Szybkie alerty Demagoga. Znajdziesz tu najważniejsze informacje o dezinformacji i manipulacjach, zwłaszcza w kontekście kampanii wyborczej.
Wojna w Iranie a dostępność paliwa w Polsce. Eksperci uspokajają
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Wojna w Iranie a dostępność paliwa w Polsce. Eksperci uspokajają
28 lutego, ok. 7:00 czasu polskiego Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran. W wyniku działań wojennych Iran zamknął cieśninę Ormuz dla międzynarodowej żeglugi i tym samym zablokował okręty eksportujące ropę i gaz m.in. z Iraku, Arabii Saudyjskiej i Kataru.
W jednym z wpisów zamieszczonych na platformie X profil Prawa i Sprawiedliwości przekonuje, że Polacy zaczynają się obawiać braku paliwa na stacjach. „Czy zabraknie nam paliwa? Konflikt na Bliskim Wschodzie się zaostrza, ceny ropy rosną, rynki reagują nerwowo. To może szybko przełożyć się na sytuację na stacjach” – pisała partia i jednocześnie zarzucała bezczynność rządowi.
⁉️ Czy zabraknie nam paliwa? Konflikt na Bliskim Wschodzie się zaostrza, ceny ropy rosną, rynki reagują nerwowo. To może szybko przełożyć się na sytuację na stacjach.
🟥 A rząd? Cisza!
🔔 Udostępnij! pic.twitter.com/W1EM0pnGOK— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) March 2, 2026
W rzeczywistości jednak takie obawy nie są uzasadnione – tłumaczymy dlaczego.
Nie ma podstaw do obaw o dostępność paliwa w Polsce
Spółka Orlen przekazała PAP komunikat, w którym poinformowała, że nie widzi zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy naftowej do Polski. Dodano, że koncern nie sprowadza surowca przez cieśninę Ormuz:
„Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania naszych rafinerii, ponieważ Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez cieśninę Ormuz. […] System zabezpieczenia rynku, w tym zapasy obowiązkowe i strategiczne, stanowi istotny bufor bezpieczeństwa na wypadek przejściowych zakłóceń w handlu międzynarodowym [pogrubienie – Demagog]”.
Obawy o dostępność gazu tonuje wiceminister energii Wojciech Wrochna. W rozmowie z Business Insiderem podkreślił, że Polska ma zapewnione dostawy tego surowca z różnych kierunków, a zgodnie z oficjalnymi danymi magazyny są w tej chwili zapełnione w 50 proc.
Komunikaty w związku ewentualnymi obawami o braki paliwa wydały również Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) oraz spółka Gaz System, odpowiadająca za przesył gazu ziemnego i terminal LNG w Świnoujściu. Obydwie organizacje zapewniają, że Polska ma odpowiednio duże zapasy i może sprowadzać surowce z wielu miejsc na świecie.
W przeszłości do braku paliw na stacjach dochodziło w sytuacjach o charakterze paniki zakupowej (1, 2, 3) – a nie w wyniku samych napięć geopolitycznych. Dla przykładu, po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku dochodziło do lokalnych, krótkotrwałych braków na części stacji. Nie wynikały one jednak z fizycznego braku paliwa w kraju, lecz ze wzmożonego popytu.
Gdzie faktycznie zobaczymy efekty konfliktu?
W świetle dostępnych informacji nie ma więc podstaw, by spodziewać się przerw w dostawach czy braku paliwa na stacjach benzynowych. Konflikt na Bliskim Wschodzie spowodował wzrost cen ropy na światowych rynkach, co potencjalnie może oznaczać wyższe ceny paliwa w dłuższej perspektywie. Nie oznacza to jednak ryzyka jego fizycznego braku w Polsce.
W komentarzu do aktualnej sytuacji udzielonym dla portalu Energetyka24 Dorota Sierakowska, analityczka rynku surowców, oceniła, że blokada cieśniny może znacząco wpłynąć na ceny w Polsce, tylko jeżeli będzie przedłużona:
„[…] Mówiąc brutalnie, rynki ropy naftowej i gazu ziemnego trochę się przyzwyczaiły do tego, że na Bliskim Wschodzie bywają takie napięcia. Jeżeli na przykład zamknięcie cieśniny Ormuz okaże się kwestią kilku dni, to prawdopodobnie nie dojdzie do długotrwałego przełożenia na ceny, zarówno ropy, jak i gazu [pogrubienie – Demagog]”.
Jakie efekty widzimy więc tej chwili? Zauważalnie wzrosła cena tzw. ekodiesla. Jest to prawdopodobnie wynik zwiększonego popytu na oleje roślinne, z których wytwarza się biopaliwo. Jak tłumaczy Bloomberg, zapotrzebowanie na nie wzrosło z powodu obaw o dostępność tradycyjnych paliw.
Ponadto, w odpowiedzi na ruchy giełdy, o ok. 9 proc. wzrosły ceny hurtowe paliwa, lecz – jak oceniła Agata Łoskot-Strachota, ekspertka z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) – ten koszt prawdopodobnie nie zostanie przełożony na konsumenta.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



