Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Wątpliwości dotyczące wyborów. Ilu Polaków chce przeliczenia głosów?
Wątpliwości dotyczące wyborów. Ilu Polaków chce przeliczenia głosów?
![]()
Z badań, z ankiet wynika, że połowa Polaków podważa, nie wierzy w to, że nie doszło do fałszerstw.
- Z sondażu UCE Research przeprowadzonego na zlecenie Onetu wynika, że 51,5 proc. osób chce ponownego przeliczenia głosów oddanych w II turze wyborów prezydenckich, ze względu na stwierdzone nieprawidłowości w komisjach. Uczestnicy sondażu nie rozstrzygali, czy dochodziło do fałszerstw, czy też nie.
- O tę samą kwestię spytano w sondażu SW Reaserch dla portalu rp.pl. W tym wypadku 49,1 proc. jego uczestników chce ponownego przeliczenia głosów. Tutaj jednak, w odróżnieniu od sondażu dla Onetu, nie wskazano w pytaniu, że chodzi o nieprawidłowości.
- Do tej pory okazało się, że w 11 obwodowych komisjach wyborczych zamieniono głosy na niekorzyść Trzaskowskiego. Obliczyliśmy, że gdyby uwzględnić wszelkie wątpliwości dotyczące wyników Trzaskowskiego i głosów nieważnych, nie zmieniłoby to wyniku wyborów.
- Wypowiedź Pauliny Piechny-Więckiewicz oceniamy jako manipulację, ponieważ w sondażach nie pytano o to, czy dochodziło do fałszerstw w czasie II tury wyborów prezydenckich. Polacy wypowiadali się na temat ponownego przeliczenia głosów z uwagi na stwierdzone nieprawidłowości w komisjach.
Dwa sondaże dotyczące liczenia głosów
Na zlecenie mediów przygotowano dwa sondaże, w których zapytano Polaków, czy powinno się ponownie przeliczyć głosy oddane w II turze wyborów prezydenckich.
17 czerwca opublikowano wyniki sondażu przeprowadzonego na zlecenie Onetu. Zapytano w nim: „Czy, w związku z nieprawidłowościami przy zliczaniu głosów w wyborach prezydenckich, należy jeszcze raz policzyć głosy w całej Polsce?”.Z udzielonych odpowiedzi wynika, że ponownego przeliczenia głosów w skali całego kraju chce łącznie 51,5 proc. osób. Z tej grupy 36,8 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 14,7 proc. „raczej tak”.
Parę dni później opublikowano wyniki sondażu SW Reaserch dla portalu rp.pl, w którym zadano pytanie: „Czy Pani/Pana zdaniem należałoby ponownie przeliczyć głosy oddane w II turze wyborów prezydenckich w Polsce?”. W tym wypadku ponownego przeliczenia głosów chce 49,1 proc. jego uczestników.
W żadnym z tych badań nie pytano Polaków, czy doszło do fałszerstw w czasie II tury wyborów prezydenckich.
Nieprawidłowości to nie to samo co fałszerstwo
Fałszerstwo to świadome i z reguły celowe działanie mające na celu zniekształcenie wyniku wyborów, np. w postaci dopisywania głosów na jednego z kandydatów. Nieprawidłowości mogą oznaczać uchybienia lub błędy proceduralne, np. w postaci omyłkowego przypisania głosów do jednego kandydata zamiast drugiego.
Te drugie się zdarzały, ale w skali kraju ich znaczenie nie ma przełożenia na rozstrzygnięcie wyborów. Prawnik Krzysztof Izdebski w rozmowie z Wirtualną Polską nie wyklucza, że w niektórych komisjach mogła dojść do nieprawidłowości, które powinna zbadać prokuratura. „Na razie jednak nie ma przekonujących argumentów, by stwierdzić, że wybory zostały sfałszowane” – zaznacza.
W części komisji – nieprawidłowości w czasie wyborów
Do tej pory okazało się, że w 11 obwodowych komisjach wyborczych zamieniono głosy na niekorzyść Trzaskowskiego, w tym błędnie przypisano największą liczbę głosów Nawrockiemu, podczas gdy w danej komisji zwyciężył Trzaskowski. Wiemy o tym z ponownego przeliczenia głosów w 13 komisjach, nakazanego przez Sąd Najwyższy.
Obliczyliśmy, że gdyby uwzględnić wszelkie wątpliwości dotyczące wyników Trzaskowskiego i głosów nieważnych, nie zmieniłoby to wyniku wyborów. Prezydentem nadal zostałby Karol Nawrocki.
Potwierdza to także analiza portalu Mam Prawo Wiedzieć. Liczba komisji, w których wynik Rafała Trzaskowskiego można uznać za anomalię, jest niewielka. Skala potencjalnych nieprawidłowości jest zbyt mała, by mogła wpłynąć na wynik wyborów.
Profesor Jarosław Flis – ekspert od systemu wyborczego – uważa, że nie ma podstaw do ponownego przeliczenia głosów w skali całego kraju. „Moim zdaniem to jest kompletna paranoja. Jeśli ktoś tego żąda, to jednocześnie nie zdaje sobie sprawy, co by to oznaczało. To jest zaangażowanie setek tysięcy ludzi, którym trzeba byłoby zapłacić w sumie setki milionów złotych” – powiedział w rozmowie z WP.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



