Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Atak dronami to był spisek? Badamy sprawę holenderskiego samolotu
W sieci krąży informacja, że holenderski samolot wyruszył do Polski z pomocą jeszcze przed pierwszym naruszeniem granic przez rosyjskie drony. Sprawdzamy, czy taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Atak dronami to był spisek? Badamy sprawę holenderskiego samolotu
W sieci krąży informacja, że holenderski samolot wyruszył do Polski z pomocą jeszcze przed pierwszym naruszeniem granic przez rosyjskie drony. Sprawdzamy, czy taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce.
ANALIZA W PIGUŁCE
- W mediach pojawiły się fałszywe informacje (1, 2) sugerujące, że sojusznicy Polski wiedzieli wcześniej o przelocie rosyjskich dronów nad naszym terytorium. Potwierdzeniem tej teorii ma być wylot holenderskiego samolotu tankowca jeszcze przed pierwszym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej. Zgodnie z doniesieniami (1, 2) rosyjskie ataki są „ustawką”, a dowodem na to ma być brak jednoznacznej decyzji prokuratury w sprawie przyczyn zniszczenia domu w Wyrykach.
- Airbus A330 wystartował z lotniska w Eindhoven ok. 23:45 czasu lokalnego. Pierwsze naruszenie polskiej przestrzeni odnotowano ok. 23:30 tego samego wieczoru, więc drony pojawiły się przed startem tankowca. Obecność samolotu nad polskim terytorium była elementem standardowych procedur sojuszniczych, a nie dowodem spisku.
- Prokuratura poinformowała, że w Wyrykach-Woli jest badany „niezidentyfikowany obiekt latający”. Na tym etapie nie potwierdzono, że był to dron, ale także tego nie wykluczono. Równocześnie wskazano sześć innych miejscowości, w których odnaleziono szczątki dronów.
Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony stało się tematem licznych nieprawdziwych informacji – wiele z nich już opisywaliśmy na łamach Demagoga (1, 2, 3). Takie narracje pojawiły się także we wpisach (1, 2) udostępnionych na Facebooku.
W filmie na profilu Świadomi Jędrzejów pojawia się stwierdzenie, że nasi sojusznicy rzekomo wiedzieli o ataku dronów wcześniej. Holenderski samolot miał ruszyć do Polski jeszcze przed pierwszym naruszeniem przestrzeni powietrznej przez drony: „Airbus A330 wystartował z Eindhoven o 23:45, a pierwszy dron pojawił się u nas dopiero po pierwszej w nocy. Ten samolot czekał ponad godzinę w powietrzu na te drony” [czas nagrania: 02:32].
Materiał wideo podważa także kwestię zniszczenia domu w Wyrykach: „Prokuratura w Lublinie ogłasza swoje wątpliwości, że to nie dron. A co się dzieje dzień później? Pan Bosacki leci na nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ i macha zdjęciem tej chałupy w Wyrykach, krzycząc, że to rosyjski dron” [czas nagrania: 00:33].
W nagraniu słyszymy spekulacje na temat tego, że akcja była „ustawką”, „prowokacją” lub „ćwiczeniami, które wymknęły się spod kontroli” [czas nagrania: 02:47]. W innym wpisie czytamy natomiast, że była to „skoordynowana akcja Ukrainy z rządem polskim, mająca wywołać psychozę, szybko przepchnąć ustawę pomocową i zmusić Karola Nawrockiego, by jej nie zawetował”.
Nagranie uzyskało 152 tys. wyświetleń, 4,2 tys. reakcji i 1,6 tys. udostępnień. W sekcji komentarzy pojawiły się 122 wypowiedzi. Wielu internautów powielało przekonania zawarte w filmie, np. [pisownia oryginalna]: „Następne trumny z Bergamo dokładnie ta sama mistyfikacja na potrzebę propagandy”, „Pocisk trafił w dom i nie wybił ani jednej szyby Chyba jakiś bezobjawowy ten ładunek,taki cichy z tłumikiem”, „Ustawka!!! Prowokacja!!!”. W komentarzach zwracano także uwagę na rzekomo nieprawidłową reakcję państwa [pisownia oryginalna]: „To państwo z kartonu. Albo stodoła na chwiejących sie nogach jak kto woli”.
Co było pierwsze – wojskowy samolot czy drony?
Przelot samolotu, o którym mowa w nagraniu, możemy prześledzić za pomocą aplikacji Flightradar24. Holenderski samolot Airbus A330, będący wojskowym tankowcem do wspierania operacji lotniczych, wystartował z lotniska w Eindhoven około godziny 23:45 czasu lokalnego. Na stronie Flightradar24 wszystkie godziny są podawane w czasie uniwersalnym (UTC). Warto pamiętać, że w tym okresie w Holandii obowiązywał czas letni, czyli różnica między czasem lokalnym a uniwersalnym wynosiła dwie godziny. Dlatego czas wylotu podany na stronie Flightradar24 to godzina 21:45 (UTC).
Natomiast podczas przemówienia w Sejmie Donald Tusk powiedział, że wojsko dostało informację o zmasowanym ataku na terenie Ukrainy o 22:06, a pierwsze naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej odnotowano około 23:30 we wtorek [czas nagrania: 10:14:05]. W filmie na Facebooku podano, że wydarzenia w Polsce rozpoczęły się po godzinie pierwszej w nocy – co jest nieprawdą [czas nagrania: 02:32].
Airbus A330 opuścił lotnisko w Eindhoven 15 minut po pierwszym odnotowanym naruszeniu przestrzeni powietrznej w Polsce. Oznacza to, że drony przekroczyły granicę Polski jeszcze przed wystartowaniem samolotu polskich sojuszników.
Szybka reakcja sojuszników to nie sygnał spisku
Wyruszenie samolotu miało miejsce zaraz po pierwszym naruszeniu przestrzeni powietrznej, ale o masowych atakach w Ukrainie wiedziano już wcześniej. W takich sytuacjach są uruchamiane odpowiednie procedury bezpieczeństwa, o czym przypomina Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ):
„Wojsko Polskie, we współpracy z sojusznikami, realizuje stałe zadania związane z ochroną przestrzeni powietrznej RP. Każdorazowo, kiedy pojawiają się informacje o możliwych atakach rakietowych lub dronowych na Ukrainę, które mogą również oddziaływać na obszary przygraniczne Polski, w powietrze podrywane są samoloty dyżurne”.
Dowództwo Operacyjne RSZ podkreśla również, że szybka reakcja sojuszników jest pozytywnym sygnałem:
„Obecność holenderskiego tankowca Airbus A330 w polskiej przestrzeni powietrznej nie jest żadnym zaskoczeniem ani sygnałem wcześniejszej wiedzy o możliwości naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a jedynie dowodem naszej i sojuszniczej wiedzy o możliwych uderzeniach Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, w tym na obwody graniczące z naszym terytorium. To element standardowych procedur, praktykowanych wielokrotnie, gdy prognozowana jest konieczność dłuższego operowania myśliwców w naszej przestrzeni powietrznej”.
Co spadło na dom w Wyrykach?
W nagraniu opublikowanym na Facebooku słyszymy, że doniesienia dotyczące ataków to „misternie budowana konstrukcja o straszliwym rosyjskim dronie”, która „zawaliła się pod ciężarem jednego komunikatu prokuratury” [czas nagrania: 01:11]. Chodzi o komunikat, w którym podano wyniki oględzin miejsc, w których znaleziono drony.
Prokuratura przyznała w nim, że „obiekt nie został na chwilę obecną zidentyfikowany ani jako dron, ani jako jego fragmenty”. Nie potwierdzono więc, że to dron zniszczył dom w Wyrykach, ale także nie wykluczono tej możliwości. Oględziny wciąż trwają, a tymczasem prokuratura wymieniła nazwy sześciu innych miejscowości, w których znaleziono szczątki dronów.
Brak jednoznacznych wniosków dotyczących domu w Wyrykach-Woli nie może świadczyć o tym, że wszystkie dowody ataków są zmyślone lub sfałszowane.
Podawaj tylko sprawdzone informacje
W sytuacji zagrożenia powielanie niesprawdzonych informacji jest szczególnie szkodliwe. Potwierdzone informacje pojawiają się w komunikatach i na stronach internetowych następujących służb:
- Rządowe Centrum Bezpieczeństwa,
- Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych,
- Sztab Generalny Wojska Polskiego,
- Ministerstwo Obrony Narodowej,
- Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji,
- Komenda Główna Policji.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



