Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Reklamy widmo: wojna informacyjna o Gazę. Izrael, ONZ i nietransparentne reklamy Google
Najpierw antypalestyńskie reklamy w kilku językach, a teraz propaganda na temat Strefy Gazy. Izrael wykupuje w sieci reklamy, które funkcjonują na granicy zgodności z regułami internetowych platform. Trafiają one do wielu odbiorców w krajach Europy, w tym również do Polski. To część wojny informacyjnej.
Fot. Pixabay / Youtube / Modyfikacje: Demagog
Reklamy widmo: wojna informacyjna o Gazę. Izrael, ONZ i nietransparentne reklamy Google
Najpierw antypalestyńskie reklamy w kilku językach, a teraz propaganda na temat Strefy Gazy. Izrael wykupuje w sieci reklamy, które funkcjonują na granicy zgodności z regułami internetowych platform. Trafiają one do wielu odbiorców w krajach Europy, w tym również do Polski. To część wojny informacyjnej.
Analiza w pigułce
- Organizacje humanitarne alarmują o kryzysie głodu w Strefie Gazy. Tymczasem do polskiego internetu dostały się reklamy, w których przedstawia się tę sytuację jako efekt sabotażu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Atakowane są też redakcje, które relacjonują sytuację.
- Promocję filmów opłaca Israeli Government Advertising Agency. Mimo to Centrum przejrzystości reklam Google nie klasyfikuje ich jako reklamy polityczne. Widzimy przy nich kategorie takie, jak „Sztuka i rozrywka” lub „Dom i Ogród”. To furtka pozwalająca ukryć kwotę wydaną na kampanię reklamową.
- Film zarzucający ONZ sabotaż w ciągu czterech dni zdobył ponad 3 mln wyświetleń. Tuż po nim pojawiły się kolejne trzy nagrania, które są promowane w podobny sposób.
- To nie pierwsza taka sytuacja. W ciągu ostatnich dwóch lat izraelska organizacja kierowała reklamy nacechowane politycznie do odbiorców m.in. z USA, Niemiec, Włoch, Grecji, Danii czy Francji.
Od października 2023 roku trwa asymetryczna wojna w Strefie Gazy. Szacunki mówią o kilkudziesięciu tysiącach ofiar śmiertelnych, wśród których jest wielu cywilów. Umierają nie tylko od ostrzału, lecz także z głodu, bo Izrael regularnie blokuje dostawy wsparcia humanitarnego (1, 2, 3, 4).
Aktualna blokada trwa od marca tego roku. Zdaniem ONZ i takich organizacji jak Brytyjski Czerwony Krzyż czy International Rescue Committee trwa tam kryzys humanitarny. Amnesty International pisze o ludobójstwie.
Tymczasem izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych przekonuje, że pomaga jak nikt inny. W reklamach przedstawia siebie jako organizatora „jednej z największych akcji humanitarnych we współczesnym świecie” [czas nagrania: 0:20]. Twierdzi, że pomoc trafia do Gazy „bez ograniczeń”. Siły Obronne Izraela nazywają relacje o głodzie mianem skoordynowanej kampanii fałszywych informacji.
Dowodem ma być np. zdjęcie wychudzonego dziecka, które — według informacji z reklamy — ma chorować na mukowiscydozę. Pomoc nie dociera do potrzebujących z winy ONZ – tak przynajmniej sprawę przedstawia izraelski MSZ w reklamach publikowanych w mediach społecznościowych. Weryfikatorzy informacji z Deutsche Welle zauważają, że choroba chłopca nie wyklucza jednoczesnego doświadczania powikłań wynikających z niedożywienia. Co więcej, pojedynczy dowód anegdotyczny nie jest wystarczający w dyskusji dotyczącej szerszego problemu głodu w całym regionie.
Źródło: kanał YT izraelskiego MSZ | ujęcia z filmu opublikowanego pod koniec lipca
Pauza na froncie, atak w sieci
27 lipca 2025 roku władze Izraela ogłosiły „przerwę humanitarną” w działaniach wojennych. W tym czasie Izrael wykupuje propagandowe reklamy w przestrzeni cyfrowej, które winą za głód i niedożywienie mieszkańców Palestyny obarczają ONZ.
„Izrael dopuścił setki ciężarówek, które wjechały do Gazy. A ONZ odmawia rozdzielenia pomocy” – grzmi tajemniczy głos. – „To celowy sabotaż ONZ” [czas nagrania: 0:14].
Ten film, w kilku wersjach językowych (po polsku, angielsku, włosku i niemiecku), pojawił się na kanale youtubowym izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych 25 lipca (1, 2, 3, 4). W ciągu czterech dni każdy z nich zdobył ok. 3 miliony wyświetleń, w sumie ok. 12 mln. Czy to aż tak popularny kanał? Nie, to efekt reklam wykupionych przez Israeli Government Advertising Agency (znane pod akronimem LAPAM).
Ogrodnictwo, sztuka i rozrywka czy wojna i polityka?
W Centrum przejrzystości reklam Google znaleźliśmy omawiane filmy – wykupione jako reklamy. Pomimo faktu, że dotyczą one spraw stricte politycznych, czyli konfliktu międzynarodowego, wojny, sytuacji humanitarnej na Bliskim Wschodzie oraz oskarżeń wobec ONZ, nie są one oznaczane jako reklamy polityczne. Dostępne są również inne, adekwatne kategorie, do których te reklamy mogłyby zostać zaliczone: „Prawo i administracja”, „Wiadomości” czy „Ludzie i społeczeństwo”.
Analizowany przez nas film z ciężarówkami został zaklasyfikowany jako „Sztuka i rozrywka”. Kolejny przypisano do kategorii „Dom i Ogród”. W efekcie podmiotu publikującego nie obowiązują dodatkowe regulacje, a reklamy nie są dostępne w raporcie przejrzystości reklam politycznych. Nie dowiemy się, ile pieniędzy wydano na ich promocję, ilu internautom zostały pokazane, a także – w jaki sposób były profilowane. Co więcej, podgląd reklamy nie jest dostępny z poziomu platformy po wejściu w konkretny materiał wideo — identyfikacja jest możliwa jedynie dzięki grafice poglądowej na ogólnym profilu, który opłaca opisywany materiał. To utrudnia udokumentowanie sprawy i dokładną weryfikację.
Zapytaliśmy o to przedstawicieli Google. Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że korporacja nie uznaje filmów Izraela za reklamy polityczne, ponieważ nie dotyczą polityka, kandydata na urząd, trwających wyborów lub pytania referendalnego. Tyle wystarczy, aby ominąć wymogi platformy.
Nieprzejrzyste Centrum przejrzystości
To nie koniec nieścisłości. W Centrum przejrzystości reklam Google są dwa niemal identyczne konta, które różnią się jedynie dwoma znakami — Israeli Government Advertising Agency oraz Israel’s Government Advertising Agency. Co więcej, wcale nie łatwo wyszukać te konta, a liczba opłaconych spotów nie zawsze jest taka sama.
Po wpisaniu do paska wyszukiwarki w Centrum przejrzystości hasła „Israel” w sugerowanych kontach (uszeregowanych od największej do najmniejszej liczby reklam) nie widzimy w wynikach żadnego z kont, na których opublikowano wspomniane reklamy. Oba konta, czyli Israeli Government Advertising Agency oraz Israel’s Government Advertising Agency, nie są wyświetlane w trybie sugestii.
Źródło: Centrum przejrzystości reklam Google | Zrzuty ekranu wykonane przez naszych analityków
Reklamy widmo – problemy z podglądem kampanii rządowych
Po wpisaniu drugiego członu, czyli słowa „Government”, w końcu możemy dostać się do zasobów konta, ale to nie koniec niespodzianek. Gdy chcemy zmienić ustawienia lokalizacji, w której wyświetlana jest reklama, z opcji „Wszędzie” na „Polska” lub „Poland”, okazuje się to niemożliwe, co przedstawiamy na poniższym nagraniu.
Gdy uda nam się dostać do konta, to okazuje się, że podgląd reklam jest utrudniony. Dostępne kreacje (grafiki poglądowe reklam) nie wyświetlają się i możemy zobaczyć jedynie szare tło.
Źródło: Centrum przejrzystości reklam Google | Zrzuty ekranu wykonane przez naszych analityków
Nie zgadzają się również liczby reklam w zasobach konta. Niekiedy Centrum przejrzystości pokazuje 24 reklamy, innym razem: 25.
Źródło: Centrum przejrzystości reklam Google | Zrzuty ekranu wykonane przez naszych analityków
Prawda nie jest taka oczywista. Co wiadomo?
Ujęcia pochodzą z platformy załadunkowej zlokalizowanej blisko przejścia granicznego Karem Abu Salem. Sam film prawdopodobnie został nagrany znacznie wcześniej niż 25 lipca, czyli jeszcze przed „przerwą humanitarną” i w trakcie obowiązywania izraelskiej blokady. Z informacji, które otrzymaliśmy od agencji ONZ (World Food Programme), wynika, że ciężarówek nie ma tam już od co najmniej od 2 lipca.
Zrzut ekranu z Google Earth, ujęcie z filmu izraelskiego MSZ oraz ujęcie z filmu COGAT (jednostki izraelskiego MON). Wszystkie pokazują platformę na przejściu granicznym.
ONZ odżegnuje się od zarzutów sabotażu. W stanowisku przedstawionym serwisowi Politico czytamy, że pracownicy obecni na miejscu nie dysponują odpowiednimi siłami przerobowymi do rozdzielenia całej potrzebnej pomocy, a ponadto napotykają bariery ze strony Izraela w bezpiecznej redystrybucji do cywilów.
„Od wielu miesięcy organizacje pomocowe muszą poruszać się w coraz bardziej skomplikowanej sieci pozwoleń i biurokratycznych obostrzeń, które skutecznie uniemożliwiają realizację działań pomocowych ONZ w Gazie. Nowe zasady przyznawania wiz i rejestracji dla organizacji pozarządowych, narzucone przez Izrael i oparte na niejasnych kryteriach, ograniczają możliwość raportowania sytuacji humanitarnej oraz uniemożliwiają organizacjom realizację ich misji”.
Propaganda zamiast faktów. Google nie reaguje na wprowadzające w błąd reklamy o Gazie
Równocześnie od 2 marca organizacje humanitarne, w tym agencja ONZ, napotykają na liczne problemy z dostarczaniem wsparcia do Strefy Gazy. Izrael uzasadnia to powiązaniami między działaczami Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Agencji Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNWRA) a Hamasem. Równocześnie sama organizacja broni się i wskazuje na Colonna Report, czyli raport z niezależnego audytu neutralności tej agencji ONZ.
Z raportów publikowanych cyklicznie przez UNWRA wynika, że w 2025 roku w Strefie Gazy odnotowano już 74 zgony z powodu niedożywienia, z czego 63 – w samym lipcu. Zjawisko dotyczy także najmłodszych – UNICEF mówi o ponad 320 tys. dzieci zagrożonych ostrym niedożywieniem. O kryzysie piszą też izraelskie organizacje humanitarne: B-Tselem i Physicians for human rights Israel.
Zamiast UNWRA na miejscu działa Fundacja Humanitarna Gazy, czyli organizacja non profit wspierana przez Stany Zjednoczone i Izrael. Na tym tle szczególnie niepokojąco wyglądają zmiany w systemie dostarczania pomocy humanitarnej do Strefy Gazy.
„Przed rozpoczęciem konfliktu ONZ korzystała z setek punktów dystrybucji; do końca maja większość z nich była już nieczynna […]. GHF zastąpiła setki punktów dystrybucji pomocy humanitarnej zaledwie czterema ośrodkami. Są one niedostosowane skalą do potrzeb i zlokalizowane w strefach buforowych lub ewakuacyjnych, niosących ryzyko dla cywilów […]. Wszystkie znajdują się pod pełną kontrolą armii izraelskiej, żaden z nich nie jest zlokalizowany w północnej części Gazy. Plan ten narusza podstawowe zasady prowadzenia działań humanitarnych”.
Wsparcie, które dociera na miejsce, nie zawsze jest równoznaczne z ratunkiem. Z relacji mediów (1, 2, 3, 4, 5) i organizacji Human Rights Watch wynika, że siły zbrojne Izraela strzelają do cywilów, którzy starają się zdobyć jedzenie lub dotrzeć do punktów z pomocą humanitarną. ONZ mówi o 875 zgonach do 15 lipca 2025 roku.
„Liczba ciężarówek z pomocą humanitarną, które wjeżdżają do Gazy po ogłoszeniu nowych środków, wzrosła. We wtorek 29 lipca, według izraelskiego urzędu celnego (Cogat), do Gazy wjechało ponad 200 ciężarówek […]. Tak zwana »przerwa humanitarna« oraz pozwolenie na zrzuty nad Gazą są niewystarczające i nie zatrzymają postępującej klęski głodu. Agencje humanitarne mają możliwości i zapasy, aby zareagować na odpowiednią skalę. Jednak z powodu braku dostępu nie mogą dotrzeć do potrzebujących”.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy Organizację Narodów Zjednoczonych i agencję UNWRA. ONZ wskazuje na nieścisłości w historii o ciężarówkach i dodaje, że „nie ma pozwolenia na budowę magazynów w tych lokalizacjach, mimo że zwróciło się z taką prośbą, dlatego palety są przechowywane na otwartej przestrzeni”.
„Podczas gdy władze izraelskie nadal obwiniają ONZ za niewypełnianie swoich obowiązków, nałożyły one znaczne ograniczenia na UNRWA […]. Należy jednak pamiętać, że władze izraelskie kontrolują wszystkie aspekty dostępu pomocy humanitarnej, zarówno poza Strefą Gazy, jak i w jej obrębie. Przez ostatnie 22 miesiące próby koordynacji działań humanitarnych w Strefie Gazy były konsekwentnie odrzucane lub utrudniane przez władze izraelskie. ONZ potrzebuje bezpiecznego, stałego i nieograniczonego dostępu, aby móc wykonywać swoją pracę”.
Na podstawie tych informacji oraz relacji dotyczących sytuacji w Strefie Gazy zgłosiliśmy reklamę z powodu „wprowadzania w błąd lub oszustwa”. Zespół Google ds. zaufania i bezpieczeństwa nie przychylił się do naszych argumentów i ustalił, że reklama nie narusza zasad Google.
Odbite oskarżenie: izraelska propaganda zdobywa miliony wyświetleń
Ten sam film w platformach społecznościowych udostępniały profile powiązane z Izraelem. Między innymi Ambasada Izraela w Polsce – na Facebooku i na platformie X. Wybrane ujęcia znalazły się w dłuższym materiale wideo promowanym przez COGAT, czyli jednostkę izraelskiego MON odpowiedzialną za politykę rządu na obszarze Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy.
Wkrótce po opublikowaniu pierwszego nagrania z ciężarówkami na kanale izraelskiego MSZ pojawiły się kolejne filmy. W dwóch z nich narratorka atakuje dziennikarzy (m.in. z „New York Timesa”), którzy opisują głód w Strefie Gazy (1, 2). Zarzuca im „powtarzanie propagandy Hamasu” i powielanie mitu o mordach rytualnych. „New York Times” skorygował artykuł opisujący przypadek Mohammeda Zakaria al-Mutawaqa, którego choroba nie wyklucza jednak jednoczesnego niedożywienia, a ten pojedynczy przypadek nie świadczy o tym, że mieszkańcy Strefy Gazy nie cierpią z powodu głodu.
Nagranie wideo pojawiło się po południu, 31 lipca 2025 roku. Anglojęzyczna wersja jeszcze 1 sierpnia o 13:00 miała zaledwie 3,9 tys. wyświetleń. Trzy godziny później było to już 261 tys. wyświetleń, a po trzech dniach: 3,1 mln. To efekt promocji przeprowadzonej z ramienia Israeli Government Advertising Agency. Również w tym przypadku kwota wydana na reklamę nie jest znana. Polskojęzyczna wersja nagrania odnotowała podobny skokowy wzrost liczby wyświetleń wkrótce po publikacji.
Izrael nie poprzestaje na atakach wymierzonych przeciwko ONZ i dziennikarzom. Równolegle publikuje kolejne materiały, w których przedstawia alternatywną wersję wydarzeń. Usłyszymy w nich, że to z inicjatywy Izraela do Strefy Gazy trafiło ponad 2 mld kilogramów pomocy humanitarnej, a problem głodu tak naprawdę dotyczy izraelskich zakładników i odpowiada za niego Hamas. Nie dowiemy się z nich za to o izraelskiej blokadzie z ostatnich miesięcy ani o palestyńskich dziennikarzach zabitych przez żołnierzy Izraela (1, 2).
Powtarzalna taktyka: analogiczne reklamy, inni odbiorcy
Ta sama organizacja, która teraz promuje w Polsce i innych państwach reklamy na temat sytuacji w Strefie Gazy, już przedtem była zaangażowana w agresywne kampanie promocyjne na rzecz Izraela.
Podmiot publikujący reklamy z ramienia Izraela już przedtem wykorzystywał opisaną przez nas furtkę w regulacjach Google. Kampania przeciwko UNWRA i ONZ trwa przynajmniej od roku. W sierpniu 2024 roku amerykański magazyn WIRED opisał analogiczną kampanię reklamową z fałszywymi informacjami na temat działań humanitarnych w Gazie. W wykupionych reklamach zarzucano przedstawicielom UNWRA powiązania z Hamasem i podważano ich intencje.
Choć intensywnie wykorzystuje się izraelską narrację o powiązaniach UNRWA z Hamasem, niewiele jest dostępnych zweryfikowanych informacji pozwalających jednoznacznie ocenić istnienie czy skalę tych powiązań. Nie znaleźliśmy żadnej publicznej informacji potwierdzającej powiązania UNRWA z Hamasem, udało się nam dotrzeć jedynie do materiału o zwolnieniach w UNRWA w związku z podejrzeniami o udział w ataku z 7 października 2023 roku.
Obecnie reklamy są kierowane do internautów i internautek mówiących po angielsku, włosku, niemiecku i polsku. Za to miesiąc wcześniej, w czerwcu 2025 roku, podobne reklamy trafiały do mieszkańców Grecji. Model się powtarza: na kanale izraelskiego MSZ pojawia się film, który przedstawia sytuację zgodnie z interesem Izraela, a następnie materiał jest promowany w kanałach Google za pieniądze Israeli Government Advertising Agency.
Kampania poza radarem
Ponieważ te reklamy są precyzyjnie profilowane dla poszczególnych języków, trudno uchwycić ich skalę, gdy patrzy się na nie pojedynczo. Izrael wykorzystuje płatne kampanie jako narzędzia wpływu w konflikcie z Palestyną od 2023 roku — pierwsze kierowano do internautów z Belgii, Francji, Niemiec, Holandii i USA. W 2024 roku pojawiły się sponsorowane treści krytyczne wobec ONZ i UNWRA we Włoszech.

W lipcu 2025 roku również do włoskich internautów trafiły reklamy, które personalnie atakowały Francescę Albanese, czyli przedstawicielkę ONZ odpowiedzialną za monitorowanie przestrzegania praw człowieka w Palestynie. Zarzuca się jej naruszanie standardów etycznych ONZ oraz kontakty z Hamasem. Serwis, który opisał tę sprawę – fanpage.it – twierdzi, że to część większej kampanii propagandowej.
Miliony odbiorców. Propaganda Izraela dociera przez Google i Metę
Z taką kampanią nienawiści przeprowadzoną przy użyciu reklam miesiąc wcześniej spotkał się Karim Khan, czyli prokurator z Międzynarodowego Trybunału Karnego, który wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu oraz Yoava Gallanta, ministra obrony Izraela, w związku z podejrzeniem o zbrodnie wojenne.
Źródło: kanał YT izraelskiego MSZ i Centrum przejrzystości reklam Google | ujęcia z filmów i reklam opublikowanych w ostatnich miesiącach
Dostępne raporty wskazują, że proceder trwa co najmniej od 2023 roku. Już wtedy na Youtubie i w serwisie X były promowane filmy z proizraelską narracją. Rok później do sieci trafiła seria proizraelskich filmików kierowanych do obywateli USA, w tym przede wszystkim do osób o pochodzeniu żydowskim i afroamerykańskim lub o progresywnych poglądach.
Brak przejrzystości: Google i prawo nie nadążają
Faktem jest, że według centrum zasad Google Ads tylko reklamy dotyczące wyborów, referendów lub kandydatów na urzędy są uznawane za treści polityczne. W przypadku takich materiałów obowiązują dodatkowe wymogi, a Google ujawnia ich wyświetlenia i koszty emisji.
Nie znaczy to, że izraelskie reklamy nie są objęte innymi wymogami. Zgodnie z regulacjami Google reklamy nie mogą wprowadzać użytkowników w błąd.
Jest to zakazane, zwłaszcza gdy reklamy dotyczą polityki, kwestii społecznych lub spraw istotnych dla opinii publicznej. Niedozwolone są także materiały, których celem jest nękanie, zastraszanie lub dręczenie konkretnej osoby albo grupy osób (z naszej analizy wynika, że mogą być to na przykład dziennikarze).
„Wybrane przykłady [nękania – przyp. Demagog]: treści wskazujące daną osobę jako cel do znęcania się lub nękania; treści sugerujące, że tragiczne wydarzenie nie miało miejsca, że ofiary lub ich rodziny są aktorami albo że są to osoby zamieszane w próbę zatuszowania faktów związanych z tym wydarzeniem; treści udostępniające informacje umożliwiające identyfikację osób i promujące oszustwa finansowe, kradzież tożsamości, szkodliwy kontakt bezpośredni lub nękanie”.
A co z szerszymi regulacjami międzynarodowymi? Takie treści, jak reklamy opisane w naszym artykule, mogłyby być objęte przepisami unijnego rozporządzenia w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej. Ale te zasady nie weszły jeszcze w życie, a ponadto w przypadku reklam z państw trzecich miałyby zastosowanie tylko na trzy miesiące przed wyborami lub referendami (pkt 19).
Z pomocą nie przyjdzie nam też inna unijna dyrektywa. Akt o usługach cyfrowych nie wprowadza definicji reklamy politycznej i nie nakłada obowiązku oznaczania reklam w ten sposób.
„Jeśli te reklamy zawierają treści, które można uznać, za bezprawne – wtedy stosują się do nich wszystkie te obowiązki, które DSA przewiduje w zakresie działań platform wobec takich treści (kluczowy jest obowiązek usuwania takich treści, jeśli platformy mają wiedzę o ich bezprawnym charakterze). Sprawa jest bardziej skomplikowana jeśli te materiały to „tylko” dezinformacja (ale nie stanowią naruszenia prawa). Platformy mają obowiązek jej przeciwdziałać, ale w ramach minimalizowania tzw. systemowych ryzyk. DSA nie wskazuje tu konkretnych obowiązków/rozwiązań”.
YouTube poza kontrolą państwa. Rząd umywa ręce
W całej sytuacji zaskakująca jest reakcja polskich instytucji państwowych. Ministerstwo Cyfryzacji oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych odżegnują się od podjęcia działań w tej sprawie, mimo że Adam Szłapka, rzecznik rządu, informował wielokrotnie, że celem sprawującej władzę koalicji jest walka z dezinformacją.
W związku z materiałami pojawiającymi się na YouTubie, które są częścią izraelskiej kampanii, Polska Agencja Prasowa zwróciła się do Ministerstwa Cyfryzacji. W odpowiedzi resort poinformował, że w ramach swoich kompetencji nie dysponuje narzędziami pozwalającymi na „arbitralną ingerencję” w treści publikowane na platformie YouTube.
Według informacji przedstawionych przez PAP MSZ nie zajęło stanowiska w sprawie reklam opłacanych przez Izrael: „nie jest w kompetencjach MSZ decydować, co jest publikowane na YouTubie. […] Nie zarządzamy YouTube’em”.
Bez regulacji, bez odpowiedzialności
Kampania reklamowa izraelskiego aparatu państwowego wykorzystuje luki w regulacjach platform cyfrowych do prowadzenia wojny informacyjnej. Izrael korzysta z niejasnych i nieprecyzyjnych przepisów, aby za pomocą propagandowych reklam atakować ONZ, dziennikarzy oraz krytyków swoich działań i aby docierać w ten sposób ze swoim przekazem do milionów Europejczyków.
Problem wykracza poza pojedyncze reklamy — tego typu działania są prowadzone przynajmniej od 2023 roku. Bez skutecznego i precyzyjnego określenia ram regulacyjnych przez same platformy oraz bez doprecyzowania przepisów w ramach DSA tego typu działania będą dalej prowadzone w szarej strefie, a odpowiedzialność okaże się trudna do ustalenia.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



