Strona główna Fake News Ukraina nie zaatakowała krajów bałtyckich. Wyjaśniamy, co się stało

Ukraina nie zaatakowała krajów bałtyckich. Wyjaśniamy, co się stało

Ukraińskie drony rozbiły się na terytorium Litwy, Łotwy i Estonii. Czy to celowy atak na kraje NATO? Tak twierdzą niektórzy internauci – tłumaczymy, dlaczego się mylą.

 

Fot. Pixabay / Facebook / Modyfikacje: Demagog

Ukraina nie zaatakowała krajów bałtyckich. Wyjaśniamy, co się stało

Ukraińskie drony rozbiły się na terytorium Litwy, Łotwy i Estonii. Czy to celowy atak na kraje NATO? Tak twierdzą niektórzy internauci – tłumaczymy, dlaczego się mylą.

 

Analiza w pigułce

  • Po rozbiciu się ukraińskich dronów na terytoriach Litwy, Łotwy i Estonii na Facebooku opublikowano wpisy, w których przeczytamy, że były to celowe ataki (1, 2). Rzekomym celem takich działań strony ukraińskiej ma być próba wciągnięcia krajów NATO do wojny z Rosją (1, 2).
  • Przedstawiciele rządów i sił zbrojnych wszystkich trzech krajów potwierdzili, że ukraińskie drony zboczyły z kursu w wyniku zakłócania sygnału radiowego przez Rosję (1, 2, 3). Bezzałogowce prawdopodobnie uczestniczyły w atakach na terminal naftowy w Primorsku i port Ust-Ługa.
  • Przedstawiciele krajów bałtyckich konsekwentnie podkreślają, że incydenty nie były celowym atakiem ze strony Ukrainy, a jedynie skutkiem rosyjskiej agresji (1, 2, 3). Narracja, jakoby Ukraina starała się wciągnąć kraje NATO do wojny, jest częstym wątkiem kremlowskiej propagandy (1, 2, 3).

23 marca w okolicy jeziora Ławrys w Litwie spadł ukraiński dron. Dwa dni później kolejne ukraińskie bezzałogowce rozbiły się w łotewskiej wsi Dobročina oraz na kominie estońskiej elektrociepłowni w Auvere. W sieci możemy trafić na wiele doniesień na temat przyczyny i znaczenia tych wydarzeń, w tym na treści, z których dowiemy się, że były to rzekomo celowe ataki (1, 2). Jak przeczytamy w jednym z wpisów na Facebooku [pisownia oryginalna]: „Ukraina równocześnie uderzyła na Litwę, Łotwę i Estonie próbując wciągnąć NATO do wojny. Dziś Ukraińskie drony kolejny raz uderzyły w UE i NATO”.

Zrzut ekranu wpisu z Facebooka. Na górze podpis i elementy interfejsu platformy, na dole zdjęcie z artykułu przedstawiające elektrociepłownię.

Źródło: Facebook, 25.03.2026

Pod wpisami (1, 2) promującymi teorię o celowym ataku znajdziemy wiele komentarzy, których treść wskazuje na to, że ich autorzy uwierzyli w tę narrację [pisownia oryginalna]: „Następna będzie Polska. Jeśli ukraińskie drony spadną na nasz teren to znaczy, że Ukraina wypowiada Polsce wojnę a nie że pomylili się”, „Zelenskiego polityka Wciaga inne kraje do jego wojny ale mu sie nie uda”.

Jakie były cele dronów, które zboczyły z kursu?

Kęstutis Budrys, litewski minister spraw zagranicznych, poinformował, że jest prowadzone we współpracy z Ukrainą dochodzenie w sprawie tego, jak doszło do rozbicia się drona. Robertas Kaunas – litewski minister obrony – przekazał, że według wstępnego śledztwa bezzałogowiec zboczył z kursu w wyniku zakłócania sygnału radiowego przez Rosję. Jak informuje Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW), drona prawdopodobnie użyto podczas ataku na rosyjski terminal naftowy w Primorsku.

Okoliczności incydentów w Łotwie i Estonii 25 marca są podobne – eksperci z OSW oceniają, że celem tych bezzałogowców mógł być port Ust-Ługa w Rosji.

Gen. Egils Leščinskis, zastępca szefa Sztabu Połączonego Łotewskich Sił Zbrojnych (ZS), potwierdził, że dron, który rozbił się w Dobročinie, „najprawdopodobniej zboczył z kursu lub został zakłócony przez środki walki elektromagnetycznej […]”. Natomiast Marta Tuul, rzeczniczka prasowa Estońskiej Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO), w komentarzu dla Politico przekazała, że „według aktualnych informacji dron nie był skierowany w stronę Estonii”.

Władze krajów bałtyckich podkreślają odpowiedzialność Rosji za atak

Przedstawiciele krajów bałtyckich konsekwentnie podkreślają, że incydenty nie były celowym atakiem ze strony Ukrainy, a skutkiem rosyjskiej agresji (1, 2, 3). Jak przeczytamy na stronie łotewskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ryga odpowiedzialność za incydent widzi po stronie Rosji: „Przedstawiciel Ambasady Rosji został poinformowany, że Rosja, prowadząc agresywną wojnę przeciwko Ukrainie, stwarza nieprzewidywalne ryzyko incydentów bezpieczeństwa w całym regionie”.

Robertas Kaunas, litewski minister obrony narodowej, skomentował zdarzenia słowami: „Wojna, sprowokowana przez agresora, Rosję, doprowadziła nas do tego punktu”. Natomiast Margus Tsahkna, minister spraw zagranicznych Estonii, podkreślił we wpisie na portalu X, że „[…] to konkretna konsekwencja rosyjskiej agresywnej wojny na pełną skalę”.

Narracja, jakoby Ukraina starała się wciągnąć kraje NATO do wojny, jest częstym wątkiem kremlowskiej propagandy (1, 2, 3). Wiele podobnych treści analizowaliśmy we wrześniu zeszłego roku, po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony (1, 2, 3). Celem rozpowszechniania takich przekazów jest m.in. podsycanie strachu przed wojną oraz kreowanie obrazu Ukrainy jako zagrożenia dla sojuszników.

 

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!