„Thank you, USA” – polscy politycy w rękach rosyjskiej propagandy

Źródło: Twitter / Modyfikacje: Demagog

Czas czytania: około min.

„Thank you, USA” – polscy politycy w rękach rosyjskiej propagandy

29.09.2022 godz. 13:45

Konsekwencje zachowań polskich polityków w obliczu wojny informacyjnej.

Thank you, USA” – a poniżej zdjęcie morza po wysadzeniu gazociągów Nord Stream. Dokładnie tak wyglądał jeden z ostatnich wpisów byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na Twitterze, w którym zasugerowano, że za zniszczenie infrastruktury przesyłowej na Morzu Bałtyckim odpowiadają Stany Zjednoczone. Wystarczyła chwila, by w sieci rozbrzmiały obawy o to, że materiał może zostać wykorzystany przez rosyjską propagandę. 

https://archive.ph/Okt7l

Źródło: www.twitter.com

Niedługo później m.in. Michał Marek – analityk i ekspert w temacie rosyjskiej propagandy i dezinformacji – zwrócił uwagę na to, że wiadomość europosła najprawdopodobniej wbrew intencjom została użyta przez rosyjską agencję informacyjną RIA Novosti jako bezpośredni dowód na odpowiedzialność USA za zdarzenie. 

Komunikat Radosława Sikorskiego został podchwycony przez organy rządowe, jak i liczne rosyjskie media. Przedstawicielka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zasugerowała, że taka informacja może być przyznaniem się do terroryzmu USA, a ministerstwo wezwało Stany Zjednoczone do złożenia oficjalnych wyjaśnień. Dmitrij Poliański – zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ – był bardziej bezpośredni i podziękował za wyjaśnienie kto stoi za terrorystycznym atakiem”.

Na ten moment nie wiadomo, kto dokładnie stoi za wybuchami gazociągów Nord Stream. Stany Zjednoczone zaprzeczają, by brały w tym udział. Oprócz tego powstają hipotezy, wskazujące na możliwy wpływ Federacji Rosyjskiej, która w ramach wojny hybrydowej mogłaby odnieść korzyści z takich działań. Na piątek 30 września jest zaplanowane spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ma zająć się wyjaśnieniem sprawy.

Federacja Rosyjska zaprzeczyła, że jest odpowiedzialna za wybuchy. Jednakże rosyjskie ośrodki mogą wykorzystywać informację o atakach na gazociągi, by sugerować, że to USA i NATO od początku stoją za pogłębiającym się konfliktem w Ukrainie, a także by generować wewnętrzne podziały między sojusznikami. Takie sytuacje miały już miejsce w ostatnich miesiącach.

Jak Rosja wykorzystuje polskich polityków w swojej propagandzie?

Zachowania polityków i wydarzenia, które organizują, a także motywy, jakimi się kierują, mogą być różne. Niemniej czasami – nawet nieświadomie – jeden nieodpowiedni ruch lub nieprzemyślane zdanie wystarczą, by przysłużyć się rosyjskiej propagandzie. Ta zawsze może znaleźć miejsce na wykorzystanie materiału w ramach swoich przekazów w mediach czy oficjalnych komunikatach rządowych.

Propagandowe przekazy tworzone i wzmacniane przez Rosję mogą prowadzić m.in. do: 

W tym celu uruchamiana jest cała machina propagandowa oparta na pięciu filarach rosyjskiej propagandy i dezinformacji, o czym pisaliśmy w analizie pt. „W krainie kolorowych matrioszek – jak działa rosyjska dezinformacja?”.

W poniższym zestawieniu przyglądamy się trzem przypadkom działania rosyjskiej propagandy, które miały miejsce w ostatnich miesiącach, przy wykorzystaniu zachowań i słów polskich polityków.

1. Przedstawianie Polski na podstawie wąskich opinii jako kraju kompletnie nieprzychylnego Ukraińcom

Jeden z takich przypadków dotyczy pikiety z 24 września 2022 roku w Warszawie pod hasłem „Stop ukrainizacji Polski”, na której pojawił się m.in. Grzegorz Braun – poseł, który w przeszłości opowiadał się za pogłębianiem współpracy z Ukrainą, a obecnie jest jej przeciwny.

Zgodnie z doniesieniami medialnymi w manifestacji uczestniczyło ok. 200 osób. Zdarzenie było emitowane przez rosyjskie media. Oprócz tego pojawiły się komunikaty o „masowym buncie” Polaków przeciwko obecności Ukraińców w Polsce oraz o niechęci do niesienia wsparcia uchodźcom – o czym czytamy w analizie Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa (CBWŚB).

Zrzut ekranu z artykułu ze strony RIA Novosti.

Źródło: www.ria.ru

W sierpniu 2022 roku rosyjskie kanały propagandowe propagowały narracje o tym, jakoby Polacy mieli dość osób z Ukrainy. W RIA Novosti cytowano wypowiedzi, które dehumanizowały uchodźców, m.in. że: „największym zagrożeniem dla państwa polskiego jest Ukraina i ukraińskie pasożyty” – co przedstawiano jako pogląd całości społeczeństwa.

Zrzut ekranu z artykułu ze strony RIA Novosti.

Źródło: www.ria.ru

W konfrontacji z przekazami propagandowymi i tymi, które im sprzyjają, należy spojrzeć na ogół polskiego społeczeństwa. Zgodnie z sierpniowym raportem CBOS 84 proc. ankietowanych popiera przyjmowanie uchodźców z Ukrainy. Tylko 11 proc. ankietowanych ma całkowicie negatywne nastawienie wobec przyjmowania uchodźców. Ponad połowa (53 proc.) deklaruje, że pomaga Ukraińcom osobiście lub robi to ktoś z ich gospodarstwa domowego.

2. Wykorzystywanie teorii spiskowych polityków do negowania odpowiedzialności za wojnę

Podobnie w kwietniu br. poseł Janusz Korwin-Mikke opowiadał się za fałszywą narracją, jakoby Ukraińcy odpowiadają za masakrę w Buczy, o czym pisaliśmy w kilku naszych analizach. Państwowa agencja RIA Novosti powieliła przekaz i w ten sposób legitymizowała rosyjskie teorie spiskowe na temat masakry, które sugerowały, że to ukraińska prowokacja.

Dla strony rosyjskiej wypowiedź polityka była wygodnym narzędziem, dzięki któremu zrzucano odpowiedzialność z rosyjskich wojsk za tę tragedię i inne wydarzenia w Ukrainie. 

O masakrze w Buczy świat usłyszał na początku kwietnia. Już wtedy dziennikarze „The New York Timesa” i analitycy Bellingcat dowiedli, że odpowiedzialność za popełnione zbrodnie można przypisać rosyjskiemu wojsku.

Ciała na ulicach Buczy były widoczne już 11 marca – gdy miasto było pod wyłączną kontrolą Rosjan. O tym, jak przebiegała masakra, można dowiedzieć się też od osób, którym udało się przeżyć.

Organizacja Amnesty International zweryfikowała 22 przypadki morderstw miejscowej ludności, dokonanych na skutek pozasądowych egzekucji, połączonych z torturami i bezmyślnym oddawaniem strzałów – przeczytasz o tym więcej w innej analizie.

3. Przedstawianie Zachodu jako nieuchronnego zagrożenia dla Rosjan

Jedną z głośniejszych spraw, która – nieświadomie – przysłużyła się rosyjskiej propagandzie, była też wypowiedź emerytowanego prezydenta Lecha Wałęsy. Ten w lipcu 2022 roku udzielił komentarza dla francuskiego dziennika „Le Figaro”. W wywiadzie przekonywał, że Rosja wchłonęła wiele innych narodów w granice swojego państwa i tak naprawdę „populacja Rosji powinna liczyć mniej niż 50 milionów”. 

Niefortunne sformułowanie nie umknęło uwadze Rosjan. W odpowiedzi minister Maria Zacharowa zaczęła przekonywać, że były prezydent Polski wezwał Zachód do zredukowania rosyjskiej populacji. Z kolei w programie „60 minut” telewizji Rossija 1 przekonywano, że Lech Wałęsa otwarcie nawołuje do ludobójstwa – na co uwagę zwróciła autorka kanału Andromeda na YouTubie.

To wypowiedź, która przy uwzględnieniu subtelnej manipulacji, rezonowała z wcześniej rozpowszechnianymi przekazami. Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) wskazuje, że jeszcze przed wojną podtrzymywano pogląd, że Rosja nie dąży do eskalacji konfliktu i wywołania otwartych starć.

Jednocześnie przedstawiano – i nadal przedstawia się – Zachód jako prowokatora i miejsce wylęgania się zła na świecie, natomiast Rosję stawia się w roli obrońcy tradycyjnych wartości, a Rosjan jako tych prześladowanych. Dzięki budowanemu od dłuższego czasu obrazowi zagrożenia wypowiedź mogła więc zostać potraktowana jako „realna groźba” wobec rosyjskich obywateli.

23933

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub