Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Z platform usunięto tylko 12 proc. zgłoszeń. Walka z dezinformacją trwa
12 proc. usuniętych zgłoszeń, 68 proc. treści poddanych moderacji, a 20 proc. narracji pozostawionych bez reakcji serwisów. Skuteczność moderowania treści na platformach społecznościowych nadal pozostawia wiele do życzenia.
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Z platform usunięto tylko 12 proc. zgłoszeń. Walka z dezinformacją trwa
12 proc. usuniętych zgłoszeń, 68 proc. treści poddanych moderacji, a 20 proc. narracji pozostawionych bez reakcji serwisów. Skuteczność moderowania treści na platformach społecznościowych nadal pozostawia wiele do życzenia.
Dezinformacja uderza już niemal w każdą sferę życia. Wysyp fałszywych informacji pojawia się nie tylko w codziennych rozmowach, lecz także na platformach społecznościowych. Organizacje takie jak m.in. Demagog czy NASK zajmują się wyszukiwaniem nieprawdziwych narracji i zgłaszaniem ich internetowych serwisom. Sporym problemem w tym zakresie jest jednak moderacja treści, czyli podejmowanie bezpośrednich działań przez platformy społecznościowe wobec szkodliwych przekazów.
Eksperci z Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK dokładnie przyjrzeli się procedurom współpracy z firmami takimi jak Meta, TikTok, portal X czy Google. W przygotowanym raporcie wzięto pod uwagę zarówno zgłoszenia wewnętrzne, pochodzące z siedmiodniowego monitoringu mediów i mediów społecznościowych realizowanego przez NASK, jak i zgłoszenia zewnętrzne, przekazywane przez obywateli, instytucje oraz służby publiczne. Z danych zawartych w opracowaniu wynika, że mimo tysięcy zasadnych zgłoszeń, w 2025 roku wiele treści nie zostało trwale usuniętych.
Niechęć platform społecznościowych do tego typu działań wiąże się z ich wycofywaniem się ze zobowiązań walki z dezinformacją. Jak zauważyła europejska sieć EFCSN, łącząca organizacje factcheckingowe w Europie, w tym Stowarzyszenie Demagog, potrzebne są bardziej rygorystyczne działania, które pozwolą na egzekwowanie odpowiedzialnego działań od platform funkcjonujących w Europie.
Jak platformy reagują na zgłaszaną dezinformację?
W 2025 roku NASK zgłosił do platform społecznościowych łącznie 46 511 materiałów (s. 23). Według raportu usunięto 12 proc. ze zgłoszonych treści, czyli 5572 materiały, a moderacji poddano 68 proc. przesłanych zgłoszeń, a więc 31 638 narracji. Do moderacji zaliczano m.in.:
- zawieszanie kont,
- umieszczanie nakładek informacyjnych na treść,
- dodanie notatek społeczności (s. 14).
Alarmująca jest jednak liczba zgłoszeń odrzuconych przez platformy społecznościowe – 20 proc., czyli 9301 przypadków (s. 23). Oznacza to, że co piąta treść zgłoszona przez NASK pozostała dostępna w sieci.
A jak w zestawieniu wypadły poszczególne platformy? Według raportu najskuteczniejszym serwisem okazał się TikTok (70 proc. trwale usuniętych treści), natomiast jeden z najniższych wskaźników odnotowała platforma X (2 proc. trwale usuniętych treści – s. 30). Zwrócono także uwagę na platformy, które odrzuciły wszystkie przesłane zgłoszenia. Były to:
- Telegram,
- LinkedIn,
- Discord,
- Bluesky.
Od wyborów prezydenckich do medycyny, czyli skuteczność moderacji według kategorii
Z raportu wynika, że niektóre kategorie treści są moderowane przez platformy społecznościowe chętniej niż inne. Największą skuteczność w usuwaniu narracji platformy społecznościowe osiągnęły w kategorii podszywania się pod osoby publiczne. W I kwartale 2025 roku usunięto lub poddano moderacji 58 proc. takich treści (s. 33), a w ostatnim kwartale minionego roku skuteczność wzrosła do 75 proc.
W 2025 roku w Polsce odbyły się także wybory prezydenckie. Jak twierdzi NASK, reakcja platform społecznościowych na dezinformację wyborczą odbiegała od oczekiwań, mimo tego, że zapowiadano szczególne monitorowanie tego obszaru. W opracowaniu czytamy, że fałszywe narracje wyborcze nie były usuwane przez platformy mimo negatywnego wpływu tych treści na dyskurs wyborczy w Polsce (s. 211).
Niepokojącym zjawiskiem okazała się dezinformacja medyczna, którą opisano w jednym z case study w raporcie. Platformy społecznościowe wykazały ograniczoną reakcję na szkodliwe treści związane z medycyną, które – jak zaznaczono – potencjalnie mogą stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia (s. 113).
Platformy wycofują się z walki z dezinformacją. Potrzebne jest nowe prawo
W marcu 2026 roku EFCSN opublikowała raport o nazwie „The Great Retreat – How platforms deprioritised information integrity and what to do about it”. Dokument opisuje „wielki odwrót” gigantów technologicznych od wcześniejszych zobowiązań dotyczących przeciwdziałania dezinformacji.
Autorzy opracowania zauważyli, że część największych platform zaczęła ograniczać działania związane z integralnością informacji. Stało się tak zarówno w zakresie współpracy z organizacjami factcheckingowymi, jak i w aspekcie narzędzi umożliwiających dostęp do zweryfikowanych informacji.
Co więc robić, by sytuacja uległa zmianie, a platformy społecznościowe ponownie stały na straży rzetelności informacji? W rekomendacjach EFCSN czytamy, że potrzebne są:
- rygorystyczne egzekwowanie przepisów Aktu o usługach cyfrowych (DSA) wobec platform,
- rozwój hybrydowego modelu weryfikacji łączącego notatki społeczności z profesjonalnym fact-checkingiem,
- zrównoważone finansowanie – zwiększenie dotowania dla fact-checkingu i edukacji medialnej w UE, a także utworzenie niezależnego funduszu wspierającego integralność informacji.
Organizacje factcheckingowe działają i mają realny wpływ
Jednym z case study przywołanych w raporcie NASK były oferty sprzedaży fałszywej aplikacji mObywatel (s. 65) – sprawa głośna w lutym 2025 roku, tuż przed wyborami prezydenckimi. Byliśmy pierwszą redakcją w Polsce, która nagłośniła ten temat i zgłosiła platformom społecznościowym problem z fałszywymi dokumentami.
Dwa miesiące po publikacji naszej analizy Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o dodaniu innej metody weryfikacji tożsamości przez aplikację. W chwili publikacji tej analizy z 10 kont oferujących fałszywe wersje aplikacji na Instagramie dziś 6 jest ciągle dostępnych. Na TikToku tylko 1 z 10 ofert fałszywego dowodu jest nadal aktywna.
W 2025 roku opisywaliśmy także sprawę propagandowych izraelskich reklam na platformie Google. Promocję filmów opłacał izraelski rząd, a centrum przejrzystości reklam Google nie klasyfikowało ich jako reklam politycznych. Zarówno Demagog, jak i NASK zgłaszały wtedy problem do firmy, jednak na pytania odpowiadano zdawkowo. Naszym zadaniem było poinformowanie opinii publicznej o problemie, który istniał nie tylko na stronie Google, ale także na platformie YouTube.
W sierpniu 2025 roku napisaliśmy także o wojennym influencerze – „Polaku na Donbasie” – który szerzył w sieci kremlowską propagandę. Tuż po publikacji profile na platformach społecznościowych, które opisaliśmy, zniknęły, a pod koniec stycznia 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie wystawiła za mężczyzną list gończy oraz postawiła mu zarzuty.
To tylko kilka przykładów tego, jak działania analityczne i factcheckingowe realnie wpływają na cyberbezpieczeństwo, a także na moderowanie treści przez platformy społecznościowe.
Minister Gawkowski: „Platformy nie czują odpowiedzialności”
W sprawie najnowszego dokumentu przygotowanego przez NASK wypowiedział się minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Polityk podsumował opracowanie słowami: „To jest zły raport dla Polski. Rysuje dramatyczny obraz zaniechań po stronie konkretnych podmiotów”.
Minister w trakcie swojego wystąpienia zapewnił także o powiększeniu liczby działań dotyczących zwalczaniu dezinformacji: „[…] Chcemy przeprowadzić proces legislacyjny. Prawo to ma wymusić większą transparentność działania algorytmów platform. Będziemy przeznaczać rekordowe środki na zwalczanie nielegalnych treści i przeciwdziałanie dezinformacji”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



