Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Nagrania z gier i filmiki AI. Wpadki mediów relacjonujących wojnę w Iranie
Wybuch na lotnisku, którego nie było. Myśliwiec ścigany przez rakietę – jak się okazało, w grze wideo. To przykłady fałszywych informacji, na które narażeni byli odbiorcy polskich mediów. Eksperci zwracają uwagę, że problem w relacjonowaniu sytuacji kryzysowych przez dziennikarzy będzie narastać.
Fot. Pixabay / X / Modyfikacje: Demagog
Nagrania z gier i filmiki AI. Wpadki mediów relacjonujących wojnę w Iranie
Wybuch na lotnisku, którego nie było. Myśliwiec ścigany przez rakietę – jak się okazało, w grze wideo. To przykłady fałszywych informacji, na które narażeni byli odbiorcy polskich mediów. Eksperci zwracają uwagę, że problem w relacjonowaniu sytuacji kryzysowych przez dziennikarzy będzie narastać.
Analiza w pigułce
- W czasie relacjonowania wojny na Bliskim Wschodzie polskim mediom przydarzyło się kilka wpadek. Redakcja Onetu opublikowała zdjęcie, a Telewizja Republika film, które wygenerowano z użyciem sztucznej inteligencji. Z kolei Super Express opublikował nagranie z gry wideo jako autentyczny film z miejsca zdarzenia.
- Prof. Dorota Piontek w komentarzu dla Demagoga zwraca uwagę, że media mają systemowy problem z relacjonowaniem sytuacji kryzysowych, wynikający m.in. z ograniczeń ekonomicznych i presji portali społecznościowych.
- Zdaniem dr. Jakuba Jakubowskiego fake newsy tworzone z użyciem AI będą sprawiać coraz większy problem profesjonalistom, jeżeli nie będą mieli oni dostępu do lepszych narzędzi służących weryfikacji.
W sytuacjach kryzysowych pojawia się wiele fałszywych informacji. To z jednej strony truizm, a z drugiej – opis poważnego zagrożenia dla sfery informacyjnej. Niezależnie czy mowa o wydarzeniach na małą skalę, jak pojedyncze morderstwa, czy o tragediach dotykających całe miejscowości, jak powódź, fake newsy mogą wpływać negatywnie na działanie służb ratunkowych oraz wprowadzać niepokój w społeczeństwie. Nie inaczej stało się wtedy, gdy Donald Trump w swoim orędziu ogłosił rozpoczęcie ataków na Iran.
President Donald J. Trump on the United States military combat operations in Iran: pic.twitter.com/LimJmpLkgZ
— The White House (@WhiteHouse) February 28, 2026
Nie minęły 24 godziny, a media społecznościowe zostały zalane falą nagrań i zdjęć wyrwanych z kontekstu. Jak opisał portal Wired, na platformie X pojawiły się setki fałszywych informacji zniekształcających obraz wojny na Bliskim Wschodzie. Widać to także w polskiej części internetu. Tylko w tym tygodniu opublikowaliśmy dziesięć analiz opisujących np. stare nagrania z Tel Awiwu czy teorie spiskowe, według których konflikt wybuchł z powodu spalenia kukły Baala.
Wśród fałszywych treści powszechna jest dezinformacja tworzona przez sztuczną inteligencję. Fact-checkerzy z Iranu określili zeszłoroczną wojnę dwunastodniową jako „Pierwszą Wojnę AI”. Nie z uwagi na wykorzystanie tej technologii do prowadzenia konfliktu, ale z powodu liczby fałszywych treści generowanych za pomocą chatbotów.
Wydarzenia z tego roku wydają się jeszcze bardziej zdominowane przez manipulację z użyciem AI. Eksperci tacy jak Shayan Sardarizadeh z BBC Verify podkreślają, że sytuacja jeszcze nigdy nie były tak zła. „Witamy w nowym wspaniałym świecie AI misinformacji” – napisał ekspert brytyjskiej stacji.
This war might have already broken the record for the highest number of AI-generated videos and images that have gone viral during a conflict.
Interestingly, I said the exact same thing right after the 12-day war in June.
Welcome to our brave new world of AI misinformation.
— Shayan Sardarizadeh (@Shayan86) March 4, 2026
W sytuacji tak dużej niepewności wiele osób może się odwoływać do informacji publikowanych przez uznane redakcje. Jak się jednak okazało, część z nich również zaliczyła w ostatnim czasie kilka wpadek. Sprawdzamy, jakie media wprowadziły swoich odbiorców w błąd.
Panika i pożar na lotnisku. To dzieło AI, a nie rzeczywistość
„Strach, przerażenie, a przede wszystkim absolutne zaskoczenie”. Tymi słowami Konrad Wąż, reporter Telewizji Republika, rozpoczął swój materiał pokazujący sytuację na Bliskim Wschodzie. Widzowie mogli zobaczyć terminal lotniska, za którego oknem w pewnym momencie wybucha pocisk. Spanikowani pasażerowie rzucają się w głąb budynku.
Materiał wideo na pierwszy rzut oka szokuje, jednak po bliższym przyjrzeniu się widać pewne niedoskonałości, takie jak postacie przenikające przez barierki czy błędy w napisach. Jak się okazało, film był dziełem sztucznej inteligencji.
Kochani, głupia sprawa, ale na to wychodzi, że TV Republika zamiast informować dezinformuje. Szok. Niedowierzanie. Nigdy byśmy tej stacji o to nie podejrzewali. https://t.co/kxG846HFwV pic.twitter.com/C6SOY5Rda5
— Ogladam"Wiadomości",bo nie stać mnie na dopalacze2 (@OgladamW) March 3, 2026
Nie tylko Republika wykorzystała do pokazania konfliktu wytwory AI. Jak opisywaliśmy w jednej z naszych analiz, w artykule na portalu Onet wykorzystano obraz pokazujący pożar na lotnisku w Iraku. Analizy wykazały, że było to prawdziwe zdjęcie przerobione przez sztuczną inteligencję w taki sposób, aby robiło większe wrażenie.
Comparison: pic.twitter.com/Gk9ubenpmF
— Tal Hagin (@talhagin) March 1, 2026
Niedługo po publikacji obie redakcje naprawiły swoje błędy. W wydaniu programu „Dzisiaj”, które Republika zamieściła na swoim kanale na YouTubie, wycięto nagranie AI ze wstępu do materiału [czas nagrania 29:00]. Z kolei Onet pozbył się z grafiki ilustrującej jeden z artykułów – obrazu stworzonego przez sztuczną inteligencję. Nadal pojawia się on jednak w innych tekstach na tym portalu.
Wojna jak sceny z „Call of Duty”. Niektórzy biorą je na serio
W krótkim filmie opublikowanym przez profil Białego Domu na portalu X widzimy postać wyciągającą tablet i wpisującą koordynaty. Potem następuje szybka sekwencja scen, w których widzimy startujące myśliwce i rakiety, a także trafiane cele.
Courtesy of the Red, White & Blue. pic.twitter.com/kTO0DZ56IJ
— The White House (@WhiteHouse) March 4, 2026
Pierwszy fragment tego montażu, wyraźnie odróżniający się od reszty, pochodzi z gry „Call of Duty”. Nie zawsze jednak rozpoznanie, co jest prawdą, a co fragmentem gry, jest takie proste. Nagrania bazujące na klipach z podobnych produkcji kilkukrotnie wprowadzały w błąd nawet amerykańskich polityków.
Podobna wpadka przydarzyła się niedawno Super Expressowi. Jeden z użytkowników na portalu X opublikował film, który redakcja zamieściła w mediach społecznościowych. Widać na nim myśliwiec ścigany przez rakietę. Pościg kończy się efektownym trafieniem maszyny i widokiem rozpadającego się wraku.
To się Super Express popisał🙃 pic.twitter.com/zF7Eo67o5t
— jachcy🇵🇱 (@jachcy) March 3, 2026
Okazało się, że nagranie nie powstało na Bliskim Wschodzie, ale pochodziło z gry wideo. Podobnych filmów jest w mediach społecznościowych więcej. Redakcja Reuters Fact Check weryfikowała podobne nagranie, na którym pilotowi udaje się uciec przed rakietą.
Koniec końców Super Express usunął film pochodzący z gry komputerowej z kont na TikToku i YouTubie. Na profilach redakcji znalazło się inne nagranie, którego autentyczność potwierdzają zagraniczne media, takie jak BBC czy The Guardian.
Gdzie bezpiecznie podróżować? Program śniadaniowy wprowadzał w błąd
Wpadka w relacjonowaniu wojny przydarzyła się także telewizji TVN. W czasie programu „Dzień Dobry TVN” z początku marca widzowie mogli zobaczyć mapę z krajami Bliskiego Wschodu, do których podróżowanie odradzało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jak opisał portal Fly4free.pl w momencie publikacji mapy nie wszystkie kraje były oznaczone przez MSZ jako niebezpieczne.
Podróżujący do Egiptu powinni unikać rejonów w pobliżu granicy z Libią i Sudanem oraz obszaru gubernatorstwa Synaju Północnego. Ministerstwo odradza także podróżowanie w dolinie Nilu, między Asuanem i granicą z Sudanem. W reszcie kraju należy zachować ostrożność (ale podróżować można).
Redakcja DDTVN w całości na czerwono zaznaczyła także Turcję. Zgodnie z aktualizacją z 5 marca ministerstwo odradza podróżowanie w pobliże granicy z Syrią, Irakiem i Iranem, a także w południowo-wschodnie rejony kraju. W pozostałej części Turcji MSZ zaleca zachowanie zwykłej ostrożności.
Podobnie jak w przypadku innych redakcji błąd został naprawiony w kolejnych publikacjach. Na antenie TVN24 wyemitowano mapę z ograniczeniami dla turystów stworzoną na podstwie bardziej szczegółowych ograniczeń wydanych przez MSZ.
Dlaczego mediom zdarzają się wpadki? Ekspertka: „Problem ma charakter systemowy”.
To nie pierwszy raz, kiedy zwracamy uwagę na potknięcia polskich redakcji w czasie relacjonowania sytuacji kryzysowej. W 2024 roku punktowaliśmy siedem błędów popełnionych przez nie w czasie powodzi w naszym kraju. Gdy niedługo przed powodzią pytaliśmy media, czy weryfikują informacje przed ich publikacją, wiele z nich nie chciało odpowiedzieć.
Problem z jakością newsów w czasie sytuacji takich jak wojna czy katastrofy naturalne ma charakter systemowy – mówi nam prof. Dorota Piontek, kierowniczka Zakładu Komunikacji Społecznej WNPiD UAM. Wynika to m.in. z polegania na relacjach z drugiej ręki, kiedy na miejscu redakcja nie ma swoich reporterów. Wpływ na to ma też presja czasu, która powoduje, że „w pogoni za szybkością przekazu nie dość starannie weryfikuje się (jeśli w ogóle) informacje”.
Nie bez znaczenia pozostaje też konkurencja ze strony mediów społecznościowych, które stają się coraz bardziej istotnym źródłem informacji o polityce. Jak mówi prof. Piontek:
„Użytkownicy mediów społecznościowych nie widzą różnicy między kontentem generowanym przez użytkowników a informacjami generowanymi przez profesjonalne redakcje, których tworzenie jest kapitałochłonne i podlega konieczności przestrzegania standardów jakości; co więcej, dla użytkowników te różnice zdają się nie mieć znaczenia”.
Co przeszkadza w sprawdzaniu dezinformacji AI? Ekspert odpowiada: „finanse i technologia”
Prof. Piontek zwraca też uwagę na ograniczenia ekonomiczne, które mogą utrudniać sprawdzanie dezinformacji stworzonej z użyciem sztucznej inteligencji. „Weryfikowanie kontentu tworzonego przez narzędzia AI wymaga nakładów, na poniesienie których wiele redakcji po prostu nie stać” – przekonuje ekspertka.
Jej zdanie podziela dr Jakub Jakubowski, kierownik Zespołu ds. Badań nad Młodzieżą i Edukacją Medialną Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Jego zdaniem szukanie oszczędności przez redakcje doprowadziło do tego, że dziennikarz ma być uniwersalnym pracownikiem: robić research, pisać i publikować materiały, a także monitorować ich zasięgi. To w połączeniu z „dziennikarską produktywnością” sprawia, że „jakość przegrywa z ilością”.
Inną kwestią pozostają ograniczenia technologiczne, związane z rozwojem AI w generowaniu obrazów i nagrań:
„Zaawansowane i coraz doskonalsze modele językowe wytwarzają zdjęcia i filmy, których odróżnienie od wiarygodnych materiałów sprawia coraz większy kłopot nawet profesjonalistom. Dokładając do tego argument klikalności, na którym opiera się współczesna ekonomika mediów, uzyskujemy idealne warunki do popełniania błędów i wpadek, które będą zdarzały się nawet dużym redakcjom”.
Czy od dezinformacji AI uratują nas… platformy społecznościowe?
W opinii dr. Jakubowskiego problem z dezinformacją generowaną z użyciem sztucznej inteligencji będzie narastał:
„Obawiam się, że bez dekomercjalizacji mediów i lepszych narzędzi detekcji AI, ale i zmian w prawie w tym zakresie – sytuacja w najbliższym czasie nie ma szans na poprawę”.
Propozycja zmian w prawie, która miałaby ułatwić wykrywanie tworów AI, znajduje się w unijnym rozporządzeniu AI Act, który nakłada obowiązek oznaczania, że dana treść powstała z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (art. 50). Odpowiedni przepis, wraz z kodeksem postępowania, będzie obowiązywał od sierpnia 2026 roku.
Podobne działania podjęła niedawno platforma X. Zgodnie z zasadą wprowadzoną 3 marca profile publikujące nagrania i zdjęcia towarzyszące konfliktom bez oznaczenia, że stworzono je z użyciem AI, zostaną zawieszone w programie pozwalającym na zarabianie. Pytanie, czy ta deklaracja przełoży się bezpośrednio na konkretne działania i ograniczenie dezinformacji. Na razie oznaczanie treści nie jest standardem – raczej ciekawostką, którą zauważają profile zajmujące się weryfikacją informacji.
That's new pic.twitter.com/FCinekgNXn
— Tal Hagin (@talhagin) March 3, 2026
Analiza powstała w ramach projektu Central European Digital Media Observatory (CEDMO) – interdyscyplinarnej sieci ekspertów, naukowców oraz organizacji walczących z dezinformacją w regionie Europy Środkowej. Projekt CEDMO jest finansowany ze środków Unii Europejskiej.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter





