Strona główna Analizy Bzdury, siatki kont i fałszywe flagi. Wnioski z Węgier dla wyborów w Polsce

Bzdury, siatki kont i fałszywe flagi. Wnioski z Węgier dla wyborów w Polsce

Kampania wyborcza na Węgrzech została naznaczona próbami manipulacji opinią wyborców. Sprawdzamy, jakie metody miały zniechęcić do głosowania na największą partię opozycyjną i czy te same sposoby mogą być zastosowane w czasie wyborów w Polsce w 2027 roku.

Fot. Shutterstock / Modyfikacje: Demagog

Bzdury, siatki kont i fałszywe flagi. Wnioski z Węgier dla wyborów w Polsce

Kampania wyborcza na Węgrzech została naznaczona próbami manipulacji opinią wyborców. Sprawdzamy, jakie metody miały zniechęcić do głosowania na największą partię opozycyjną i czy te same sposoby mogą być zastosowane w czasie wyborów w Polsce w 2027 roku.

Analiza w pigułce

  • Eksperciplatformy społecznościowe odnotowały próby wpływania na decyzje wyborców na Węgrzech. Takie działania były realizowane m.in. przez skoordynowane siatki kont publikujących nagrania stworzone z użyciem AI, których treść uderzała w opozycję.
  • Fałszywe informacje próbowano też uwiarygadniać i rozpowszechniać za pomocą fikcyjnych portali internetowych. Powstawały one na krótko przed wyborami, a publikowane tam artykuły były skierowane przeciwko osobom związanym z partią TISZA. Za tworzenie stron rozpowszechniających dezinformację odpowiada rosyjska grupa Storm-1516.
  • Wybory stanowiły też paliwo dla dezinformacji skierowanej przeciwko Ukraińcom. Część przekazów, w których mówiono o planach przeprowadzenia przez nich przewrotu w przypadku wygranej Fideszu, dotarła także do Polski.

„Ja mówiłem o jego [Pétera Magyara – przyp. Demagog] wyczynach w życiu prywatnym, po prostu niebywałych […]. No na przykład to, co opisuje jego żona, że upiekł szczenię”. To fragment wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości przywoływał fałszywą informację na temat lidera węgierskiej partii politycznej, która zwyciężyła w ostatnich wyborach. Kampania na Węgrzech była naznaczona dyskusjami na temat wpływania na wyborców poprzez siatki kont w mediach społecznościowych, podejrzane strony internetowe uderzające w opozycyjnych polityków czy antyukraińskie narracje głoszone przez Viktora Orbána.

Ostatecznie, mimo tych działań, partia Fidesz po 16 latach straciła większość w węgierskim parlamencie. Wybory na Węgrzech to kolejne po Rumunii czy Mołdawii potwierdzenie, że wybory wciąż są okresem, w którym mamy do czynienia ze wzmożeniem działań dezinformacyjnych.

Aby już teraz dobrze przygotować się przed wyborami w Polsce w 2027 roku, postanowiliśmy stworzyć podsumowanie technik manipulacji, które były wykorzystywane w czasie węgierskich wyborów, i ocenić, czy istnieje ryzyko, że podobne sposoby będą wykorzystywane do wpływania na opinię polskich obywateli.

3 tys. nagrań. Jak używa się treści wideo w czasie kampanii wyborczej?

Wieczór, elegancka restauracja i Péter Magyar, lider partii TISZA, patrzący prosto w obiektyw. Po chwili z ust głównego rywala Viktora Orbána w walce o przejęcie władzy na Węgrzech padają słowa: „Cofnę wam wszystkim 13 emeryturę, a jeśli nie zagłosujecie na Orbána, to przekażę pieniądze Ukraińcom”. To jedno z tysięcy nagrań, które w trakcie kampanii miały dyskredytować przewodniczącego największej partii opozycyjnej na Węgrzech. Film został w całości wygenerowany z użyciem sztucznej inteligencji i pojawił się na profilu stanowiącym element jednej z siatek kont skoordynowanych do promowania prorządowej narracji.

Tego typu aktywność wychwyciła węgierska organizacja factcheckingowa Lakmusz już w pierwszej połowie marca 2026 roku. W tamtym czasie siatka składała się z ok. 17 kont, które działały wyłącznie na TikToku. Wśród publikowanych treści znalazły się materiały wygenerowane z użyciem sztucznej inteligencji, pokazujące np. małą dziewczynkę, profesora czy kibica piłkarskiego, którzy albo atakowali lidera TISZY, albo wyrażali poparcie dla ówczesnego premiera. Te konta miały wiele wspólnych cech:

  • zaczęły publikować mniej więcej w tym samym czasie i z podobną intensywnością,
  • opisy profili zawierały mocne stwierdzenia (np. „Ceną za zwycięstwo Partii TISZA będzie droga benzyna, brutalne media i całkowita destrukcja…”),
  • przygotowywały nagrania na podobne tematy, np. Ukrainy czy ochrony zdrowia.

Siatki kont niczym hydra – usuń jedną, zaraz pojawi się kolejna

Konta były usuwane przez TikToka, jednak na ich miejsce tworzono nowe siatki. 20 marca 2026 roku analitycy NewsGuard ogłosili, że odkryli skoordynowane działanie 34 kont, także funkcjonujących na platformie TikTok. Każde z nich miało ustawione jako zdjęcie profilowe obraz stworzony przez AI bądź węgierską flagę. 

Wśród nagrań znalazły się m.in. fragmenty z fikcyjnych programów telewizyjnych, mające pokazywać Pétera Magyara jako łatwo wpadającego w gniew. Nie minęło dużo czasu, a działalność tych kont także została zawieszona. Mimo to wciąż pojawiały się nowe, o czym 4 kwietnia informował Lakmusz. Jak podsumowali fact-checkerzy z Węgier, sieć składająca się z 80 profili, w tym stron stworzonych na Facebooku, opublikowała przynajmniej 3 tys. filmów.

Fake news na nieznanym portalu

Dezinformacja w czasie węgierskich wyborów pojawiała się nie tylko w mediach społecznościowych. Fact-checkerzy odnotowali także pojawienie się szokujących treści na nieznanych wcześniej stronach internetowych. Pozornie wyglądały one jak portale informacyjne, jednak po analizie ich aktywności okazywało się, że były witrynami stworzonymi specjalnie do rozpowszechniania nieprawdziwych narracji.

Pierwsze przykłady takich działań zauważono pod koniec lutego 2026 roku, kiedy na jednej z takich stron pojawiło się oskarżenie o pedofilię skierowane w kierunku Gábora Iványiego. W artykule zestawiono byłego węgierskiego polityka i pastora z Péterem Magyarem. 

Jak zauważyli analitycy Lakmusza, news na temat pastora, a także sama strona wzbudzały wiele podejrzeń. Nie podano żadnych źródeł na poparcie informacji o pedofilskich zarzutach, artykuł opublikowano bez danych na temat autora, brakowało też jakichkolwiek wzmianek o założycielu witryny. Ponadto sama treść zawierała wiele sformułowań nietypowych dla języka węgierskiego, co może być znakiem, że tekst przetłumaczono z użyciem AI. Ponadto stronę założono na kilka dni przed opublikowaniem tekstu na temat Iványiego.

Historia o psie z mikrofali wzięła się właśnie z takiej podejrzanej strony

Tego typu strony pojawiły się w czasie kampanii jeszcze kilkukrotnie. Na celowniku znalazł się nie tylko Péter Magyar, któremu zarzucano planowanie przewrotu w razie przegranej w wyborach. Ofiarami podobnych działań stały się również inne osoby powiązane z partią TISZA:

  • Generał Romulusz Ruszin-Szendi, ekspert ds. obronności i kandydat na szefa węgierskiego ministerstwa obrony narodowej, miał wspólnie ze swoim kuzynem rekrutować Węgrów do udziału w wojnie na Ukrainie.
  • Nazwisko wiceprzewodniczącej TISZY, Ágnes Forsthoffer, miało znaleźć się w aktach związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina. Zgodnie z fałszywym artykułem uczestniczyła ona w procederze handlu ludźmi.

W podobnym niewiarygodnym źródle pojawiła się też informacja o rzekomej książce byłej żony Magyara, w której opisała, jak jej eksmąż włożył psa do kuchenki mikrofalowej. Jak opisywaliśmy w naszej analizie, publikacja tego typu nie istnieje, a jedyny ślad po niej znajduje się na stronie internetowej Magyar Hírek 24 (pol. Wiadomości z Węgier 24). Stronę założono na tydzień przed głosowaniem w wyborach do węgierskiego parlamentu, ponadto, jak wskazano w artykule AFP Sprawdzam, część treści na niej opublikowanych stworzono z wykorzystaniem narzędzi AI.

Fałszywe strony to jedna z metod stosowanych przez rosyjski aparat dezinformacji

W kontekście wpływu zagranicy na węgierskie wybory istotne są także ustalenia portalu The Insider. W połowie marca pojawił się tam tekst na temat zaangażowania rosyjskiej sieci botów o nazwie „Matrioszka” do rozpowszechniania dezinformacji przed głosowaniem.

Według fact-checkerów z Lakmusza miała ona niewielki wpływ na kształtowanie lokalnej infosfery. Mimo to nie można ignorować faktu, że próba uwiarygadniania fałszywych narracji na temat Magyara i ekspertów związanych z jego partią za pomocą fikcyjnych źródeł stała się metodą stosowaną w różnych miejscach na świecie.

Potwierdzają to zresztą spostrzeżenia tych samych fact-checkerów. W każdymartykułów opisujących fałszywe narracje zwracają uwagę na komentarze Projektu Gnida, zajmującego się monitorowaniem rosyjskiej propagandy. W ich opinii podejrzane portale założyła grupa Storm-1516, która w przeszłości tworzyła treści mające wpływać na wyborców w Niemczech czy Francji. Ta sama grupa była odpowiedzialna też za stworzenie strony, na której opisano nieprawdziwą książkę o Magyarze.

Rosyjska propaganda wykorzystała antyukraińskie przekazy Fideszu

Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) w jednej ze swoich przedwyborczych publikacji zwracał uwagę na to, jak Fidesz silnie oparł swoją kampanię na przekazie antyukraińskim (s. 6). Ukraina w rządowych wiadomościach była przedstawiana jako państwo niszczące węgierską gospodarkę. Jednocześnie starano się pokazać Pétera Magyara i partię TISZA jako proukraińskich. Podobne wątki pojawiały się we wspomnianych filmach na TikToku czy w artykułach o zachęcaniu Węgrów do wzięcia udziału w wojnie.

Węgierski premier wprost przedstawiał Ukrainę jako zagrożenie. Pod koniec marca Orbán oskarżył Kijów o próbę ingerencji w wybory. Na kilka dni przed głosowaniem głośnym echem odbiła się też sprawa udaremnionej próby sabotażu na gazociągu łączącym Węgry z Serbią. Przechwycone ładunki wybuchowe zdaniem węgierskich polityków reprezentujących stronę rządową miały być podłożone przez Ukraińców. Te narracje pojawiły się w fałszywych przekazach w polskiej infosferze.

O domniemanej ukraińskiej dywersji informował w swoim wpisie na Facebooku profil Centrum Usług Prawnych na Facebooku. Te treści przypominały przekaz, który znalazł się na stronie Pravda Polska, będącej elementem międzynarodowej rosyjskiej sieci szerzącej prokremlowską propagandę. O ukraińskiej odpowiedzialności pisało na Facebooku także Radio Białoruś, będące częścią białoruskiego aparatu propagandowego – cytowano słowa Dmitrija Pieskowa, rzecznika Kremla.

Przekaz o planowanym zamachu stanu na Węgrzech pojawił się w czasie kampanii w kontekście Pétera Magyara. W Polsce głośniej było jednak o ukraińskich planach przewrotów. Szczególnie popularne okazało się nagranie, które było rzekomym nagraniem z telefonu jednego z ukraińskich żołnierzy uczestniczących w takich przygotowaniach. 

Zdaniem ukraińskiego Centrum Zwalczania Dezinformacji (CPD) było to celowo sfabrykowane nagranie, które miało potwierdzić ingerencję Ukraińców w wybory na Węgrzech. Konta komentujące polskojęzyczne treści na ten temat wyrażały antyukraińskie nastawienie, np.: „Dlatego powinniśmy wyprosić z Polski wszystkich Ukraińców”.

Ostrzeżenie przed wyborami w Polsce – na co należy zwrócić uwagę?

Podobne sposoby na manipulowanie opinią wyborców to już właściwie trend, obserwowany w czasie wyborów także w Polsce. W 2024 roku opisywaliśmy, jak węgierska firma Estratos była zaangażowana we wspieranie profili na Facebooku, które publikowały reklamy polityczne uderzające w kandydatów na prezydenta. Również w naszym kraju w grudniu 2025 roku pojawiły się treści tworzone z użyciem AI i zachęcające do PolExitu. Niedawno opisywaliśmy też, jak z pomocą sztucznej inteligencji tworzy się konta będące elementem rosyjskiej operacji Undercut

Odnośnie do tworzonych fałszywych portali internetowych możemy wspomnieć o witrynie pislamizacja.com.pl. W 2023 roku OKO.press opublikowało artykuł na temat strony, która działała przez kilka dni i, zdaniem Anny Mierzyńskiej, miała stanowić test podobnych technik manipulacji przed wyborami do parlamentu

Wszystko to sygnał, aby w czasie przyszłorocznych wyborów zwracać baczną uwagę na podobną aktywność, bo może ona wpływać na opinie wyborców.

Węgierskie wybory pokazują, że procesy demokratyczne w Europie cały czas są na celowniku rosyjskiej propagandy. Mechanizmy manipulowania opinią wyborców są znane i stosowane przy różnych okazjach. Jak pokazaliśmy, podobne przykłady są także widoczne w Polsce. Przed przyszłorocznymi wyborami kluczowe jest zatem, aby odpowiednio się przygotować na potencjalne zagrożenie. 

Odpowiednie organy powinny monitorować pojawianie się siatek kont, koordynujących publikację treści w mediach społecznościowych. Z kolei wyborcom należy uświadamiać, jak ważne jest sprawdzanie źródeł informacji.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź