Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Posłowie łamią prawo i zasłaniają się immunitetem. A mogą po prostu przyjąć mandat
Łukasz Mejza odmówił mandatu, który wystawiono mu za jazdę z prędkością 200 km/h. Powołał się przy tym na immunitet poselski. To nie pierwszy taki przypadek, gdy polityk w ten sposób wykorzystuje swoje przywileje. Jednak nie w tym celu wprowadzono immunitet.
Fot. Pexels / Wikimedia Commons / Modyfikacje: Demagog
Posłowie łamią prawo i zasłaniają się immunitetem. A mogą po prostu przyjąć mandat
Łukasz Mejza odmówił mandatu, który wystawiono mu za jazdę z prędkością 200 km/h. Powołał się przy tym na immunitet poselski. To nie pierwszy taki przypadek, gdy polityk w ten sposób wykorzystuje swoje przywileje. Jednak nie w tym celu wprowadzono immunitet.
Do zatrzymania posła PiS doszło na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic, na Dolnym Śląsku. Jak poinformowało RMF FM, na podstawie wypowiedzi rzecznika Komendy Powiatowej Policji w Polkowicach, Łukasz Mejza przekroczył dozwoloną prędkość, która wynosiła 120 km/h, jadąc 200 km/h. Policjanci nałożyli na polityka mandat w wysokości 2 500 zł i 15 punktów karnych. Mejza jednak nie przyjął mandatu.
W oświadczeniu przesłanym do mediów poseł przeprasza za tę sytuację i deklaruje, że „jeśli będzie taka możliwość prawna, to ureguluje ten mandat od razu”. 16 października do Komendy Głównej Policji wpłynął wniosek o uchylenie immunitetu Łukasza Mejzy.
Jednocześnie Mejza wspomniał, że Donald Tusk ma na sumieniu gorszy występek. W 2021 roku premier stracił prawo jazdy na okres 3 miesięcy. Tusk jechał z prędkością ponad 100 km/h w terenie zabudowanym. Oprócz czasowego odebrania mu możliwości prowadzenia samochodu, otrzymał też mandat w wysokości 500 zł.
Donald Tusk wówczas przyjął karę – jak sam napisał – bez dyskusji. Jednak w przeszłości w podobnych sytuacjach inni posłowie, niezależnie od przynależności partyjnej, złapani na gorącym uczynku, również zasłaniali się swoim immunitetem.
Immunitet jak tarcza. Politycy odmawiają mandatów
W czerwcu 2022 roku poznańska policja zatrzymała posła PO Franciszka Sterczewskiego. Nagranie z tej interwencji wyciekło do mediów (1, 2, 3). Sterczewski jechał na rowerze i to m.in. właśnie stan pojazdu wzbudził wątpliwości mundurowych. W trakcie kontroli policjant zauważył także, że od posła czuć alkohol.
Sterczewski podczas zatrzymania odmówił badania alkomatem – wyciągnął legitymację poselską i zasłonił się immunitetem. Po nagłośnieniu sprawy w mediach poseł KO oświadczył, że pozwoli na dobrowolne uchylenie jego immunitetu, aby można go było pociągnąć do odpowiedzialności. Ostatecznie Sterczewskiego ukarano za dwa wykroczenia związane z jazdą rowerem bez świateł w nocy.
Przekroczenie dozwolonej prędkości ma na koncie także Grzegorz Gaża, poseł PiS, który dwukrotnie odmówił przyjęcia mandatu. Po tym, jak Komendant Główny Policji złożył dwa wnioski o uchylenie immunitetu posła, Gaża sam się go zrzekł.
Więcej szczęścia miał Antoni Macierewicz, któremu legitymacja poselska pomogła w uniknięciu kontroli drogowej. Były minister obrony narodowej został do niej zatrzymany w grudniu 2024 roku, gdy wracał autem z obchodów tzw. miesięcznicy smoleńskiej. Macierewicz odmówił jednak poddania się kontroli i badania trzeźwości, zasłaniając się immunitetem. Policjanci odstąpili od czynności i sporządzili jedynie notatkę ze zdarzenia.
„To chroni mnie jak posła immunitet”. Czyżby?
W utworze Paktofoniki „Priorytety” Magik rapuje: „To chroni mnie jak posła immunitet”. Już samo to słowo kojarzy się z nietykalnością w sposób dosłowny, ze specjalnymi przywilejami, z byciem „ponad”.
Jednak immunitet poselski nie ma sprawiać, że politycy będą bezkarnie łamać prawo. Ma przede wszystkim chronić niezależność poselską, a także zapewniać swobodę wykonywania mandatu posła. W skrócie: celem immunitetu jest zapobieganie zewnętrznym ingerencjom w działalność parlamentu.
Nic więc dziwnego, że zasady immunitetu poselskiego reguluje ustawa zasadnicza. Zgodnie z art. 105 posła nie można pociągnąć do odpowiedzialności za jego działalność, która wchodzi w zakres sprawowania mandatu poselskiego – zarówno w czasie jego trwania, jak i po jego wygaśnięciu. W tej kwestii odpowiada wyłącznie przed Sejmem. Od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu poseł nie może być pociągnięty również do odpowiedzialności karnej, chyba że Sejm wyrazi na to zgodę.
Poseł bez zgody Sejmu nie może być także aresztowany lub zatrzymany, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku, gdy popełnia przestępstwo, i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.
Poseł czy senator może przyjąć mandat
Istnieją jednak przepisy, które stawiają na dobrą wolę posłów i posłanek, dające im możliwość zgodzenia się na przyjęcie mandatu. Zgodnie z przepisami znowelizowanymi w 2015 roku ukaranie posła mandatem za wykroczenie jest możliwe bez procedury pozbawiania go przez Sejm immunitetu (art. 10b). Dzieje się tak wówczas, gdy poseł czy senator przyjmuje wystawiony mu mandat.
„Jeżeli posłowie i inne osoby nie przyjmą mandatu lub nie opłacą mandatu zaocznego, będzie stosowana dotychczasowa procedura pozbawiania ich immunitetu” – czytamy w oficjalnym komunikacie rządowym.
W rozmowie z Onetem potwierdza to Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Owszem, poseł może zapłacić mandat bez uchylania immunitetu. Ale musi wyrazić zgodę na przyjęcie tego mandatu. Jeżeli odmówi – a tak było w tym przypadku – policja za pośrednictwem Prokuratora Generalnego kieruje do marszałka Sejmu wniosek o uchylenie” – tłumaczy, odnosząc się do sprawy Łukasza Mejzy.
Zwykły obywatel a poseł, jakie są różnice?
Zgodnie z art. 97 ust. 2 Kodeksu postępowania w sprawach wykroczeń, każdy obywatel ma prawo odmówić przyjęcia mandatu. Podkreśla się jednak przy tym, że może zrobić to każda osoba, która uważa, że ukarano ją niesłusznie. W takich wypadkach przeprowadza się postępowanie sądowe, za które osoba ubiegająca się o uchylenie mandatu nie ponosi kosztów.
W przypadku posła czy senatora, jak już wiemy, sprawa jest bardziej skomplikowana. Uruchamiane są procedury, które czasami ciągną się latami. Wystarczy spojrzeć na opisany przypadek Grzegorza Gaży, który odmówił przyjęcia mandatów w latach 2022 i 2023 (1, 2), a dopiero w połowie 2024 roku postanowił zrzec się immunitetu i pozwolić, aby pociągnięto go do odpowiedzialności karnej.
W rozmowie z Onetem anonimowi policjanci zaznaczali, że odmowa posła w takiej sytuacji komplikuje sprawę. Sprawę Mejzy skomentowali tak: „Ma prawo do odmowy przyjęcia mandatu jak każdy obywatel. Wtedy sprawa standardowo jest kierowana do sądu. W jego przypadku musi się na to jednak zgodzić Sejm, co wydłuża całą procedurę i dodaje nam roboty”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



