Strona główna Analizy Spór o nocną prohibicję w Warszawie. Co mówią dane?

Spór o nocną prohibicję w Warszawie. Co mówią dane?

Warszawa na razie nie wprowadzi ogólnomiejskiego zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Radni Koalicji Obywatelskiej tłumaczą, że potrzebują twardych danych, zanim podejmą decyzję. Z kolei stowarzyszenie Miasto Jest Nasze i Lewica wskazują, że radni KO lekceważą argumenty i wyniki badań. Sprawdzamy najczęstsze argumenty za wprowadzeniem nocnej prohibicji.

w tle Pałac Kultury w Warszawie, Rafał Trzaskowski i Marcin Kierwiński

Fot. European Parliament / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Spór o nocną prohibicję w Warszawie. Co mówią dane?

Warszawa na razie nie wprowadzi ogólnomiejskiego zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Radni Koalicji Obywatelskiej tłumaczą, że potrzebują twardych danych, zanim podejmą decyzję. Z kolei stowarzyszenie Miasto Jest Nasze i Lewica wskazują, że radni KO lekceważą argumenty i wyniki badań. Sprawdzamy najczęstsze argumenty za wprowadzeniem nocnej prohibicji.

Aktualizacja 25.09.2025. Zaktualizowaliśmy tekst o nowe informacje podane przez Rafała Trzaskowskiego dotyczące terminu wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Warszawie.

18 września 2025 roku warszawscy radni poparli wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w dwóch dzielnicach: w Śródmieściu i na Pradze-Północ. Oznacza to – przynajmniej tymczasową – rezygnację z planu objęcia ograniczeniami całej stolicy, który początkowo popierał prezydent Rafał Trzaskowski. 

Podczas ostatniej sesji rozpatrywano dwa projekty: propozycję Trzaskowskiego, przewidującą zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych od godziny 23:00 do 6:00, oraz projekt Lewicy i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, które wnioskowały o wprowadzenie zakazu już od 22:00. W obydwu opcjach pozostawiano możliwość nocnej sprzedaży w barach i klubach. 

Prezydent Warszawy wycofał swój projekt, a Koalicja Obywatelska, mająca większość w radzie, odrzuciła projekt Lewicy i MJN – wskazała, że problemy z nocną sprzedażą dotyczą jedynie konkretnych miejsc. – Trzeba je wycinać skalpelem, a nie walić młotem – podkreślał Jarosław Szostakowski, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej. 

Polityka zamiast danych. „Ludzie tylko coraz bardziej się polaryzują”

Decyzja radnych wywołała szeroką dyskusję na temat korzyści i wad ograniczania nocnej sprzedaży alkoholu (np. 1, 2, 3). Jeden z naszych patronów zwrócił uwagę, że w debacie o sensowności nocnej prohibicji brakuje wiarygodnych danych statystycznych oraz rzetelnego wskazania luk i nieścisłości w stanowiskach prezentowanych przez obie strony sporu.

Jego zdaniem, w takiej sytuacji kolejne argumenty przytaczane w debacie niewiele zmieniają. „Ludzie pozostają przy poglądach, które mieli jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji, i jedynie się w nich utwierdzają, i coraz bardziej polaryzują” – zauważył.

W opinii wielu komentatorów polskiej sceny politycznej warszawska debata nad nowymi przepisami jest w dużej mierze odzwierciedleniem sporu wewnątrz Koalicji Obywatelskiej, a sprzeciw radnych został zainspirowany przez Marcina Kierwińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji, oraz sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej (np. 1, 2, 3). Samo głosowanie postrzegano jako swoisty test lojalności stołecznej PO wobec Rafała Trzaskowskiego (np. 1, 2, 3). 

Już po publikacji naszego tekstu Rafał Trzaskowski poinformował o przyspieszeniu prac nad wprowadzeniem nocnej prohibicji w całym mieście. Prezydent Warszawy zapowiedział, że w przyszłym tygodniu zwoła nadzwyczajną sesję rady miasta, aby przyjąć uchwałę wprowadzającą nocny zakaz sprzedaży alkoholu na Śródmieściu i na Pradze-Północ od początku listopada.

Trzaskowski przekazał również, że uzgodnił z radnymi Koalicji Obywatelskiej, że od 1 czerwca 2026 roku zakaz będzie obejmował całą Warszawę.

Zwolennicy zakazu jak Ku Klux Klan? Pozamerytoryczne argumenty w dyskusji

Polityczne napięcie nie sprzyjało rzeczowej dyskusji – radni używali niekiedy pozamerytorycznych sposobów argumentowania. Przykładem może być radny Szostakowski, który porównywał radnych Lewicy i stowarzyszenie Miasto Jest Nasze do komunistów czy członków Ku Klux Klanu.

Dodatkowo zwolennicy zakazu zwracali uwagę na niewłaściwy ich zdaniem sposób prowadzenia obrad – m.in. na zajmowanie miejsc przeznaczonych dla mieszkańców przez partyjnych działaczy Platformy Obywatelskiej czy na niedopuszczanie do głosu radnych dzielnicowych. 

Zachowanie radnych KO nie powinno jednak odciągać naszej uwagi od faktów. Przeanalizujmy, co przemawia za wprowadzeniem zakazu nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie i na jakich danych opierają swoje racje jej zwolennicy.

Argument #1: Radni Koalicji Obywatelskiej ignorują głos mieszkańców Warszawy 

Wyniki konsultacji miejskich, w których wzięło udział blisko 9 tys. osób, pokazały, że około 80,8 proc. respondentów opowiada się za wprowadzeniem nocnych ograniczeń, a spośród nich 97 proc. chciałoby, aby zakaz obejmował całe miasto.

Krytycy projektu podkreślają jednak, że wynik konsultacji nie jest reprezentatywny dla całej populacji Warszawy i może reprezentować jedynie poglądy aktywnych, zmobilizowanych grupy popierających zakaz. W ich ocenie sam wynik konsultacji nie przesądza o słuszności ogólnomiejskiej prohibicji.

Radni KO zwracają uwagę, że o ich mandacie decydowali wszyscy mieszkańcy, a nie tylko osoby biorące udział w konsultacjach, czyli zaledwie 0,5 proc. populacji Warszawy. Przeciwnicy tego argumentu przypominają jednak, że były to konsultacje rekordowe pod względem liczby uczestników, a prezydent został wybrany przez wszystkich mieszkańców, co nadaje jego mandatowi szczególną siłę.

Drugim przywoływanym źródłem jest Barometr Warszawski, badanie zrealizowane metodami CAPI/online na próbie mniejszej – 1 644 osób – ale zbilansowanej i w założeniu reprezentatywnej (s. 34). Choć badanie zostało przeprowadzone w 2023 roku i nie było powtarzane, wynika z niego, że większość mieszkańców – choć nie tak przeważająca jak w konsultacjach, bo 60 proc. – popiera wprowadzenie nocnych ograniczeń na wzór innych polskich miast. 

Argument #2: Nocne ograniczenie alkoholu przynosi korzyści – wskazują na to doświadczenia innych miast

Think tank Warsaw Enterprise Institute, lobbujący przeciwko wprowadzaniu zakazu, argumentuje, że dowody anegdotyczne z konkretnych miejsc nie powinny być wystarczającym powodem do wprowadzania przepisów, które – jak podkreśla – „zabierają wolność gospodarczą i konsumencką”.

O ile organizacja ma rację, że brakuje całościowych opracowań badających długofalowe skutki ograniczeń nocnej sprzedaży alkoholu i uwzględniających wszystkie czynniki, np. wakaty w policji czy straży miejskiej, o tyle trudno zaprzeczyć temu, że wiele miast ocenia tego typu przepisy pozytywnie. Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu wprowadziło już ok. 180 gmin.

Zdaniem wielu włodarzy nocna prohibicja spełniła nadzieje, które w niej pokładano, i przyczyniła się do ograniczenia niepożądanych zachowań, szczególnie w dużych miastach. Jak podaje Konkret24, według władz Gorzowa Wielkopolskiego efekty wprowadzenia zakazu były zgodne z oczekiwaniami: „mniej zachowań niezgodnych z prawem i interwencji policji”. We Wrocławiu straż miejska interweniowała 15 proc. rzadziej, a policja 7 proc. rzadziej niż przed wprowadzeniem zakazu. 

Nocna prohibicja w Krakowie. Wzór dla innych miast?

Najczęściej przywoływanym przykładem sukcesu nocnej prohibicji w mieście jest Kraków. Od momentu wprowadzenia nocnych ograniczeń sprzedaży alkoholu odnotowano w mieście wyraźny spadek liczby interwencji służb porządkowych. 

Ratusz podkreśla, że w lipcu 2025 roku między północą a 5:30 rano liczba policyjnych interwencji związanych ze spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych spadła aż o 70 proc. w porównaniu z lipcem 2022 roku.

Dynamika zmian różni się jednak w zależności od miesiąca – np. w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 roku trend spadkowy nie był taki sam w każdym miesiącu. Największy spadek odnotowano w maju – aż o 58,3 proc., natomiast najmniejszy w czerwcu – tylko o 10,9 proc.

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom: Ponad połowa gmin jest zadowolona

W 2024 roku Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU) zapytało gminy o efekty wprowadzenia nocnej prohibicji. Ponad połowa z nich oceniła zmiany jako zdecydowanie pozytywne

Wśród samorządów, które wprowadziły ograniczenia, 57,4 proc. odnotowało spadek liczby interwencji służb, 41,7 proc. zauważyło wzrost poczucia bezpieczeństwa, a 34,3 proc. – pozytywny odzew mieszkańców (s. 11). KCPU podkreśla, że głównym argumentem przemawiającym za zakazem były kwestie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Zwraca też uwagę, że ograniczenia częściej są stosowane w dużych miastach z licznymi punktami sprzedaży alkoholu (s. 14).

Do przeszkód we wprowadzaniu zakazu KRPU zalicza m.in.: naciski przedsiębiorców, obawy o spadek wpływów z opłat za zezwolenia, możliwe zmniejszenie zatrudnienia w punktach sprzedaży oraz ryzyko „zakłóceń konkurencyjności” w związku z tym, że sąsiednie gminy będą prowadziły nocną sprzedaż (s. 13). 

W Polsce są takie gminy, w których nocną prohibicję wprowadzono, a potem wycofano się z ograniczenia sprzedaży. Konkret24 wspomina o trzech takich samorządach: Białej Podlasce, Kartuzach i Krośnie.

Argument #3: Nadużywanie alkoholu w Polsce generuje miliardowe koszty. Nocny zakaz to oszczędność dla budżetu.

Eryk Baczyński, prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, wskazał, że nadużywanie alkoholu generuje dla budżetu państwa koszty rzędu 93 mld zł rocznie [czas nagrania: 31:35].

Te dane pochodzą z 2020 roku. Analizę przygotowali dr Katarzyna Obłąkowska (absolwentka Szkoły Głównej Handlowej specjalizująca się w naukach o polityce publicznej, a w przeszłości również radna powiatu piaseczyńskiego) i dr Artur Bartoszewicz (pracownik SGH oraz polityk kandydujący w ostatnich wyborach prezydenckich). Oparli się na metodologii europejskiego projektu ALICE RAP, który w kosztach nadużywania alkoholu uwzględnia m.in. wydatki na ochronę zdrowia, wymiar sprawiedliwości, działania prewencyjne, a także straty wynikające ze zwolnienia z pracy. Obłąkowska i Bartoszewicz dodali do tego utracone wpływy podatkowe oraz koszty zwiększonej śmiertelności.

W czerwcu na łamach OKO.press ukazały się wstępne wnioski nowej analizy. Studenci podyplomowi SGH, którzy bazowali na podobnej metodologii, oszacowali na podstawie danych z 2023 roku, że nadmierne spożycie alkoholu kosztuje państwo 185 mld zł.  Dla porównania – wpływy z akcyzy od alkoholu w 2023 roku według NIK wyniosły 14 mld zł (s. 75).

Czy ograniczenie sprzedaży ma wpływ na nadużywanie alkoholu?

Choć KCPU zauważa, że argumenty zdrowotne za nocną prohibicją pojawiają się rzadziej niż te związane z bezpieczeństwem, to i takie wróciły w warszawskiej dyskusji. Warsaw Enterprise Institute zauważa, że choć Polska znajduje się w europejskiej średniej pod względem spożycia alkoholu, to dane Eurostatu wskazują, że przodujemy w statystykach dotyczących zgonów spowodowanych alkoholem. Zdaniem organizacji świadczy to o nieskuteczności polityki, której celem jest wyprowadzenie ludzi z choroby alkoholowej.

Organizacja przemilcza jednak fakt, że dostępne badania dowodzą skuteczności ograniczania fizycznej dostępności alkoholu jako sposobu ograniczania szkód związanych z jego spożyciem (np. 1, 2, 3).

Zdaniem dr. hab. n. med. Łukasza Wieczorka, kierownika Zakładu Socjologii Zdrowia i Badań nad Uzależnieniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, takie działania nie tylko zmniejszają konsumpcję alkoholu, lecz także pomagają ograniczyć szkody zdrowotne i społeczne wynikające z jego nadużywania.

Nocna prohibicja w Sejmie. Lewica i Polska 2050 proponują zmiany w przepisach

Dyskusja o nocnym zakazie sprzedaży alkoholu przeniosła się na poziom ogólnokrajowy. Dwa kluby poselskie – Lewica oraz Polska 2050 – zgłosiły własne propozycje zmian w przepisach dotyczących nocnej prohibicji.

projekcie Lewicy przewidziano możliwość wprowadzenia przez gminy zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach od 21.00 do 9.00. Dodatkowo propozycja obejmuje m.in. zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw oraz całkowity zakaz reklamy napojów alkoholowych.

Projekt Polski 2050 zakłada z kolei wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu od godziny 22.00 do 9.00. Wspiera zakaz reklamowania alkoholu, ale w przypadku stacji benzynowych zakłada stopniowe ograniczenie sprzedaży.

Według ostatniego badania pracowni IBRIS przeprowadzonego dla Polskiej Agencji Prasowej 68 proc. respondentów popiera wprowadzenie zakazu nocnej sprzedaży alkoholu w miejscowości, w której mieszkają, w godzinach od 23.00 do 6.00. Spośród nich 40,2 proc. zadeklarowało poparcie w sposób zdecydowany, a 27,8 proc. odpowiedziało „raczej tak”.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź