Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Wojenny influencer w służbie Kremla. Kim jest „Polak na Donbasie”?
Krytykuje polski rząd, Unię Europejską i zamierza założyć polską jednostkę w strukturach rosyjskiej armii. Kontrowersyjny żołnierz zdobył dużą popularność na TikToku. Ujawniamy, kim jest i prezentujemy jego szkodliwą działalność.
Fot. TikTok / Pexels / Modyfikacje: Demagog
Wojenny influencer w służbie Kremla. Kim jest „Polak na Donbasie”?
Krytykuje polski rząd, Unię Europejską i zamierza założyć polską jednostkę w strukturach rosyjskiej armii. Kontrowersyjny żołnierz zdobył dużą popularność na TikToku. Ujawniamy, kim jest i prezentujemy jego szkodliwą działalność.
Aktualizacja 25.08.2025. Zmodyfikowano kompozycję tekstu, bez ingerencji w treść merytoryczną.
Na początku lipca polskie media zaczęły pisać (1, 2) o tajemniczym mężczyźnie, który nagrywa materiały wideo z frontu (1, 2, 3). Mowa tu o Dariuszu M. – znanym jako „Polak na Donbasie”. W swoich materiałach rozpowszechnianych w mediach społecznościowych chwali rosyjską inwazję i rozpowszechnia antyukraińską propagandę.
„Polak na Donbasie” to element rosyjskiej propagandy w social mediach
Działania Dariusza M. traktujemy jako element prorosyjskich działań – dostępne materiały wskazują na to, że to Kreml jest odpowiedzialny za wypromowanie mężczyzny w sieci. Wojenny influencer jest aktywny na platformach Telegram oraz TikTok – ale dużą popularność zdobył głównie dzięki tej drugiej platformie. Jego pierwszy materiał pojawił się tam 14 kwietnia 2025 roku, ale wkrótce konto zostało zablokowane. Niedługo później żołnierz założył kolejny profil, który zdobył ok. 20 tys. obserwujących – w tym momencie konto także jest zablokowane.
Informacje o żołnierzu są też eksponowane w rosyjskich mediach – w wywiadzie dla prokremlowskiego portalu News Front Dariusz M. przyznał, że obecnie jest artylerzystą na froncie zaporosko-donieckim. Z jego relacji wynikało, że „miał dość propagandy w Polsce” i „kłamstw o Rosji”. Według niego Rosja nie odpowiada za wywołanie wojny, choć – jak wiadomo – wszystkie dostępne fakty wskazują na to, że to Władimir Putin podjął decyzję o rozpętaniu konfliktu.
Wiele wskazuje na to, że internetowa aktywność Dariusza M. nie jest przypadkowa, a zamieszczane przez niego materiały powstają za przyzwoleniem rosyjskich władz. Na ogół żołnierze nie mogą publikować materiałów wideo z frontu, ponieważ od lipca 2024 roku zakazano im takich działań z obawy przed wykryciem działań przez przeciwnika. W lipcu 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie zarzuciła mężczyźnie „branie udziału w działalności obcego wywiadu oraz działania na jego rzecz poprzez prowadzenie dezinformacji za pomocą serwisu internetowego »TikTok«”.
Kiedyś Dariusz M. służył jako polski żołnierz – m.in. w Krakowie i Hrubieszowie
Przez długi czas żołnierz nie zdradzał swoich danych osobowych, ale dziennikarze znaleźli jeden ważny trop – mężczyzna służył w 6. Batalionie Logistycznym w Krakowie. To było jednak za mało, by ustalić dokładną tożsamość. Jeszcze w połowie lipca żołnierz sam zdecydował się ujawnić swoją tożsamość w wywiadzie dla wcześniej wspomnianego portalu News Front.
W ten sposób dowiedzieliśmy się, że człowiek stojący za profilem „Polak na Donbasie” to Dariusz M. Zdecydowaliśmy się pogłębić temat. Naciski naszej redakcji sprawiły, że uzyskaliśmy ekskluzywne informacje od Wojska Polskiego. Dowiedzieliśmy się, że żołnierz służył kiedyś w polskiej armii i to nie tylko w jednej jednostce.
„Po uformowaniu się 6. Batalionu Logistycznego w marcu 2011 roku służył w batalionie do dnia 29.02.2012. […] Służył również w innych jednostkach – 2 Pułk Rozpoznawczy, Hrubieszów”.
Zapytaliśmy również jednostkę w Hrubieszowie o potwierdzenie, czy Dariusz M. służył w ich formacji. Rzecznik prasowy nie był nam jednak w stanie udzielić tej informacji, ze względu na brak dokumentów, które zostały poddane archiwizacji.
Warto podkreślić, że służba w obcym wojsku lub jednostkach paramilitarnych jest nazywana najemnictwem. W Polsce takie czyny są zabronione, a prawo uznaje je za przestępstwo (art. 141 § 1 Kodeksu karnego): „Kto, będąc obywatelem polskim, przyjmuje bez zgody właściwego organu obowiązki wojskowe w obcym wojsku lub w obcej organizacji wojskowej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Dziś Dariusz M. korzysta z rosyjskiego paszportu i chce rekrutować kolejne osoby
Polak miał wstąpić do rosyjskiej armii po 2023 roku – Wojsko Polskie nie chciało nam jednak udostępnić informacji, czy w tamtym czasie był jeszcze formalnie żołnierzem w naszym kraju. Teraz jest już posiadaczem rosyjskiego paszportu, a ze źródeł wynika, że otrzymał go we Władywostoku i „nie ukrywa radości z tego powodu”.
Najpierw został zrekrutowany do międzynarodowej rosyjskiej brygady „Pietnaszka”. W jednym ze swoich ostatnich materiałów wideo mężczyzna zamieścił informację o powstaniu polskiej jednostki w ramach rosyjskiej armii. Przekonywał też, że: „każdy Polak, który przyjedzie walczyć po stronie rosyjskiej, będzie służył w tym samym pułku”, co on.
Pomimo służby w obcym wojsku Dariusz M. cały czas podkreśla swój polski patriotyzm. Jednocześnie w materiałach wideo opowiada, że życzy sobie, by „specjalna operacja” prowadzona przez Rosję dotarła również do Polski. Obecny rząd nazywa „zdrajcami Polski”, a Unię Europejską – „IV Rzeszą”. Być może liczy na to, że w ten sposób zachęci kolejne osoby do udziału w walkach po stronie rosyjskiej.
Uważaj na dezinformację i propagandę w sieci – ta przybiera różne formy
Dariusz M. nie jest przypadkowym influencerem – to przykład tego, jak rosyjska propaganda wykorzystuje obywateli innych państw, by uwiarygodniać własny przekaz. Jego działalność powinna być traktowana jako element szerszego mechanizmu dezinformacyjnego Kremla. W tym momencie konta Dariusza M. na TikToku są zablokowane, ale żołnierz obiecał, że założy nowe profile.
Prorosyjska propaganda ma zróżnicowane oblicza – opisywaliśmy już m.in. akcję „Doppelganger”, badaną przez EU DisinfoLab. Szkodliwe działania polegały wtedy na tworzeniu i rozpowszechnianiu zmanipulowanych materiałów przez podmioty podszywające się pod media i agencje prasowe. Przykład tej operacji pokazuje, że propaganda Kremla działa podstępnie, a my jako odbiorcy musimy uważać na odsianie prawdy od manipulacji.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter






