Czas czytania: około min.

Przez ile godzin rocznie możemy czerpać energię z OZE?

15.04.2022 godz. 14:12

Wypowiedź

Fałsz

Analiza w pigułce

  • W 2021 roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce wyniosło 174 402 GWh, natomiast produkcja w elektrowniach wiatrowych oraz innych elektrowniach produkujących odnawialne źródła energii (w tym słonecznych) wyniosła 18 984 GWh. Dodatkowo produkcja w elektrowniach wodnych wyniosła 2 830 GWh.
  • Rok trwa 365 dni (lub 366 w roku przestępnym), czyli 8 760 (lub 8 784) godzin. Jest to ponad tysiąc godzin więcej, niż zasugerował Sałek.
  • Gdy odniesiemy zeszłoroczną produkcję z OZE do polskiego zapotrzebowania i liczby godzin w roku, to zauważymy, że OZE dostarczały nam energię przez ok. 953,5 godzin, czyli 39 dni. Natomiast po wliczeniu energii z zawodowych elektrowni wodnych otrzymujemy ok. 1 095,6 godzin, czyli 46 dni. Nie udało nam się znaleźć źródła, w którym padałaby informacja o 2-2,5 tys. godzin.
  • Nie jest możliwe dokładne wyliczenie, przez ile godzin rocznie mogą w polskim klimacie funkcjonować elektrownie wiatrowe i słoneczne. Wiatr wieje w Polsce nieregularnie przez cały rok, a promienie słoneczne docierają do nas średnio przez 1 600 godzin, ale ogniwa fotowoltaiczne mogą produkować energię na zapas.
  • Paweł Sałek przedstawił nieprawidłowe wyliczenia. Na tej podstawie oceniamy jego wypowiedź jako fałszywą.

Polska odchodzi od rosyjskich surowców energetycznych

W reakcji na trwającą inwazję Rosji na tereny Ukrainy kolejne państwa podejmują kroki mającej na celu odcięcie się od agresora gospodarczo i politycznie. Państwa Unii Europejskiej nałożyły na Rosję liczne sankcje, a kolejne firmy zawieszają lub wycofują swoją działalność z tego państwa (aktualną listę znajdziesz tutaj).

Coraz częściej podnoszony jest jednak temat rosyjskich surowców energetycznych, od których zależne są państwa członkowskie UE. Problem ten dotyczy w szczególności gazu, o czym przeczytasz więcej w tej analizie. Polska postanowiła się z tej zależności wyłamać. Pod koniec marca premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej ogłosił plan derusyfikacji polskiej energetyki i jak najszybszego odejścia od importu z Rosji.

Odejście od węgla ma nastąpić jeszcze tej wiosny, natomiast rezygnacja z ropy i gazu najpóźniej do końca roku. Premier zaapelował do przedstawicieli Komisji Europejskiej o równie zdecydowane działania w zakresie sankcji. Podkreślił także, że Polska już od dłuższego czasu planowała stopniowo odchodzić od importowania rosyjskich surowców energetycznych.

Zamiast dostaw możemy rozwijać odnawialne źródła energii

Temat polskiej energetyki powrócił kilka dni później w studiu programu „Woronicza 17”. Politycy opozycji zarzucali rządzącym, że długo zwlekają z nałożeniem embargo na rosyjski węgiel, a Hanna Gill-Piątek odwołała się do konieczności rozwijania w Polsce sektora odnawialnych źródeł energii.

Zbigniew Kuźmiuk zwrócił uwagę na to, że odnawialne źródła, takie jak wiatr i słońce, są niestabilne, a braki w energii muszą być uzupełniane, chociażby gazem. Jak zasugerował, wiatr w Polsce wieje tylko 1⁄3 roku i słońce również świeci jedynie przez 1⁄3 roku. Z tego powodu konieczne staje się znalezienie rezerwy energetyczne do pozostałych 2⁄3.

Do tego tematu odniósł się Paweł Sałek, który przedstawił konkretne wyliczenia. Jego zdaniem rok ma łącznie 7,5 tys. godzin, a odnawialne źródła mogą nam zapewnić moc jedynie przez ok. od 2 do 2,5 tys. godzin rocznie. Postanowiliśmy sprawdzić to z dwóch perspektyw: udziału OZE w polskim miksie energetycznym oraz liczby godzin, w czasie  których można w Polsce czerpać energię z OZE.

Rok jest dłuższy, niż twierdzi Sałek

Przede wszystkim Paweł Sałek pomylił się w obliczeniach dotyczących tego, ile godzin trwa tok. Jego zdaniem rok ma ok. 7,5 tys. godzin, co przekładałoby się na ok. 312 dni.

Jak wiadomo, rok ma 365 dni (lub 366 w przypadku lat przestępnych), czyli 8 760 godzin (lub 8 784). Oznacza to, że rok jest o ponad tysiąc godzin dłuższy, niż zasugerował doradca prezydenta.

Polska energetyka wciąż stoi na węglu

Najnowsze dane dotyczące zużycia i produkcji energii elektrycznej w Polsce publikują w swoich raportach Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA. Z publikacji za rok 2021 dowiemy się, że w ubiegłym roku zapotrzebowanie Polaków na energię wyniosło ostatecznie 174 402 GWh (gigawatogodzin). Tymczasem produkcja krajowa zapewniła 173 583 GWh, co oznacza, że drobne braki musiały być uzupełnione importem.

Większość energii wyprodukowano w elektrowniach zawodowych (89 proc.). Największy udział w polskiej energetyce miały wciąż elektrownie węglowe – zakłady bazujące na węglu kamiennym odpowiadały za 53,6 proc. produkcji, a te oparte na węglu brunatnym – za 26,14 proc.

Coraz więcej energii czerpiemy z OZE

W strukturze polskiej produkcji energii coraz bardziej zauważalne są odnawialne źródła. Produkcja w elektrowniach wiatrowych i produkujących inne odnawialne źródła energii wzrasta rok do roku. Jeszcze w 2019 roku wyniosła ona 14 344 GWh, a w 2020 roku – 16 372 GWh.

Tymczasem w 2021 roku było to już 18 984 GWh. Oznacza to wzrost o niemal 16 proc. względem poprzedniego roku.

Ze statystyk PSE dowiemy się, że OZE pojawiły się w polskim systemie energetycznym w 2006 roku. Wówczas wyprodukowały one jedynie 69 GWh energii. Od tamtej pory sektor ten intensywnie się rozwija, o czym przekonasz się, czytając naszą analizę o polskim miksie energetycznym. 

Do ekologicznych źródeł energii należą również elektrownie wodne. W 2021 roku wyprodukowały one 2 830 GWh energii.

Wyliczenia Sałka odbiegają od stanu faktycznego

Wiemy już, że w ubiegłym roku zapotrzebowanie Polaków na energię elektryczną wyniosło 174 402 GWh, natomiast elektrownie wiatrowe oraz inne elektrownie produkujące odnawialne źródła energii (do których należą również elektrownie cieplne i wodne) były w stanie dostarczyć 18 984 GWh, czyli ok. 11 proc.

W odniesieniu do całego roku możemy stwierdzić, że jeżeli przez 8 760 godzin roku kalendarzowego potrzebujemy 174 402 GWh energii, to OZE w 2021 roku były w stanie zapewnić nam energię przez ok. 953,5 godzin, czyli przez ok. 39 dni.

Jeśli uwzględnimy dodatkowo energię z zawodowych elektrowni wodnych, otrzymujemy ok. 1 095,6 godzin, czyli niecałe 46 dni.

Polska sięga po energię słoneczną

Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego „Energia ze źródeł odnawialnych w 2020 roku” dowiemy się, że coraz większą popularność zyskuje w Polsce energia słoneczna, natomiast zużycie energii wiatrowej utrzymuje się na stabilnym poziomie.

Zużycie energii słonecznej pomiędzy rokiem 2016 a 2020 wzrosło o 294,8 proc., przy czym największy przyrost zanotowały ogniwa fotowoltaiczne (prawie 16-krotny wzrost). Co jednak ciekawe, niemal 1⁄3 zużycia energii słonecznej przypada na gospodarstwa domowe. Zużycie w sektorze przemysłowym to już 67,7 proc.

Tymczasem produkcja energii elektrycznej wytwarzanej w elektrowniach wiatrowych w porównaniu z 2016 rokiem wzrosła o ok. 25, proc. Z naszej analizy dowiesz się więcej na temat nowych farm wiatrowych budowanych od 2015 roku.

Kiedy dostępna jest energia słoneczna, a kiedy wiatrowa?

Podczas rozmowy w programie „Woronicza 17” pojawiła się teza, zgodnie z którą zarówno energia słoneczna, jak i energia wiatrowa są dostępne do pozyskiwania przez 1⁄3 roku, a resztę energii należy uzupełniać innymi źródłami. Być może do tych wyliczeń odnosił się Paweł Sałek.

Polska ma dostęp do promieni słonecznych średnio 1 600 godzin rocznie

Nie jest możliwe dokładne obliczenie, przez ile godzin rocznie docierają do Polski promienie słoneczne, dostępne są jednak dane szacunkowe dotyczące nasłonecznienia. Według ekspertów zajmujących się fotowoltaiką 80 proc. napromieniowania słonecznego trafia na obszar Polski od kwietnia do września.

W zależności od regionu w Polsce rocznie usłonecznienie wynosi od 1 390 do 1 900 godzin. Przyjmuje się roczną średnią wartość nasłonecznienia ok. 1 600 godzin, co stanowi od 30 do 40 proc. długości dnia.

Grupa FlexiPower Group działająca w sektorze OZE potwierdza, że większość słonecznych dni przypada na lato, co jednak pozwala wyprodukować duże ilości energii elektrycznej na zapas do wykorzystania w półroczu zimowym. Oznacza to, że nawet jeśli nie zawsze mamy dostęp do słońca, to nie możemy tak łatwo wyliczyć, ile dni w roku czerpiemy energię z OZE.

Wiatr jest z nami przez cały rok

Jeszcze większe trudności niż ze słońcem napotkamy przy próbach wyliczenia wietrzności w Polsce. Według raportu „Mapa wietrzności Polski”, przygotowanego w ramach Projektu Czysta Energia, średnia roczna prędkość wiatru na obszarze Polski wynosi 3,24 m/s. Jak zaznaczają autorzy, jest to wystarczające dla farm wiatrowych, których minimalny próg działania wynosi od 2,5 do 3 m/s.

Potwierdzają to specjaliści od energetyki wiatrowej z firmy Brasit. Według ich obliczeń w polskich warunkach farmy wiatrowe byłyby w stanie zaspokoić 17 proc. bilansu energetycznego Polski. Ok. 70 proc. obszaru naszego kraju spełnia minimalne warunki do wykorzystania wiatru dla celów energetycznych. Z raportu nie dowiemy się jednak, przez ile godzin rocznie w Polsce wieje wiatr.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub