Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Nagranie z Bielska-Białej. Dlaczego Matecki nie dostał zapisu z monitoringu?
Nagranie z Bielska-Białej. Dlaczego Matecki nie dostał zapisu z monitoringu?
![]()
Ani policja, ani prokuratura nie zablokowały możliwości publikacji nagrania z autobusu z Bielska-Białej. Kwestia udostępnienia tego nagrania to tylko decyzja MZK.
Analiza w pigułce
- Zapis monitoringu z autobusu w Bielsku-Białej, przedstawiający incydent z 11 lipca, podczas którego 54-letni mężczyzna znieważył dwie dziewczynki z Ukrainy, stanowi dowód w sprawie. Miejski Zakład Komunikacyjny (MZK) w Bielsku-Białej wskazał w swoim oświadczeniu, że z tego powodu nie może go samodzielnie opublikować.
- Komenda Miejska Policji w Bielsku-Białej potwierdziła w komentarzu dla Demagoga, że decyzja o ewentualnym upublicznieniu nagrania na etapie postępowania przygotowawczego należy do prokuratury, a nie do MZK.
- Prokuratura Rejonowa w Żywcu nie wyraziła dotąd zgody na publikację zapisu z monitoringu, powołując się na dobro postępowania. Jak wyjaśnia w komentarzu dla Demagoga, zasady udostępnienia nagrania regulują przepisy Kodeksu postępowania karnego (art. 156 par. 5), a nie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Potwierdza to postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 21 kwietnia 2022 roku (sygn. II SAB/Sz 17/22).
- Poseł Dariusz Matecki, chcąc uzyskać dostęp do nagrania, powinien zwrócić się do prokuratury, ponieważ to ona decyduje o udostępnieniu materiału zabezpieczonego w sprawie osobom, które nie są jej stronami (art. 156 par. 5 k.p.k.), a nie do MZK. Jego wypowiedź oceniamy jako fałsz.
Nagranie z autobusu w Bielsku-Białej, na którym widać agresywne zachowanie 54-letniego mężczyzny wobec dwóch dziewczynek z Ukrainy, wywołało szeroką dyskusję wśród polityków, dziennikarzy i internautów.
Do incydentu doszło 11 lipca. Niedługo później wokół wydarzeń zaczęły krążyć fałszywe informacje (np. 1, 2, 3). W odpowiedzi Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej opublikował oświadczenie, w którym na podstawie zapisu z monitoringu przedstawił przebieg zdarzenia.
Jednocześnie MZK poinformował, że nagranie zostało zabezpieczone przez policję i stanowi materiał dowodowy w prowadzonym postępowaniu. „Z tego względu, a także z uwagi na regulacje o ochronie danych osobowych, spółka nie ma możliwości jego udostępnienia ani publikacji” – czytamy w oświadczeniu.
To wyjaśnienie nie przekonało jednak wszystkich. Poseł PiS Dariusz Matecki napisał na platformie X, że brak publikacji nagrania „to tylko decyzja MZK”. Kolejnego dnia poinformował, że przewoźnik odmówił mu udostępnienia nagrania.
Policja w Bielsku-Białej: Zgodę może wydać prokurator
O to, czy Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej rzeczywiście nie może opublikować nagrania z monitoringu, ponieważ zostało ono zabezpieczone przez policję jako materiał dowodowy, zapytaliśmy Komendę Miejską Policji w Bielsku-Białej.
W odpowiedzi oficer prasowy podkom. Sławomir Kocur poinformował nas, że to prawda – w tym momencie udostępnienie nagrania z monitoringu nie zależy już od Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
Jak zaznaczył, ewentualną zgodę na upublicznienie nagrania na etapie postępowania przygotowawczego, może wydać prokurator, a gdy rozpocznie się postępowanie sądowe – prezes sądu.
Prokuratura w Żywcu odmawia upublicznienia nagrania
Łukasz Witkowski z Prokuratury Rejonowej w Żywcu przekazał w komentarzu dla Demagoga, że ze względu na dobro prowadzonego postępowania prokurator nie wyraził zgody na upublicznienie nagrania ze zdarzenia w Bielsku-Białej.
Jak wskazał, zapis z monitoringu stanowi dowód w sprawie, dlatego zasady jego ewentualnego udostępnienia określają przepisy Kodeksu postępowania karnego (art. 156 par. 5), a nie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Witkowski wyjaśnił, że wynika to z tego, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej „nie mogą służyć realizacji celów, dla których właściwe są inne tryby postępowań”.
Prokurator powołał się na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z 21 kwietnia 2022 roku (sygn. II SAB/Sz 17/22). Wówczas sąd wskazał, że samo powołanie się na ustawę o dostępie do informacji publicznej nie oznacza obowiązku jej zastosowania, jeżeli dostęp do żądanych informacji został zapewniony w innym trybie.
Kto ma prawo obejrzeć nagranie z Bielska Białej?
Zgodnie z art. 156 par 5 k.p.k., na który powołuje się Prokuratura Rejonowa w Żywcu, dostęp do akt postępowania przygotowawczego przysługuje stronom oraz ich obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym.
Osobom tym udostępnia się akta oraz umożliwia sporządzanie z nich odpisów lub kopii, o ile nie zagraża to prawidłowemu tokowi postępowania ani ważnemu interesowi państwa.
„Za zgodą prokuratora akta w toku postępowania przygotowawczego mogą być w wyjątkowych wypadkach udostępnione innym osobom” – precyzuje Kodeks.
Oznacza to, że jeśli Dariusz Matecki chciał uzyskać dostęp do nagrania stanowiącego dowód w sprawie, powinien zwrócić się do Prokuratury Rejonowej w Żywcu, a nie do Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej.
Prokuratura wykluczyła domysły o prowokacji
Na nagraniu, które opublikował Dariusz Matecki 16 lipca, możemy zobaczyć odpowiedź, jaką otrzymał od MZK [czas nagrania: 00:24]. W punkcie piątym wprost mu wyjaśniono, że dysponentem materiału, o którego udostępnienie prosi, jest Prokuratura Rejonowa w Żywcu.
Mimo to polityk nie odnosi się wprost do tej kwestii. Podkreśla za to w swoim wpisie, że na czele MZK stoi działacz Koalicji Obywatelskiej i dodaje, że pozostaje w sferze domysłów, że „Ukraińcy mieli wyzywać, bądź nawet opluć tego człowieka, a dopiero później nagrać jego reakcję”.
Na domysły o których mówi Dariusz Matecki odpowiedziała już rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska. „Jedno, co mogę powiedzieć, to że wykluczone jest tutaj działanie prowokujące czy wulgarne z ich strony” – przekazała Interii. Za to podejrzany przyznał się, że znieważył trzy obywatelki Ukrainy, w tym dwie małoletnie, z powodu ich przynależności narodowej.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



