Strona główna Fake News Drony miały zbyt mały zasięg, żeby dolecieć z Rosji? Sprawdzamy

Drony miały zbyt mały zasięg, żeby dolecieć z Rosji? Sprawdzamy

Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie bezzałogowce pojawiły się w sieci liczne spekulacje i narracje – w tym teorie, że maksymalny zasięg dronów wskazuje na ukraińską prowokację. Tłumaczymy, dlaczego to nieprawda.

w tle samoloty wojskowe, zrzut ekranu z Facebooka

Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog

Drony miały zbyt mały zasięg, żeby dolecieć z Rosji? Sprawdzamy

Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie bezzałogowce pojawiły się w sieci liczne spekulacje i narracje – w tym teorie, że maksymalny zasięg dronów wskazuje na ukraińską prowokację. Tłumaczymy, dlaczego to nieprawda.

Analiza w pigułce

  • Na Facebooku udostępniono film, zgodnie z którym naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez drony było ukraińską prowokacją. Jako dowód przedstawiany jest rzekomo zbyt mały zasięg tych urządzeń: „Te drony mają zasięg około 450 km, a wleciały prawie 300 km w głąb Polski” [czas nagrania 0:12].
  • Drony wykorzystane w rosyjskim ataku zidentyfikowano (1, 2, 3) jako bezzałogowce Shahed-136/Gierań-2, o zasięgu od 2 do 2,5 tys. kilometrów (1, 2, 3), oraz Gerbera, o zasięgu ok. 600 km (1, 2, 3), które zostały zmodyfikowane, aby zwiększyć ich zasięg [czas nagrania 8:50]. Część bezzałogowców została wystrzelona z terytorium Białorusi.
  • Wszystkie dostępne dowody wskazują na to, że atak został przeprowadzony przez Rosję (1, 2, 3). Narracja o rzekomej ukraińskiej prowokacji jest celowym działaniem rosyjskiej propagandy, mającej na celu m.in. podsycanie strachu przed wojną oraz kreowanie obrazu Ukrainy jako zagrożenia dla Polaków (1, 2, 3).

Wokół naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony krąży wiele fałszywych informacji i narracji – wiele z nich już opisywaliśmy (1, 2, 3).

Jednym z powtarzających się wątków jest zasięg urządzeń, które rozbiły się w Polsce – niektórzy internauci twierdzą, że jest zbyt mały, aby drony mogły zostać wystrzelone z Rosji. Ma to być dowód na to, że atak był ukraińską prowokacją. W udostępnionym na Facebooku filmie możemy m.in. usłyszeć, że: „Te drony mają zasięg około 450 km, a wleciały prawie 300 km w głąb Polski” [czas nagrania 0:12].

zrzut ekranu z rolki udostępnionej na Facebooku. Elementy interfejsu platformy i podpisy nałożone na klatkę z filmu przedstawiającą zdjęcie rozbitego drona i kreskówkową postać.

Źródło: Facebook, 10.09.2025

Film zdobył bardzo dużą popularność – został wyświetlony ponad 1,2 miliona razy, a użytkownicy Facebooka zostawili pod nim ponad tysiąc komentarzy. Część z nich wskazuje na to, że ich autorzy uwierzyli w podawaną informację [pisownia oryginalna]: „Dokładnie tak żadna Rosja , to Ukraińska prowokacja nie pierwszy raz Ukraina prowokuje taką sytuację” – to komentarz z ponad 500 polubieniami. Inny użytkownik przekonuje [pisownia oryginalna]: „Zemsta ze strony Ukraińskiej.To było do przewidzenia”.

Faktyczny zasięg dronów Shahed/Gierań i Gerbera

W ataku prawdopodobnie wykorzystano (1, 2, 3) dwa typy dronów: irańskiej produkcji Shahed-136, znany również pod rosyjską nazwą Gierań-2, oraz uproszczone wabiki o nazwie Gerbera. Przyjrzyjmy się ich rzeczywistym zasięgom.

Zgodnie z informacjami upublicznionymi przez armię Iranu bezzałogowce Shahed-136 mają zasięg do 2,5 tys. km. Inne źródła oceniają zasięg tych urządzeń na zakres od 2 do 2,5 tys. km (1, 2, 3). Oznacza to, że wystrzelone z terytorium Rosji byłyby w stanie dotrzeć do każdego punktu w Polsce, a nawet dosięgnąć wschodniej granicy Francji lub północy Włoch.

Drony Gerbera mają zasięg operacyjny do ok. 600 km (1, 2, 3). Jak możemy usłyszeć w filmie udostępnionym przez Ośrodek Studiów Wschodnich, urządzenia użyte w ataku na Polskę zostały zmodyfikowane [czas nagrania 8:50]:

„[drony wykorzystane w ataku – przyp. Demagog] miały zamontowane dodatkowe zbiorniki paliwa, które praktycznie podwajały ich zasięg, co zostało potwierdzone poprzez zebrane bezzałogowce Gerber z polskich pól, które na nich po prostu wylądowały. To też jest odpowiedź, dlaczego nie powstały kratery w tych polach, ponieważ w miejscu, w którym zazwyczaj Rosjanie montują ładunek wybuchowy, był zamontowany dodatkowy zbiornik paliwa i one po prostu szybując, wylądowały dość miękko w ziemi, w polu […]”

Jak potwierdził premier Donald Tusk w trakcie sejmowego wystąpienia, część urządzeń została wystrzelona z terytorium Białorusi.

Narracja z rosyjskiej propagandy

Twierdzenia o rzekomej ukraińskiej prowokacji są częścią rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej. W rzeczywistości wszystkie dostępne dowody wskazują na to, że atak został przeprowadzony przez Rosję – wiele z nich już opisywaliśmy (1, 2, 3).

Narracja, jakoby Ukraina starała się wciągnąć Polskę do wojny, jest wątkiem kremlowskiej propagandy (1, 2, 3). Rozpowszechnianie takich przekazów ma na celu m.in. podsycanie strachu przed wojną oraz kreowanie obrazu Ukrainy jako zagrożenia dla Polaków.


Analiza powstała w ramach projektu współfinansowanego ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach programu Wspieramy Ukrainę, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji.  

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!