Czas czytania: około min.

Federalizacja UE pod przewodnictwem Niemiec? Co planuje nowy rząd?

08.12.2021 godz. 17:46

Wypowiedź

Manipulacja

Analiza w pigułce

  • 24 listopada została podpisana umowa koalicyjna pomiędzy socjaldemokratami (SPD), liberałami z FDP i Zielonymi. Dokument zawiera liczne odniesienia do polityki europejskiej.
  • Pada w nim m.in. zdanie o tym, że celem integracji powinno być „federalne, europejskie państwo związkowe”. U jego podstaw miałaby leżeć zasada subsydiarności i pomocniczości. Tego typu państwo związkowe powinno być zdecentralizowane i uwzględniać fakt, że integracja poszczególnych państw przebiega z różną prędkością.
  • Dokument nie wspomina o tym, że federalizacja Europy miałaby przebiegać pod przewodnictwem Niemiec.
  • Zapis o przewodniej roli odnosi się do szczególnej odpowiedzialności Niemiec w dążeniu do wypracowania porozumienia między państwami UE. Odpowiedzialność ta miałaby wynikać z faktu, że Niemcy są największym państwem Wspólnoty. 
  • Opracowanie koncepcji federalnej UE ma dokonać się ramach Konferencji o przyszłości Europy. Należy pamiętać, że ewentualne stworzenie unijnego państwa federalnego wymaga zmiany traktatów. Ta z kolei jest możliwa przy zgodzie wszystkich państw członkowskich UE.
  • W umowie koalicyjnej ani razu nie pada stwierdzenie, że w sfederalizowanej Unii państwa członkowskie utraciłyby swoją suwerenność. Wspomniana przez Jarosława Kaczyńskiego „suwerenność europejska” nie oznacza odrzucenia suwerenności państw. W dokumencie mowa jest o „zwiększaniu strategicznej suwerenności Europy”, co oznacza, że autorzy uznają, że suwerenność ta już w pewnym stopniu istnieje obecnie. Jej zwiększanie miałoby polegać na wzmocnieniu zdolności UE do „działania w kontekście globalnym” oraz zmniejszeniu zależności od innych państw, np. w zakresie energetyki, zdrowia czy rozwoju technologicznego.
  • Jarosław Kaczyński celnie zauważa, że umowa koalicyjna SPD, FDP i Zielonych zawiera zapis dotyczący federalizacji UE. Polityk dokonuje jednak nadinterpretacji pozostałych postanowień. W związku z tym wypowiedź uznajemy za manipulację.

Jarosław Kaczyński na spotkaniu europejskich partii konserwatywnych

W sobotę 4 grudnia w Warszawie odbyło się spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych. W wydarzeniu wzięli udział m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, a także szefowie kilkunastu konserwatywnych partii europejskich, w tym liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i premier Węgier Viktor Orbán.

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu odniósł się do propozycji federalizacji Europy wskazanej w umowie koalicyjnej zawartej przez zwycięzców niemieckich wyborów parlamentarnych, czyli Socjaldemokratyczną Partię Niemiec (SDP), z Zielonymi i liberalną Wolną Partią Demokratyczną (FDP). Według prezesa PiS proponowana przez Niemców federalizacja oznaczać będzie odrzucenie suwerenności poszczególnych państw unijnych na rzecz suwerenności europejskiej.

Sfederalizowana Unia miałaby zjednoczyć się pod przywództwem Niemiec m.in. ze względu na największą liczebność tego kraju.

– Warto się zastanowić nad tą propozycją i wyciągnąć z niej wnioski. Po pierwsze istotne jest to, że ta propozycja została sformułowana przez Niemców, bo to oznacza przekreślenie pamięci historycznej XX wieku – mówił Kaczyński. Wskazał również, że koncepcja federalizacji UE nie pojawia się w debacie po raz pierwszy.

Prezes PiS odwołał się tu do tzw. Konstytucji dla Europy, nad którą prace trwały na początku XXI wieku. Umowa została podpisana przez wszystkie państwa członkowskie, ale w części z nich nie została ratyfikowana, w związku z czym ostatecznie nie weszła w życie.

Polityka europejska w umowie koalicyjnej

Umowa koalicyjna SDP, Zielonych i FDP została podpisana 24 listopada. W liczącym 178 stron dokumencie Europie poświęcono siedem. Rozdział dotyczący integracji został podzielony na 10 części:

  • Przyszłość Unii Europejskiej,
  • Praworządność,
  • Unia gospodarcza i walutowa, polityka fiskalna,
  • Inwestycje,
  • Europa socjalna,
  • Europa odporna na kryzys,
  • Koordynacja polityki europejskiej,
  • Europejska polityka zagraniczna i bezpieczeństwa,
  • Partnerzy europejscy,
  • Europejska swoboda przemieszczania się.

Już na początku rozdziału czytamy o planach dążenia do „dalszego rozwoju europejskiego państwa federalnego, zorganizowanego w sposób zdecentralizowany zgodnie z zasadami pomocniczości i proporcjonalności oraz opartego na Karcie Praw Podstawowych”.

Zasada pomocniczości określa okoliczności, w jakich Unia ma pierwszeństwo działania w stosunku do państw członkowskich. Zgodnie z nią na szczeblu wspólnotowym powinny być podejmowane tylko te działania, których przeniesienie na wyższy szczebel oznacza większą skuteczność i efektywność niż w przypadku, gdyby prowadzenie stosownych akcji pozostawić w wyłącznej kompetencji rządów poszczególnych państw członkowskich. 

Z kolei zasada proporcjonalności oznacza, że aby osiągnąć zamierzone cele, UE podejmie tylko te działania, które są do tego konieczne.

Koalicja chce również dążyć do wprowadzenia wspólnego prawa wyborczego dotyczącego Parlamentu Europejskiego. Na (częściowo) ponadnarodowych listach wyborczych w wyborach do PE mieliby się znaleźć się kandydaci z różnych krajów. 

Koalicjanci wyrażają również wsparcie dla rozszerzania UE o państwa Bałkanów Zachodnich.

Polska z perspektywą utraty suwerenności?

Jarosław Kaczyński nie jest pierwszym politykiem, który przekonuje, że umowa koalicyjna SPD, Zielonych i FDP zawiera założenia dotyczące utraty suwerenności słabszych państw członkowskich na rzecz unijnych instytucji i samych Niemiec. W podobnym tonie pod koniec listopada wypowiedział się europoseł PiS Ryszard Legutko.

Polityk przekonywał w Polskim Radiu, że „Tak naprawdę powstaje oligarchia, gdzie kraje mniejsze – zwłaszcza ze wschodniej Europy – nie będą miały nic do powiedzenia. Stoimy przed perspektywą możliwej utraty, stopniowego zanikania niepodległości”.

– Padają tam stwierdzenia niezwykłe, np. o szczególnej roli Niemiec, które są państwem najsilniejszym czy też najważniejszym w Europie. Oczywiście realnie rzecz biorąc, Niemcy są najpotężniejszym państwem w Europie, ale ogłaszanie tego jako deklaracji programowej powoduje, że stanie się ona czymś w rodzaju myśli przewodniej polityki nowego rządu – mówił Legutko.

Co na temat roli poszczególnych państw członkowskich mówi sama umowa? Tak naprawdę niewiele, jednak z tego, co zawarto w dokumencie, wynika, że koalicja szanuje fakt, że różne państwa są na różnym etapie integracji, i nie zamierza narzucać im swojej woli. Przykładowo w części dotyczącej swobody przemieszczania się czytamy:

„W państwach członkowskich rozwinęły się różne systemy świadczenia usług, samorządność i samoregulacja, zwłaszcza w przypadku wolnych zawodów. Różnice te należy uwzględnić w aktach prawnych UE. Chcemy platformy informacyjnej we wszystkich językach UE na temat systemów emerytalnych, uprawnień do ubezpieczenia społecznego, opodatkowania, a także informacji o prawie pracy w państwach członkowskich”.

W umowie pojawia się również odniesienie do współpracy z Polską w ramach Trójkąta Weimarskiego, a także wzmożenie kooperacji między podmiotami społeczeństwa obywatelskiego i współpracy na terenach przygranicznych.

Suwerenność europejska = utrata suwerenności państw członkowskich?

Z treści umowy nie wynika ani utrata suwerenności państw członkowskich, ani dążenie przez Niemcy do przejęcia przywództwa w sfederalizowanej UE. Koalicjanci wyraźnie podkreślają, że wszelkie działania Unii muszą być zgodne z zasadą pomocniczości i proporcjonalności.

W umowie koalicyjnej kilkukrotnie przewija się natomiast wspomniana przez Jarosława Kaczyńskiego „suwerenność europejska”. Określenie to pada jednak w innym kontekście. W dokumencie czytamy:

„Chcemy zwiększyć strategiczną suwerenność Europy. Przede wszystkim oznacza to ustanowienie własnej zdolności do działania w kontekście globalnym oraz bycie mniej zależnym i podatnym na zagrożenia w ważnych strategicznych obszarach, takich jak zaopatrzenie w energię, zdrowie, import surowców i technologia cyfrowa – bez izolowania Europy”.

Koalicjanci chcą również „lepiej chronić kluczowe technologie i infrastrukturę, odpowiednio dostosować standardy i zamówienia oraz zainicjować europejskie konsorcjum Open Source5 /6G. Lepiej chronimy europejskie firmy przed sankcjami eksterytorialnymi”.

„Chcemy uczynić Europę kontynentem zrównoważonego postępu i wytyczać drogę na arenie międzynarodowej. Dzięki europejskim normom wyznaczamy standardy dla światowych przepisów” – czytamy w dokumencie.

Zwiększeniu znaczenia Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej ma służyć reforma polityki zagranicznej Wspólnoty. Przede wszystkim koalicja chce:

  • wzmocnienia pozycji wysokiego przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz,
  • zastąpienia zasady jednomyślności w Radzie UE (w dokumencie nazywanej Radą Ministrów UE) we wspólnej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa większością kwalifikowaną.

Koordynacja polityk unijnych miałaby się również przejawiać w stworzeniu wspólnych struktur dowodzenia nad armiami narodowymi i jednej cywilno-wojskowej kwatery głównej. Twórcy dokumentu nie wspominają jednak o stworzeniu wspólnej unijnej armii.

Federacja, czyli państwo związkowe

Federacja jest typem państwo złożonego, w którym części składowe dysponują samodzielnością prawną i określoną samodzielnością polityczną. Części składowe są elementami federacji (w przypadku UE byłyby nimi poszczególne państwa np. Polska, Niemcy, Czechy itd.) oraz posiadają własny podział administracyjny. Części składowe zachowują także odrębne systemy prawne, instytucje władzy politycznej i sądowniczej, budżety czy symbole narodowe.

Charakterystyczną cechą dla federacji jest podział uprawnień władczych. Władza jest rozdzielana pomiędzy parlament i rząd federalny oraz parlamenty i rządy części składowych federacji. Wspomniany podział zakłada, że wyłącznie pewien obszar uprawnień jest zarezerwowany dla władzy federalnej (polityka zagraniczna, polityka obronna). Z kolei większość spraw o naturze wewnętrznej przypada na władze części składowych, które posiadają w tym zakresie autonomię, czyli ograniczoną suwerenność (definicja za M. Żmigrodzki, B. Dziemidok-Olszewska, „Współczesne systemy polityczne”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2013).

Działanie w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej” realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub