Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Polska ma tyle węgla, że starczy na 9 tys. lat? Sprawdzamy
Polska ma tyle węgla, że starczy na 9 tys. lat? Sprawdzamy
![]()
Mamy [w Polsce – przyp. Demagog] na 9 tysięcy lat węgla. Na 9 tysięcy lat.
- Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy w odpowiedzi na nasze pytanie wyjaśnił, że polskie zasoby geologiczne węgla kamiennego teoretycznie wystarczyłyby nawet na 1,5 tys. lat, a brunatnego – na 500 lat.
- Ważniejsze od geologicznych są zasoby operatywne, czyli takie, które podlegają wydobyciu na powierzchnię. Zdaniem PIG – PIB wystarczą one na ok. 50 lat w przypadku węgla kamiennego i na ok. 20 lat w przypadku węgla brunatnego.
- Dostępne raporty, prace branżowe i publikacje nie wskazują, aby polskie zasoby węgla, zarówno operatywne, jak i geologiczne, wystarczyły na więcej niż odpowiednio kilkadziesiąt i kilkaset lat.
Aktualizacja 31.01.2025. Uzupełniliśmy naszą analizę o informację, że dwa tygodnie po sprawdzonej tu wypowiedzi Marek Jakubiak stwierdził, że Polska ma pokłady węgla wystarczające nie na 9000, a na 900 lat. Przy okazji jeszcze raz wyjaśniliśmy, że obliczanie wystarczalności węgla na podstawie danych o zasobach geologicznych bilansowych, prowadzące do wniosku, że starczy go na 1000 i więcej lat, jest nieuzasadnione.
Jakubiak: Zielony Ład do kosza
Marek Jakubiak, kandydat na prezydenta, na antenie Radia PLUS stwierdził, że po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej zostaniemy „z ręką w nocniku”. Jego zdaniem Niemcy wrócą do importowania gazu z Rosji poprzez NordStream 2, a Polska będzie mierzyła się z zakazem węgla – pomimo wielkich zasobów tego paliwa w naszym kraju.
Argument o dużych złożach na terenie Polski powraca w polskiej debacie publicznej. W przeszłości weryfikowaliśmy słowa prezydenta Andrzeja Dudy oraz posła Michała Wójcika, którzy przekonywali, że węgla starczy na co najmniej 200 lat.
Redaktor w studiu Sedna Sprawy zauważył, że są dostępne szacunki, które mówią o kilkudziesięciu, a nie o tysiącach lat. W kontrze Jakubiak wyjaśnił, że Polska nadal ma nietknięte pokłady węgla w województwie lubelskim. Zweryfikowaliśmy jego tezy.
Węgiel w złożach to nie zawsze węgiel dostępny do wydobycia
Na początek wprowadźmy istotne rozróżnienie, które przyda się podczas interpretacji dostępnych danych. W literaturze branżowej dotyczącej złóż korzysta się z kilku różnych pojęć. Dr Michał Wilczyński – były główny geolog kraju – wyjaśnił je następująco (s. 6):
- zasoby geologiczne – całkowita ilość kopaliny lub kopalin w granicach złoża,
- zasoby bilansowe – zasoby złoża lub jego części, które spełniają graniczne wartości parametrów definiujących złoże,
- zasoby pozabilansowe – zasoby złoża lub jego części, które nie spełniają tych parametrów,
- zasoby przemysłowe – część zasobów bilansowych lub pozabilansowych złoża, które mogą być przedmiotem eksploatacji uzasadnionej technicznie i ekonomicznie przy uwzględnieniu wymagań określonych w przepisach prawa, w tym wymagań dotyczących ochrony środowiska,
- zasoby operatywne – część zasobów przemysłowych, które podlegają wydobyciu na powierzchnię.
A czym są wspomniane graniczne wartości w zasobach bilansowych? To minimalne lub maksymalne wartości, w których musi zmieścić się kopalina, aby zostać sklasyfikowana jako złoże. Parametry, w tym również dla węgla, zostały określone w rozporządzeniu ministra środowiska z 2015 roku (załącznik 8).
Prawie 90 mln ton węgla pod ziemią
W ubiegłym roku Państwowy Instytut Geologiczny – Polski Instytut Badawczy opublikował raport z bilansem zasobów złóż kopalin w Polsce.
Na koniec 2023 roku w Polsce zasoby bilansowe kopalin węgla kamiennego sięgały 64,60 mld ton, a węgla brunatnego – 23,04 mld ton (s. 9), czyli łącznie ok. 87,64 mld.
Obecnie tylko ⅓ z tych zasobów jest zagospodarowana. Głównie jest to węgiel kamienny, którego złoża zagospodarowano w 43,9 proc. (s. 9).
Gdy spojrzymy na zasoby przemysłowe, czyli możliwe do wydobycia, to okaże się, że w polskich złożach jest 4,18 mld ton węgla kamiennego (s. 43) i 0,77 mld ton węgla brunatnego (s. 39) – łącznie 4,95 mld ton.
PIG – PIB: mamy węgla nawet na 1,5 tys. lat, ale to nie takie proste
Zwróciliśmy się do Państwowego Instytutu Geologicznego z prośbą o przedstawienie najbardziej aktualnych prognoz dotyczących wystarczalności polskich złóż węgla.
Na początek weźmy pod uwagę dane dotyczące wszystkich zasobów bilansowych oraz średnie roczne wydobycie węgla w Polsce. Takie obliczenia pokazują, że węgla kamiennego wystarczyłoby nawet na 1,5 tys. lat, a brunatnego – na 500 lat.
Natomiast gdy wykorzystamy do obliczeń dane dotyczące zasobów bilansowych oraz zużycia węgla kamiennego (55,4 mln ton) w 2023 roku, to okaże się, wystarczyłoby go na 1 166 lat.
W obu przypadkach to mniej niż 9 tys. lat, o których mówił Jakubiak. Co więcej, to w ogóle nie są uzasadnione obliczenia. Ekspert z PIG – PIB wyjaśnił nam, że przy szacunkach powinniśmy brać pod uwagę złoża przemysłowe i operatywne, a nie wszystkie zasoby bilansowe.
Kilkadziesiąt, a nie kilka tysięcy lat
W takim razie przyjrzyjmy się zagospodarowanym złożom. Prognoz w tym zakresie dostarczył nam PIG – PIB. W przypadku węgla kamiennego obliczenia wyglądają następująco:
„Istotne znaczenie ma wielkość zasobów przemysłowych, czyli objętych aktualnymi projektami zagospodarowania złóż, które wynoszą 4,18 mld ton. Oczywiście wielkość ta może ulec zmianie, zwłaszcza w przypadku budowy nowych kopalń. Przyjmując jednak stan obecny, a także faktyczny stopień wykorzystania zasobów przemysłowych w czasie eksploatacji wynoszący ok. 50% (tzw. zasoby operatywne), to przy obecnej wielkości rocznego wydobycia na poziomie 42,50 mln ton, ten stan zasobów przemysłowych wystarczy na ok. 50 lat eksploatacji” [pogrub. Demagog].
Ekspert wyjaśnił nam dodatkowo, że takie teoretyczne dane geologiczne należy uzupełnić też o aspekty górnicze, ekonomiczne i środowiskowe, które mogą mieć decydujące znaczenia dla oceny zarówno opłacalności wydobycia, jak i wystarczalności złóż węgla.
„W praktyce wystarczalność jest silnie ograniczona przez kilka czynników: warunki geologiczno-górnicze, konflikt ze środowiskiem naturalnym, konflikt z infrastrukturą, stan prawny własności gruntów, regulacje prawne (w tym na poziomie ponadnarodowym) dotyczące dekarbonizacji gospodarki oraz brak akceptacji społecznej”.
A co z węglem brunatnym? Jego też raczej nie starczy na tysiące lat
Z odpowiedzi PIG – PIB wynika, że rozpoznane zasoby węgla brunatnego mogłyby wystarczyć Polsce na 500 lat, ale po uwzględnieniu obecnie eksploatowanego złoża węgla brunatnego można mówić o tylko ok. 20 latach.
Oprócz tego prognozuje się, że w polskiej bazie zasobowej może znajdować się więcej nierozpoznanego jeszcze węgla brunatnego – choć ponownie należy podkreślić, że niekoniecznie jest go na tyle, by wystarczyło na 9 tys. lat.
„Według aktualnych danych krajowe zasoby prognostyczne węgla brunatnego o potencjalnych cechach bilansowych wynoszą 18,25 mld ton (400 lat) […]. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że ze względu na wysoki stopień rozpoznania utworów paleogenu i neogenu na obszarze Polski nie ma większych szans na odkrycie nieznanych dotychczas obszarów węglonośnych, na których występowałyby nieznane dotąd złoża węgla brunatnego o wielkich zasobach, rzędu miliardów ton”.
A co pokazują inne szacunki i prognozy? Sprawdzamy
Dane przedstawione przez PIG – PIB pokazują, że uzasadnionego do wydobycia węgla w Polsce starczy raczej na kilkadziesiąt lat, a nie kilka tysięcy lat. Dla potwierdzenia tego wniosku sprawdziliśmy też inne dostępne prognozy, raporty branżowe i publikacje badawcze.
W ramach dokonanego przeglądu nigdzie nie znaleźliśmy prognozy mówiącej o tym, że węgla w Polsce wystarczyłoby na 9 tys. lat eksploatacji.
Szacunki w dostępnych publikacjach mówią, że wystarczalność zasobów operatywnych polskiego węgla kamiennego sięga od 17 do 50 lat, a węgla brunatnego – od 16 do 50 lat.
Skąd teoria o 9 tys. lat? Mamy trop
Weryfikowana przez nas informacja pojawiła się w filmie pt. „DLACZEGO JESZCZE NIE JESTEŚMY BOGACI?!” zamieszczonym na platformie Youtube. Usłyszymy tu, że w złożach na terenie Polski znajduje się ok. 500 mld ton węgla, co przy rocznym zużyciu na poziomie 55 mln ton wystarczy na ok. 9 tys. lat.
Autor kanału Dla Pieniędzy nie przedstawił źródła tych danych. W 2022 roku, gdy ukazał się ten film, zużycie węgla było wyższe – Główny Urząd Statystyczny podaje, że wynosiło 64,5 mln ton. Rok wcześniej było to jeszcze więcej, bo 69,6 mln ton (s. 12).
A skąd 500 mld ton? Omawiany już powyżej bilans PIG – PIB mówił, że zasoby geologiczne węgla kamiennego to 64,60 mld ton. Skąd więc pozostałe ponad 400 mld ton? Trop prowadzi do inż. Krzysztofa Tytki, który wystąpił też we wspomnianym filmie Dla Pieniędzy. W przeszłości przekonywał on, że: „Na głębokości 5–6 tys. m mamy nawet 500 mld ton węgla, który dzięki zgazowaniu dałoby się wykorzystać w 80 proc.”.
Sprawdzamy teorię o gazowaniu węgla
Postanowiliśmy zweryfikować słowa Krzysztofa Tytki. Wyjaśnijmy, że zgazowanie polega na doprowadzeniu do złoża węgla tzw. czynnika zgazowującego (powietrza, tlenu lub pary wodnej). Oznacza to, że węgiel jest przerabiany ze stanu stałego w gazowy i dopiero wtedy – wydobywany na powierzchnię.
A czy faktycznie głęboko pod ziemią znajdują się pokaźne pokłady węgla kamiennego? O to również zapytaliśmy ekspertów z Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.
Odpowiedzi była jasna: „W polskich zagłębiach węglowych nie ma pokładów węgla na głębokościach rzędu 5000–6000 m”. Ekspert PIG – PIB wytłumaczył, że polskie pokłady węgla sięgają maksymalnie do 4,5 km w głąb ziemi i to tylko na ograniczonym obszarze. Co więcej, ich „eksploatacja konwencjonalnymi metodami górniczymi jest wykluczona”.
„Głęboko zalegające pokłady, teoretycznie rzecz ujmując, mogłyby zostać poddane procesowi zgazowania, aby następnie wydobyć i zagospodarować pozyskany w ten sposób syngaz. Dotychczasowe doświadczenia światowe i polskie nie są jednak zadowalające. W zasadzie prace w tym zakresie nie wyszły poza fazę demonstracyjną i nie zostały wdrożone w skali przemysłowej. Ponadto nigdzie nie były przeprowadzane w pokładach zalegających głęboko […]. Kaloryczność uzyskiwanego gazu była stosunkowo niska i nie uzasadniała poniesionych nakładów finansowych [pogrub. Demagog]”.
Oznacza to, że teoria o pokaźnych zasobach głębokiego węgla jest nietrafna. A sam pomysł, by wydobywać taki węgiel metodą zgazowania, nie jest obecnie zasadny i opłacalny. Ekspert z PIB – PIB przyznał, że bardzo mało prawdopodobne jest zastąpienie węgla w miksie energetycznym gazem z podziemnego zgazowania węgla.
A co z nietkniętym lubelskim węglem? Istnieje, ale to też nie jest inwestycja na tysiące lat
Marek Jakubiak stwierdził też, że w Lubelskiem są pokłady nietkniętego węgla. Czy to prawda? W przeszłości również Zbigniew Ziobro przekonywał, że na Lubelszczyźnie są największe złoża w Europie, co redakcja serwisu Konkret24 oceniła jako fałsz.
Raport PIG – PIB informuje, że w lubelskim zagłębiu węglowym zasoby bilansowe węgla kamiennego to 12,44 mld ton (s. 47), przy czym faktycznie większość z nich nie jest zagospodarowana (9,67 mld ton, czyli 77,77 proc.). Za to węgla brunatnego w zasobach bilansowych jest tylko 180 tys. ton (s. 39).
Czy są to największe niezagospodarowane złoża? Nie. Dla porównania – w górnośląskim zagłębiu węglowym znajduje się 20,24 mld ton takich zasobów węgla kamiennego (s. 45). To 39,1 proc. wszystkich zasobów bilansowych na Górnym Śląsku.
Podobnie jak powyżej, warto podkreślić, że złoża bilansowe nie są równoznaczne z węglem, który może być przedmiotem ekonomicznie uzasadnionej eksploatacji.
Aktualizacja 31.01.2025
Po publikacji tej analizy Marek Jakubiak zwrócił nam uwagę, że w swojej późniejszej wypowiedzi (program „Gość Dzisiaj”, Telewizja Republika, 27 stycznia 2025 roku) stwierdził „My mamy pokłady węgla, ja mówiłem o tym, na 900 lat. Niektórzy mówią o tysiącach, ja mówię o dziewięciuset latach”. Ponadto wskazał na fragment naszego tekstu z 2022 roku w którym na podstawie informacji z Państwowego Instytutu Geologicznego napisaliśmy, że „przy obecnym stanie zasobów geologicznych, wydobycia i zapotrzebowania na obecnym poziomie węgla kamiennego wystarczyłoby na ponad 1 000 lat”. Wobec tego poseł Jakubiak oczekuje od nas przeprosin.
Pragniemy zauważyć, że zarówno w naszym starym, jak i nowym tekście zaznaczamy, że zdaniem Państwowego Instytutu Geologicznego wystarczalność zasobów węgla kamiennego możliwych do wydobycia jest dużo niższa i wynosi od 40 do 50 lat w zależności od wysokości strat przy eksploatacji.
W niedawnej odpowiedzi na nasze pytania PIG zaznacza, że choć patrząc na wielkości zasobów spełniających definicję złoża węgla, można by uznać, że wystarczą one na ok. 1500 lat, to „tego rodzaju arytmetyka nie jest jednak niczym uzasadniona”. Istotne znaczenie ma wielkość zasobów przemysłowych, czyli faktycznie możliwych do wydobycia, które przy obecnej wielkości rocznego wydobycia wystarczy na ok. 50 lat eksploatacji w przypadku węgla kamiennego i 20 lat w przypadku węgla brunatnego.
Program Fact-Checking and Countering Disinformation: Poland’s 2025 Presidential Election jest prowadzony przez Stowarzyszenie Demagog dzięki wsparciu EMIF zarządzanemu przez Calouste Gulbenkian Foundation. Wyłączna odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez European Media and Information Fund (EMIF) spoczywa na autorach i niekoniecznie musi odzwierciedlać stanowisko EMIF i Partnerów Funduszu, Calouste Gulbenkian Foundation i European University Institute.

Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



