyna Socha – jedna z liderek ruchów antyszczepionkowych.
Z informacji zawartych we wpisach (1, 2, 3) dowiadujemy się, że zaszczepione dzieci są bardziej narażone na choroby niż ich niezaszczepieni rówieśnicy. W jednym z postów czytamy [pisownia oryginalna]: „Wnioski z badania są druzgocące. Stwierdza się w nim: »W przeciwieństwie do naszych oczekiwań, odkryliśmy, że narażenie na szczepienia było związane z ogólnym 2,5-krotnym ZWIĘKSZENIEM prawdopodobieństwa rozwoju przewlekłego stanu zdrowia w porównaniu do dzieci nieszczepionych«. Pojawiła się również informacja, że badanie celowo ukryto przed opinią publiczną (1, 2, 3).
Jeden z postów zyskał sporą popularność – prawie tysiąc reakcji i 367 udostępnień. Komentarze wskazują na to, że większość użytkowników potraktowała przekaz jako prawdziwą informację [pisownia oryginalna]: „Rodzice w Polsce nie sa w stanie nawet poznac swojego dziecka po urodzeniu, jak się zachowuje itd bo odrazu praktycznie dostaje masę toksyn do organizmu…” czy „Szkoda że tak późno to wszystko wychodzi na światło dzienne”.
Wspomniane badanie o szczepieniach dzieci nie jest wiarygodne
Upublicznione wyniki badania dr. Marcusa Zervosa, zakończone w 2020 roku, miały udowadniać, że szczepionki powodują choroby u najmłodszych. Okazuje się, że analiza nie jest rzetelna i dlatego nie dopuszczono jej do publikacji.
Jak opisuje wspomniane wyżej centrum medyczne, projekt odrzucono już po pierwszej wewnętrznej recenzji. Kłopotem były poważne problemy z wiarygodnością danych zawartych w badaniu. Nie jest zatem wystarczającym dowodem na poparcie tej tezy.
Instytucja badawcza wymienia następujące błędy w metodologii:
- „Nierówne próby pacjentów zaszczepionych i niezaszczepionych, które różniły się ze względu na płeć, rasę czy choroby.
- Próba dzieci niezaszczepionych była bardzo mała w porównaniu z próbą zaszczepionych (16,5 tys. dzieci otrzymało co najmniej jedną szczepionkę, a ok. 2 tys. nie zaszczepiono żadną szczepionką).
- Okres pomiaru chorób był znacznie krótszy w przypadku dzieci niezaszczepionych. Jedna czwarta była obserwowana tylko do szóstego miesiąca życia, a 75 proc. tylko do 3. r.ż., czyli przed okresem, kiedy lekarze mogą z całą pewnością zdiagnozować przewlekłe choroby pediatryczne.
- W badaniu porównano wiele szczepionek z brakiem szczepień – zamiast konkretnej szczepionki z brakiem szczepień. Nie uwzględniono liczby szczepionek czy czasu między szczepieniami a wystąpieniem choroby.
- Wytyczne dotyczące szczepień zmieniały się z biegiem czasu, ale nie zostało to uwzględnione w badaniu”.
Centrum medyczne Henry Ford Health, pod którego egidą miało być upublicznione badanie, zaprzecza, by było ono wiarygodne.
Badanie zatajono przed społeczeństwem? To nieprawda
Wokół projektu badawczego pojawiły się także informacje, że celowo ukryto go przed opinią publiczną (1, 2, 3). Tę kwestię także wyjaśniło amerykańskie centrum medyczne:
„Renomowane akademickie instytucje medyczne, takie jak Henry Ford Health, poddają prace badawcze rygorystycznej, wewnętrznej i naukowej kontroli, która często wskazuje na problemy z danymi, metodologią lub inne błędy. Rzadko zdarza się, aby artykuł trafił do fazy składania do czasopisma naukowego, a jeszcze rzadziej, aby został opublikowany. [Projekt – przyp. Demagog] nie został ukryty, a po prostu odrzucony z powodu błędów naukowych”.
Burza medialna wokół badania
Pierwszy raz opinia publiczna usłyszała o badaniu podczas przesłuchania w sprawie korupcji w nauce, które odbyło się w amerykańskim senacie 9 września 2025 roku. Osoby powołane na świadków twierdziły, że wyniki badania dostarczyły przełomowy wniosek: szczepionki zwiększają ryzyko wystąpienia chorób przewlekłych u dzieci.
Na przesłuchaniu Aaron Siri, jeden z prawników, stwierdził, że badacze nie opublikowali wyników swej pracy, ponieważ obawiali się zwolnień. Siri to specjalista w sądowych sprawach dotyczących szczepień, a dodatkowo pełni funkcję prawnego doradcy sekretarza ds. zdrowia i opieki społecznych Roberta F. Kennedy’ego Jr.
Na łamach Demagoga przyglądaliśmy się już kilkukrotnie fałszywym stwierdzeniom sekretarza Kennedy’ego, m.in. na temat szczepionek przeciw COVID-19 i działalności WHO.
Badanie wykorzystano także do nagrania filmu „An Inconvenient Study” (pl. Niewygodne badanie), którego premiera odbyła się 3 października 2025 roku. To właśnie fragment tej produkcji widzimy we wpisie Justyny Sochy, jednej z liderek ruchów antyszczepionkowych w Polsce.
Szczepionki dla dzieci są bezpieczne
Nie ma wiarygodnych dowodów naukowych na to, że szczepionki wywołują szereg chorób zakaźnych lub chorób przewlekłych (1, 2). Szczepionki są bezpieczniejsze niż choroby, którym zapobiegają.
Wszystkie szczepionki ujęte w polskim kalendarzu szczepień dla dzieci i młodzieży przeszły wymagane badania pod kątem skuteczności i bezpieczeństwa. Pominięcie szczepień może prowadzić do groźnych komplikacji, np. związanych z narażeniem dzieci na powikłania chorobowe (1, 2, 3).
W rzadkich przypadkach szczepionki mogą prowadzić do cięższych działań niepożądanych. Jednak jak podkreślają naukowcy: korzyści z zapobiegania chorobom wynikające z przyjęcia szczepień są większe niż ryzyko (1, 2, 3). Jak czytamy na stronie poświęconej tematyce szczepień, prowadzonej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH – PIB):
„Około 122 milionów osób zawdzięcza życie szczepionkom, bez których nie mieliby szansy przeżyć nawet okresu dzieciństwa. To dlatego, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zaszczepiono miliony dzieci przeciw chorobom wieku dziecięcego, takim jak odra, gruźlica, poliomyelitis, błonica, krztusiec czy pneumokokowe zapalenie płuc. Każdego roku na świecie podawanych jest około 1 miliarda dawek szczepionek, które ratują przed śmiercią około 2,5 miliona osób na całym świecie”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



