Czas czytania: około min.

Matczak i 16-godzinny dzień pracy. Co na ten temat mówią dane?

27.10.2021 godz. 22:50

Zainspirowani słowami mecenasa Marcina Matczaka sprawdzamy, ile pracują mieszkańcy wybranych europejskich państw

„Wątpię, aby tacy ludzie byli gotowi pracować po 16 godzin na dobę, żeby osiągnąć sukces”. Te słowa Marcina Matczaka z artykułu „Tata Maty”, opublikowanego w „Polityce”, wywołały w ostatnim czasie niemałą burzę w polskim Internecie. W polemikę z mecenasem Matczakiem wdał się Adrian Zandberg z partii „Razem”, a o dyskusji rozpisywały się Onet, Newsweek czy Wp.pl.

Debata na temat tego, czy rzeczywiście praca ponad normę przynosi efekty, stanowiła dla nas inspirację do sprawdzenia, jak kształtuje się czas pracy w wybranych państwach europejskich. Prezentujemy również badania na temat wpływu wielogodzinnej pracy na nasze zdrowie, oraz wyniki eksperymentów polegających na skróceniu tygodnia roboczego.

Polacy są w czołówce Europy, jeśli chodzi o liczbę przepracowanych godzin

O tym, ile pracowali Polacy w stosunku do innych państw, możemy przeczytać w badaniu przeprowadzonym przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Zgodnie z danymi za 2020 rok w Polsce średnio każdy pracownik przepracował 1766 godzin. W minionym roku nasz kraj był jednym z europejskich państw o największej liczbie roboczogodzin w tygodniu.

Mapa z podziałem państw na średnią liczbę przepracowanych godzin w tygodniu. Polska znalazła się w przedziale, gdzie od poniedziałku do piątku pracuje się ponad 40 godzin. Oprócz Polski w tej samej kategorii znalazly się również Turcja, Grecja, Bułgaria, Macedonia Północna, Serbia i Czarnogóra

Źródło: www.ec.europa.eu

Jak się jednak okazuje, duża liczba przepracowanych godzin nie przekłada się na wzrost PKB. Zgodnie z danymi Banku Światowego, w 2017 roku Polacy przepracowali średnio 2028 godzin, co przełożyło się na nieco ponad 30 tys. dolarów PKB na mieszkańca. Z kolei nasi sąsiedzi z Czech, Litwy czy Estonii pracowali w tym czasie o ponad 200 godzin mniej w skali roku, a i tak ich poziom PKB na głowę mieszkańca był wyższy.

8-godzinny czas pracy to standard wprowadzony na początku XX wieku

czasach rewolucji przemysłowej dzienny czas pracy wahał się od 12 do nawet 16 godzin na dobę. Pierwsze postulaty wprowadzenia 8-godzinnego dnia roboczego zostały przedstawione w czasie Kongresu Robotników w Baltimore i Kongresu I Międzynarodówki w Genewie w 1866 roku. Unormowanie etatów przyspieszyła I wojna światowa i idący za nią rozwój technologiczny. W 1919 roku Międzynarodowa Konferencja Pracy uchwaliła konwencję, zwaną waszyngtońską, ustanawiającą jako normę międzynarodową 8-godzinny dzień i 48-godzinny tydzień pracy.

Już sto lat temu prof. Elton Mayo dowiódł, że mniejsza liczba godzin wcale nie musi oznaczać spadku wydajności” – napisał w komentarzu dla Demagoga prof. dr hab. Bogusław Nierenberg z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdaniem profesora już na początku ubiegłego wieku mogliśmy zauważyć tego typu trend, chociażby w działaniach Henry’ego Forda, który zdecydował się na ośmiogodzinny dzień pracy i pięć dolarów dziennej wypłaty dla swoich pracowników. W roku 1913 nie było to standardem i wielu innych przedsiębiorców negatywnie wypowiadało się o działaniach Forda, wieszcząc mu upadek. Tak się jednak nie stało, a dzięki optymalizacji pracy i wykorzystaniu taśmy montażowej firma motoryzacyjna Forda działa po dziś dzień, na co zwrócił uwagę profesor. 

Jak dodaje prof. Nierenberg, opłacalności tego typu rozwiązań nie można sprowadzić wyłącznie do wymiaru finansowego. Można ją mierzyć także w innych kategoriach, takich jak ochrona środowiska czy samopoczucie pracownika. Działania, które w danym momencie wydają się nie przynosić korzyści, mogą zaowocować w dalszej perspektywie.

Nadgodziny mogą być szkodliwe dla zdrowia

Praca powyżej pewnej liczby godzin może być nie tylko nieefektywna, ale również niebezpieczna. W 2016 roku ponad 488 milionów osób na prawie całym świecie było narażonych na pracę powyżej 55 godzin tygodniowo. Tak wynika z opublikowanej we wrześniu 2021 roku meta analizy, przeprowadzonej przez Światową Organizację ZdrowiaMiędzynarodową Organizację Pracy, na temat korelacji pomiędzy wielogodzinną pracą a występowaniem udaru i choroby niedokrwiennej serca.

Szacuje się, że z powodu przepracowania i spowodowanych nim chorób tylko w 2016 roku zmarło 745 tysięcy osób. Wśród pracujących powyżej 55 godzin tygodniowo ryzyko wystąpienia udaru rośnie o 35 proc., a chorób serca o 17 proc. w porównaniu do osób wykonujących swoje obowiązki w czasie standardowych 40 godzin tygodniowo. 

Od 2000 roku liczba przypadków śmierci z powodu chorób serca wywołanych przepracowaniem wzrosła o 42 proc., a zgonów z powodu udaru – w efekcie wielogodzinnej pracy – o 19 proc. Co niepokojące, liczba osób pracujących ponad przyjętą normę stale rośnie i obecnie według danych WHO wynosi 9 proc. światowej populacji

O negatywnych skutkach przepracowania traktuje także badanie przeprowadzone przez firmę Hays Polska. Raport z 2018 roku o nazwie „Nadgodziny, stres i negatywne konsekwencje dla samopoczucia” objął ponad 3200 osób, w różnych przedziałach wiekowych, stanowiskach i branżach. 

Prawie 75 proc. respondentów odpowiedziało, że doświadcza negatywnych konsekwencji dla samopoczucia z powodu nadgodzin i spowodowanego nimi stresu. Wśród najczęstszych skutków wielogodzinnej pracy przewija się podenerwowanie, problemy ze snem, zmęczenie, bóle głowy i przygnębienie. Co ważne, odpowiadający w ankiecie zwracali uwagę na to, że stres pracownika przekłada się również na jego relację z bliskimi.

Szkodliwość wielogodzinnej pracy potwierdza także badanie „The Effect of Long Working Hours and Overtime on Occupational Health: A Meta-Analysis of Evidence from 1998 to 2018”. Wykazało ono, że przepracowanie może zwiększyć ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, powodować chroniczne zmęczenie i stres, problemy z używkami, takimi jak papierosy czy alkohol, a także przyczyniać się do depresji.

4-dniowy roboczy tydzień jako rozwiązanie organizacji pracy w XXI wieku

Skoro wiemy już, że nadgodziny są niebezpieczne dla zdrowia, a praca po 8 godzin przez 5 dni w tygodniu może mieć wpływ na produktywność, to czy istnieją rozwiązania pozwalające na podniesienie efektywności? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie przeprowadzano różnego rodzaju eksperymenty, np. w Szwecji, gdzie skrócono czas pracy do 6 godzin dziennie w lokalnym oddziale Toyoty, czy w jednym z domów spokojnej starości

Kolejnym krokiem okazała się redukcja dni spędzanych w pracy. Zamiast wykonywać swoje obowiązki od poniedziałku do piątku, uczestnicy eksperymentów weekend zaczynali już od czwartkowego wieczoru. Tego typu testy zostały przeprowadzone między innymi w Nowej Zelandii czy Japonii. Na większą skalę takie rozwiązanie sprawdzano również w Islandii.

Przepracowanie Islandczyków zostało zauważone już w 2005 roku, kiedy to badanie obejmujące kraje globalnej północy wykazało, że jeden na czterech Islandczyków jest zbyt zmęczony, by zająć się obowiązkami domowymi po pracy. Był to najwyższy odsetek wśród wszystkich przebadanych państw. Chcąc zrównać się z czasem pracy u innych skandynawskich nacji, Islandia zdecydowała się na przeprowadzenie eksperymentów dotyczących 4-dniowego tygodnia pracy. 

Kampania przeprowadzona przez jeden z największych związków zawodowych oraz przez oddolne organizacje doprowadziła do rozpoczęcia eksperymentu w radzie miejskiej w Reykjaviku.

Organizatorzy postawili przed sobą dwa główne cele:

  1. Sprawdzić, czy redukcja czasu pracy pozwoli na poprawę balansu między pracą a życiem prywatnym.
  2. Zbadać, jak 4-dniowy tydzień roboczy wpłynie na produktywność.

Ostatecznie zdecydowano się na dwie instytucje, które wzięły udział w testach: centrum usługowe dla wschodniej części miasta, oraz centrum ochrony dzieci. Obie zostały wybrane ze względu na wysoki poziom stresu towarzyszący pracy. 

Eksperyment rozpoczął się w marcu 2015 roku i objął 66 pracowników. Czas pracy został skrócony z 40 do 35-36 godzin tygodniowo. W ciągu kolejnych pięciu lat eksperyment, ze względu na pozytywne rezultaty, stopniowo się rozrastał. W kulminacyjnym momencie uczestniczyli w nim nie tylko pracownicy urzędów, ale także przedszkoli, domów opieki czy obiektów użyteczności publicznej.

Test zakończył się na początku września 2019 roku. Pracownicy powrócili do swojego standardowego, 5-dniowego tygodnia pracy, jednak kilka miesięcy później na drodze porozumienia zagwarantowano jego skrócenie.

Podobny – do tego przeprowadzonego w Reykjaviku – eksperyment został również zorganizowany przez rząd Islandii. Pod koniec 2016 roku wszystkie rządowe instytucje zostały zachęcone do tego, aby zgłosić się do testu mającego sprawdzić skuteczność 4-dniowego tygodnia roboczego.

Ostatecznie zdecydowano się na 4 z nich:

  • Urząd Skarbowy,
  • Wydział ds. Imigrantów,
  • Wydział ds. Rejestracji,
  • Posterunek policji na Fiordach Zachodnich.

W sumie w 2019 roku w eksperymencie w Reykjaviku i w instytucjach publicznych brało udział 2,5 tysiąca osób. To ponad 1 proc. osób aktywnych zawodowo w Islandii.

Po zebraniu danych pod koniec obu testów ustalono, że:

  • Redukcja czasu pracy nie wpłynęła – lub ją poprawiła – na produktywność i świadczenie usług,
  • Mniej przepracowanych godzin poprawiło samopoczucie pracowników i pozwoliło im znaleźć balans pomiędzy pracą a życiem prywatnym.

Wbrew niektórym przewidywaniom, które zakładały, że skrócenie czasu pracy spowoduje wzrost liczby formalnych i nieformalnych nadgodzin, stało się dokładnie odwrotnie. Jeden dzień roboczy mniej spowodował wprowadzenie nowych strategii optymalizacji i lepszą współpracę między menadżerami a pracownikami. Skrócono czas, jaki pracownicy spędzali na zebraniach. Więcej spraw można było załatwić poprzez napisanie maila, a sama perspektywa skróconego czasu pracy skłoniła pracowników do lepszej organizacji i bardziej produktywnego wykonywania swoich obowiązków.

Mniej czasu spędzanego przez uczestników eksperymentu w pracy przełożyło się na więcej czasu na obowiązki domowe, redukcję stresu, pozwoliło skupić się na poprawie kondycji fizycznej. Wpłynęło także pozytywnie na samotnych rodziców, czy po prostu dało możliwość poświęcenia się swoim pasjom.

Hiszpania – największy eksperyment dotyczący 4-dniowego tygodnia pracy

W styczniu 2021 roku Inigo Errejon, lider partii Mas Pais, ogłosił na Twitterze, że udało się osiągnąć porozumienie z rządem, dotyczące rozpoczęcia pilotażowego projektu redukcji godzin pracy. Do realizacji projektu miały zostać wykorzystane fundusze europejskie.

Choć cały czas ostateczny kształt programu nie został ustalony, to według obecnych założeń ma wziąć w nim udział 200 firm, w większości z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Planowo pierwszy pilotaż ma objąć od 3 do 6 tysięcy pracowników. Program ma potrwać około roku i dotyczyć programistów, telemarketerów, konsultantów i architektów. Planowane jest także rozszerzenie na inne branże, np. hotele. Głównym celem ma być sprawdzenie, czy redukcja czasu pracy przyczyniła się do wzrostu produktywności i samopoczucia pracowników.

Czy zatem 4-dniowy tydzień pracy jest odpowiednim modelem, do którego powinny dążyć wszystkie przedsiębiorstwa? Czy jesteśmy w stanie ustanowić jeden „efektywny czas pracy” dla każdej osoby? Zdaniem prof. Nierenberga „ani badacze, ani nikt inny nie jest w stanie określić jednej wspólnej normy dnia pracy dla rozmaitych form wykonywanej pracy”. Część z pracowników chce poświęcić większą liczbę godzin na swoje obowiązki, ze względu na satysfakcję z rozwoju zawodowego, bądź dlatego, że sprawia im to przyjemność. Wydaje się zatem, że zmniejszenie liczby dni roboczych w tygodniu powinno być decyzją podejmowaną indywidualnie.

Podsumowanie

Efektywność wykonywanej pracy nie musi być bezpośrednio związana z liczbą roboczogodzin. W niektórych gospodarkach można zauważyć trend skracania czasu pracy. Co więcej, przepracowanie może być groźne dla zdrowia, i w dalszej perspektywie spowodować więcej problemów niż korzyści. Dlatego też, w trosce o samopoczucie pracowników, część pracodawców zastanawia się nad skróceniem czasu pracy, by przywrócić balans pomiędzy życiem codziennym i zawodowym, a także dbać o odpowiedni poziom motywacji.

 

Działanie w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej” realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub