Strona główna Wypowiedzi Akty dywersji. Janusz Korwin-Mikke oskarża polskie służby

Akty dywersji. Janusz Korwin-Mikke oskarża polskie służby

Akty dywersji. Janusz Korwin-Mikke oskarża polskie służby

Janusz Korwin-Mikke

Partia KORWiN

Moim zdaniem najprawdopodobniejsze jest, że wyrwę w Mice zrobiły nasze służby. Gdyby to zrobili Rosjanie albo Ukraińcy, to nie dbaliby o życie Polaków. Tymczasem wyrwa zrobiona jest celowo tak, by nie mogła spowodować katastrofy. Chodziło o pretekst do działań anty-rosyjskich.

X, 20.11.2025

Fałsz

Wypowiedź uznajemy za fałsz, gdy:  

  • nie jest zgodna z żadną dostępną publicznie informacją opartą na reprezentatywnym i wiarygodnym źródle,  
  • jej autor przedstawia nieaktualne informacje, którym przeczą nowsze dane, zawiera szczątkowo poprawne dane, ale pomija kluczowe informacje i tym samym fałszywie oddaje stan faktyczny.  

Sprawdź metodologię

X, 20.11.2025

Fałsz

Wypowiedź uznajemy za fałsz, gdy:  

  • nie jest zgodna z żadną dostępną publicznie informacją opartą na reprezentatywnym i wiarygodnym źródle,  
  • jej autor przedstawia nieaktualne informacje, którym przeczą nowsze dane, zawiera szczątkowo poprawne dane, ale pomija kluczowe informacje i tym samym fałszywie oddaje stan faktyczny.  

Sprawdź metodologię

  • 15 listopada doszło do dwóch aktów dywersji: w miejscowości Mika w powiecie garwolińskim, a także w pobliżu Puław. W tym pierwszym miejscu tory kolejowe zostały uszkodzone w wyniku zdetonowania ładunku wybuchowego, co potwierdzili pracujący na miejscu eksperci. Sprawcy popełnili jednak błędy, o czym mówił w mediach m.in. Wojciech Wójciński, saper. 
  • Jak wyjaśnił Filip Bryjka, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, celem Rosji jest podważanie zdolności władz do zapewniania bezpieczeństwa, przeciążenie służb i wywołanie strachu. O tym, że doprowadzenie do katastrofy nie było głównym celem aktów dywersji, mówił też ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa państwa prof. Bernard Wiśniewski.
  • Polskie służby i prokuratura, we współpracy ze służbami sojuszniczymi, ustaliły tożsamość sprawców (s. 19). Już 19 listopada Prokuratura Krajowa przedstawiła wobec dwóch obywateli Ukrainy zarzut aktu dywersji na rzecz rosyjskiego wywiadu. Jednocześnie poinformowała, że podejrzani już 16 listopada wyjechali na Białoruś. 
  • To, że Rosja posługuje się obywatelami Ukrainy do przeprowadzania aktów sabotażu czy dywersji, nie jest niczym nowym. Regularnie rekrutuje ona sabotażystów wśród cywilów w państwach Europy Środkowej i Zachodniej. Wyszukuje osoby z problemami finansowymi i oferuje im szybki zarobek. Później takie sytuacje wykorzystywane są do antyukraińskiej dezinformacji.

Akt dywersji w miejscowości Mika. Co wiemy?

16 listopada po godz. 12 zaczęły pojawiać się pierwsze informacjeuszkodzonych torach kolejowych w pobliżu stacji PKP Mika. O godz. 7.39 zgłosił je maszynista pociągu, który w tym miejscu przejeżdżał. Jednak niepokojące sygnały napływały już wieczorem dnia poprzedniego, czyli 15 listopada. Mieszkańcy okolic, z którymi rozmawiała Polska Agencja Prasowa, mówili, że słyszeli wtedy eksplozję.

– Ona nawet nie wiedziała, czy to jest eksplozja, ponieważ ona odnotowała tylko huk. Policja po godzinnych poszukiwaniach w terenie wokół posesji odstąpiła od dalszych działań, nie odnotowując okoliczności, które kazałyby prowadzić inne czynności – mówił w Sejmie premier Donald Tusk, przytaczając relację jednej z mieszkanek i dzieląc się ustaleniami służb (s. 15).

16 listopada po tym, jak o uszkodzonych torach powiadomił maszynista, na miejscu zaczęły pracować służby. Donald Tusk około godz. 16 napisał: „Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji”. Ten został potwierdzony oficjalnie 17 listopada. 

Akty dywersji w dwóch miejscach

Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński przekazał, że około godziny 7.30 w niedzielę (16 listopada) jeden z pociągów zatrzymał się, ponieważ zauważono wyrwę w torze kolejowym. Z tego, co w Sejmie mówił premier Donald Tusk, wynika, że nie był to pierwszy, a kolejny pociąg, który przejeżdżał tędy już po akcie dywersji. Tory zostały uszkodzone, a kolejne przejazdy tylko to uszkodzenie pogłębiały (s. 15).

– O godz. 7.40 w niedzielę kolejny pociąg przejeżdżający przez ten fragment torowiska zatrzymał się w miejscu, w którym dokonano eksplozji, które było naruszane przez kolejne przejazdy. Ten pociąg, który w okolicy godz. 7.40 w niedzielę rano się zatrzymał, był już narażony ze względu na naruszenie torowiska już na większą skalę na wykolejenie, ale dzięki refleksowi maszynisty nie doszło do tragedii – relacjonował Donald Tusk (s. 15).

Do drugiego aktu dywersji doszło w okolicach Puław, gdzie na szynie zamontowano specjalnie skonstruowane elementy metalowe, mogące spowodować zagrożenie dla przejeżdżających pociągów.

Próba wysadzenia torowiska. Cel: strach

Marcin Kierwiński podkreślił, że z całą pewnością doszło do odpalenia ładunku wybuchowego w miejscowości Mika, w wyniku którego uszkodzono tory, co zostało potwierdzone przez pracujących na miejscu ekspertów. Ci wypowiadali się również w mediach, mówiąc, że doszło do wybuchu (1, 2, 3). Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że celowo zrobiono tak, aby do katastrofy nie doszło, a w torowisku powstała jedynie wyrwa. Jednak kontekst tego jest inny, niż sugeruje polityk. 

Po pierwsze, sprawcy popełnili po prostu błędy, o czym mówił w mediach m.in. Wojciech Wójciński, saper. – Możemy przypuszczać, że materiał wybuchowy był za słaby, domowej produkcji, albo jego ułożenie na szynie było niewłaściwe. Przez co szyna została jedynie wewnętrznie uszkodzona. I dopiero po przejeździe kilku pociągów szlag ją trafił – komentował.

Po drugie, eksperci zwracają uwagę, że doprowadzenie do katastrofy mogło nie być głównym celem dywersantów. Jak wyjaśnił Filip Bryjka, analityk Polskiego Instytut Spraw Międzynarodowych, celem Rosji jest podważanie zdolności władz do zapewniania bezpieczeństwa, przeciążenie służb i wywołanie strachu

Podobnie o motywacji dywersantów i ich zleceniodawców wypowiedział się też ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa państwa prof. Bernard Wiśniewski.

– Uszkodzenie linii nie miało bezpośrednio na celu wykolejenia pociągu, lecz – oprócz spowodowania zakłóceń – miało wywołać strach wśród użytkowników kolei, którzy na co dzień korzystają z niej, żeby dotrzeć do pracy, szkoły czy na zakupy – powiedział dla Polskiej Agencji Prasowej ekspert.

Rosjanie werbują Ukraińców do podobnych aktów

Polskie służby i prokuratura, we współpracy ze służbami sojuszniczymi, ustaliły tożsamość sprawców (s. 19). Już 19 listopada Prokuratura Krajowa przedstawiła wobec dwóch obywateli Ukrainy zarzut aktu dywersji na rzecz rosyjskiego wywiadu. Jednocześnie poinformowała, że podejrzani już 16 listopada wyjechali na Białoruś. 

Później trzeci obywatel Ukrainy usłyszał w tej sprawie zarzut pomocnictwa. Nie jest niczym nowym fakt, że Rosjanie werbują m.in. Ukraińców do przeprowadzania aktów sabotażu czy dywersji. Dlaczego tak się dzieje?

W osobnej analizie pisaliśmy, że Rosja regularnie rekrutuje sabotażystów wśród cywilów w państwach Europy Środkowej i Zachodniej (s. 16). Za pomocą Telegrama wyszukuje osoby z problemami finansowymi i oferuje im szybki zarobek. Osoby przeprowadzające akty sabotażu nie zawsze są świadome, że pracują dla Rosji (s. 20).

Trudno tutaj winić samo państwo ukraińskie, iż część obywateli tego kraju decyduje się na współpracę z rosyjskimi służbami. Jest to zarówno problem Polski, jak i problem Ukrainy. Na Ukrainie również dochodzi do aktów dywersyjnych, które inicjowane są przez rosyjskie służby, lecz realizowane są przez obywateli tego kraju komentował dla Demagoga dr Michał Marek.

Wypowiedź Korwin-Mikkego wpisuje się w rosyjską propagandę

Niestety takie sytuacje są wykorzystywane do szerzenia antyukraińskiej dezinformacji i podważania wiarygodności polskich służb, co zrobił również Janusz Korwin-Mikke, wprost oskarżając polski rząd o upozorowanie aktów dywersji. 

Mimo wielokrotnych zapewnień ze strony władz Polski, że nie wyślą żołnierzy do Ukrainy (np. 1, 2, 3), rosyjska dezinformacja wciąż przekonuje, że różnego rodzaju incydenty służą jedynie do wciągnięcia Polski lub całego NATO do wojny (np. 1, 2, 3). Rosja podważa w ten sposób zaufanie zachodnich społeczeństw do władz państwowych.

 

Analiza powstała w ramach projektu Central European Digital Media Observatory (CEDMO) – interdyscyplinarnej sieci ekspertów, naukowców oraz organizacji walczących z dezinformacją w regionie Europy Środkowej. Projekt CEDMO jest finansowany ze środków Unii Europejskiej.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź