Strona główna Analizy Licytacja na liczbę gwałtów. Strasząc migrantami, upraszczają problem

Licytacja na liczbę gwałtów. Strasząc migrantami, upraszczają problem

„Przerażające”, „porażające”, „piekło” – takie określenia towarzyszą informacjom o przestępstwach seksualnych popełnianych przez migrantów. Część polityków przekonuje, że przez cudzoziemców rośnie przemoc wobec kobiet. Problem jest jednak znacznie bardziej złożony. 

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Licytacja na liczbę gwałtów. Strasząc migrantami, upraszczają problem

„Przerażające”, „porażające”, „piekło” – takie określenia towarzyszą informacjom o przestępstwach seksualnych popełnianych przez migrantów. Część polityków przekonuje, że przez cudzoziemców rośnie przemoc wobec kobiet. Problem jest jednak znacznie bardziej złożony. 

Przemoc seksualna wobec kobiet jest wciąż aktualnym problemem, ale brakuje nam danych oddających skalę tego zjawiska. Oficjalnie co roku dochodzi w Polsce do ponad tysiąca gwałtów – tak przynajmniej wynika ze statystyk policyjnych. Od kilkunastu lat w dyskusjach na ten temat pada jednak inna, znacznie wyższa, szacunkowa liczba, podana przez Niebieską Linię – 30 tys. gwałtów rocznie (1, 2). 

Tak ogromna różnica może wynikać z faktu, że wiele przypadków gwałtów i molestowania seksualnego nigdy nie jest zgłaszanych na policję. Ofiara może mieć opory przed zgłoszeniem sprawy, gdy np. sprawcą jest bliska jej osoba. Przeczytamy o tym w unijnym raporcie z 2024 roku (s. 7). 

Tymczasem to właśnie osoby z najbliższego otoczenia są często sprawcami przemocy seksualnej, a nie ktoś obcy lub niedawno poznany.

Gwałcą ci, którym powinniśmy móc ufać

Według raportu Fundacji STER z 2016 roku (s. 55) najczęściej sprawcą gwałtu jest partner: były (63,3 proc.) lub obecny (21,4 proc.). Jeśli chodzi o próby gwałtu (s. 45), wskazywany był były partner (34 proc.), kolega lub przyjaciel (27,2 proc.), mężczyzna znany „z widzenia” (20,4 proc.) i dopiero co poznany (18,4 proc.). Tylko w 8,2 proc. gwałtu dopuszczał się mężczyzna nieznany kobiecie. Po kilka procent kobiet wskazywało jako swoich gwałcicieli współpracowników i szefów (s. 56).

badaniu wzięło udział 451 kobiet z czterech województw (s. 26). Rozkład populacji w województwach prezentował się następująco: mazowieckie (32,2 proc.), podkarpackie (33,2 proc.), podlaskie (1,1 proc.) i pomorskie (33,5 proc.). Dobrana próba nie była reprezentatywna, o czym napisały same autorki raportu (s. 24). Powodem były ograniczenia logistyczne i metodologiczne.

W latach 2020–2024 unijne instytucje (m.in. Eurostat) przeprowadziły badanie, w którym wzięło udział ponad 100 tys. kobiet z krajów członkowskich (s. 11). Przemocy fizycznej, seksualnej lub gróźb doświadczyło 30,7 proc. badanych w całej UE i 16,7 proc. w Polsce (s. 15), a 17,7 proc. w UE i 11,2 proc. w Polsce wskazało jako sprawcę swojego ówczesnego partnera (s. 21). 

Z ustaleń Eurostatu wynika również, że w dorosłym życiu 5 proc. kobiet w Polsce i 17,2 proc. w UE przyznało, że było ofiarami przemocy seksualnej. Jednocześnie 3,4 proc. kobiet w Polsce i 8,2 proc. w państwach UE doświadczyło jej ze strony partnera lub krewnego.

Z Kolonii na całą Europę

Mimo to w narracji części polityków i środowisk antyimigranckich (np. 1, 2, 3) większą uwagę zwraca się na przypadki przemocy seksualnej wobec kobiet ze strony obcych. Taka narracja jest obecna od lat, nie tylko w Polsce. 

Sylwester 2015/2016 w Kolonii zapisał się w historii poprzez brutalne ataki na kobiety. Według relacji świadków oraz informacji policji sprawcami napadów byli obcokrajowcy, wyglądający jak osoby pochodzenia arabskiego i północnoafrykańskiego. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyło ponad  tysiąc osób. Służby, m.in. przez złą jakość nagrań, miały jednak problem z dokładną identyfikacją sprawców

Ostatecznie, jak opisuje prof. Uwe Becker, w ciągu trzech lat w związku z tymi wydarzeniami za napaść seksualną skazano tylko trzy osoby. Większość wyroków wobec osób biorących udział w imprezie dotyczyła kradzieży, rabunków i paserstwa. Wśród skazanych byli głównie obywatele Maroka, Algierii i Iraku (s. 166). 

To zdarzenie, nigdy do końca niewyjaśnione, zaczęło jednak funkcjonować jako dowód, że migranci to zagrożenie dla kobiet. W niemieckich mediach sylwester w Kolonii określono m.in. jako koniec „kultury gościnności” (s. 165). 

Poza danymi związanymi z wydarzeniami w Kolonii przytacza się również statystyki (np. 1, 2) dotyczące przemocy seksualnej wobec uczestniczek Oktoberfest. Od kilkunastu lat jest to stale średnio kilkadziesiąt (20–40) przestępstw seksualnych rocznie (1, 2, 3). Nieoficjalnie mówi się o dużo wyższej liczbie – zaniżone dane statystyczne mają być wynikiem niezgłaszania wielu ataków.

Reflektory na przestępstwa obcokrajowców

Po latach, które upłynęły od wydarzeń w Kolonii, w Polsce panuje podobna atmosfera strachu przed obcokrajowcami. Dochodzi do przestępstw, w wyniku których kobiety padają ofiarą obcokrajowców. Niedawno stało się tak w Lublinie, gdzie obywatelka Mołdawii została zgwałcona przez swoich rodaków, z którymi przyjechała do Polski do pracy. 

W czerwcu 19-letni Wenezuelczyk zaatakował 24-letnią kobietę w Toruniu. Sprawca zgwałcił ofiarę i spowodował obrażenia, w wyniku których kobieta zmarła w szpitalu. Z kolei w zeszłym roku pod Warszawą doszło do zgwałcenia 20-letniej studentki przez osoby pochodzenia latynoamerykańskiego.

Jednak statystyki pokazują, że obcokrajowcy stanowią w Polsce niewielki procent podejrzanych o gwałt – świadczą o tym dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. W zeszłym roku stwierdzono 1112 gwałtów, a podejrzanych cudzoziemców było 48. 

Jednak wszelkie przypadki ataków ze strony obcokrajowców są medialnie nagłaśniane i szeroko komentowane, a także wykorzystywane do potwierdzania tezy, że migranci co do zasady są niebezpieczni dla kobiet (np. 1, 2).

Cudzoziemcy traktowani jak Polacy w Wielkiej Brytanii

Od ponad pięciu lat liczba cudzoziemców podejrzanych o gwałt jest co roku podobna, a w zeszłym roku doszło nawet do spadku. Po ataku Rosji na Ukrainę w Polsce było (w szczytowym momencie) 1,3 mln uchodźców z Ukrainy, obecnie to niecały 1 mln. Wzrost przestępczości byłby zrozumiały chociażby z powodu tak znacznego zwiększenia populacji. Jednak należy wziąć pod uwagę również inne czynniki. 

Dr hab. Paweł Kaczmarczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego w podcaście Demagoga mówił, że proste dane na temat udziału cudzoziemców w ogólnej liczbie przestępców mogą sugerować istnienie związku między migracją a wzrostem przestępczości. Należy jednak uwzględnić czynniki wpływające na ten wynik a niezwiązane z pochodzeniem, np. specyfikę miejsc, w których osiedlają się migranci. Wtedy trudno jest wykazać istotny wpływ imigracji na przestępczość

Jednak cudzoziemcy są w ten sposób kojarzeni, a dzieje się tak z kilku powodów. Ekspert wskazał, że jednym z nich jest dużo wyższa ekspozycja medialna przestępstw popełnianych przez migrantów. 

– Nie zwykliśmy raportować każdego wypadku samochodowego z udziałem Polaka. Natomiast nagminnie raportowane są wypadki, w których uczestniczy cudzoziemiec. Czy to coś niezwykłego? Nie. Przypomnę tylko, że kiedy Polacy masowo wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii po 2014 roku, działo się dokładnie to samo. Media brytyjskie też namiętnie raportowały każdy wypadek, który się wydarzał w tym kraju z udziałem Polaka –  mówił dr hab. Kaczmarczyk.

Jednocześnie ekspert zauważył, że mamy tendencję do przeszacowywania danych dotyczących migrantów, nie tylko w kwestii przestępczości, lecz także w odniesieniu do ich obecności w kraju. Niektóre osoby podważają przedstawiane oficjalne statystyki, bo wierzą, że prawdziwe liczby są przed nami ukrywane.

Przestępczość migrantów w innych krajach

Środowiska antyimigranckie – poza nagłaśnianiem przestępstw popełnionych przez cudzoziemców w Polsce – często alarmują o tym, co dzieje się w krajach, gdzie migrantów jest zdecydowanie więcej. Przykładem są już opisane Niemcy, ale także często się przywołuje w tym kontekście Szwecję (np. 1, 2, 3). 

Z danych Eurostatu wynika, że liczba gwałtów w Szwecji sukcesywnie zaczęła rosnąć od 2015 roku, znacząco jednak – od 2018 roku. W ciągu ostatnich kilku lat oscylowała wokół liczby 9 tys. rocznie. Jak zauważył portal OKO.press, w 2018 roku w Szwecji doszło do zmiany definicji gwałtu, której sednem jest obecnie brak zgody na stosunek, a nie wystąpienie przemocy czy gróźb. 

Wprowadzono także pojęcie gwałtu nieumyślnego, który stwierdza się wówczas, gdy sprawca podejmuje aktywność seksualną bez wyraźnej zgody drugiej strony. Może być on nieświadomy tego, że tej zgody nie wyrażono, ale powinien zadbać o to, aby upewnić się, że dana osoba chce kontaktu seksualnego. 

W Szwecji rosną statystyki gwałtów. Dlaczego?

Zmiana w szwedzkim prawie doprowadziła do tego, że spraw dotyczących przemocy seksualnej (a tym samym również stwierdzonych gwałtów) jest zdecydowanie więcej. Szwecja musiała znacząco zwiększyć nakłady środków na zespoły śledcze, które pracują nad takimi sprawami. Policjanci nie ukrywają, że ich jednostki są obciążone (s. 13–14).

Na wzrost liczby zgłoszeń przestępstw seksualnych, i to nie tylko w Szwecji (np. 1, 2, 3), wpływ miał również ruch Me Too. Jego największa popularność przypadła na czas po ujawnieniu w 2017 roku sprawy producenta Harveya Weinsteina, oskarżanego o gwałty i molestowanie. Dzięki temu zwiększyła się świadomość problemu w społeczeństwie, co nie tylko przełożyło się na wzrost liczby zgłoszeń, lecz także doprowadziło do powstania przepisów dotyczących przestępstw seksualnych. 

Migranci ofiarami przemocy seksualnej w Szwecji

Jak zaznacza w swoim raporcie szwedzka Rada ds. Zapobiegania Przestępczości, w 2023 roku liczba wyroków skazujących w „nowych” sprawach o gwałt wyniosła 121, co stanowi prawie dwukrotność liczby wyroków skazujących wydanych od czasu poprzedniego przeglądu Rady z 2019 roku (s. 14). 

Wśród ofiar przemocy seksualnej są też młodzi migranci, zwłaszcza osoby LGBT+. Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego w 2018 roku wśród migrantów w wieku od 16 do 29 lat, 25 proc. z nich doświadczyło przemocy seksualnej, a 9 proc. – gwałtów. W tym przypadku najczęściej sprawcą był ktoś obcy (46,3 proc.), a dopiero później partnerzy (24,8 proc.), rodzina/przyjaciele (15,8 proc.) i koledzy (15,4 proc.). Większość tych przestępstw nie została nigdzie zgłoszona (63,7 proc.).

Wzrost liczby przestępstw seksualnych w Niemczech. Większa świadomość?

W 2024 roku w Niemczech zarejestrowano najwyższą w historii liczbę przestępstw seksualnych – około 128 tys. Ofiarą gwałtu lub napaści seksualnej padło ponad 13 tys. osób – to również najwyższa liczba w ciągu ostatnich lat. Niemiecka policja jako jedną z przyczyn tego sukcesywnego wzrostu podaje większość gotowość do zgłaszania tego typu przypadków

Jeśli chodzi o przestępstwa seksualne ogółem w 2024 roku, to w większości przypadków ofiara znała atakującego. Największą grupę ofiar stanowią osoby, które miały jakąś relację ze sprawcą (formalną lub nieformalną, małżeńską, rodzinną, partnerską) – ponad 23 tys. Liczba ofiar, które nie miały relacji ze sprawcą, jest 30 proc. mniejsza (16 tys.).

Coraz więcej cudzoziemców popełnia przestępstwa?

Niemiecka policja nie ukrywa, że ogólna przestępczość wśród cudzoziemców z roku na rok wzrasta. W 2024 roku odsetek cudzoziemców wśród podejrzanych o przestępstwo wyniósł 41,8 proc., a jeszcze w 2021 roku zatrzymał się na poziomie 33,8 proc. Jednak bez uwzględnienia  przestępstw przeciwko przepisom imigracyjnym ten odsetek jest mniejszy i wynosi 35,4 proc. (w 2021 roku: 29,9 proc.). Co ważne, do tych statystyk są wliczane też osoby, które nie mieszkają na stałe w Niemczech, a więc turyści.

Podobnie jest w Hiszpanii, którą również przywołuje się jako przykład, że migranci przyczyniają się do wzrostu przestępczości w kraju, w którym mieszkają. We wrześniu 2024 roku hiszpański El País opublikował artykuł o przestępczości i migracji. Pojawia się w nim informacja, że w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców liczba skazanych cudzoziemców jest dwukrotnie wyższa niż Hiszpanów. 

Zdaniem ekspertów na wyższy odsetek skazanych wśród cudzoziemców wpływają dodatkowe czynniki, niezwiązane z samą migracją. Między innymi do statystyk wliczani są cudzoziemcy, którzy nie mieszkają w Hiszpanii, ale popełnili tam przestępstwo (np. przemyt narkotyków). Oprócz tego obcokrajowców nie zawsze stać na adwokata, co może sprawiać, że są częściej skazywani.

Na wzrost przestępczości wśród migrantów wpływa też często trudna sytuacja, w której się znajdują. Na przykład fakt, że sami doświadczają przemocy. 

Migranci to nie jest jednorodna grupa

Temat migracji jest złożony i na pewno nie należy go oceniać w kategoriach czarno-białych. Jednocześnie ta kwestia wywołuje skrajne emocje, a przez to może łatwo być podlegać różnym manipulacjom. Kluczowe jest to, co powiedział w podcaście Demagoga dr hab. Paweł Kaczmarczyk: migranci nie są jednolitą grupą, a więc nie można ich tak traktować. Pojedyncze przypadki zbrodni popełnionych przez obywateli określonych państw nie wystarczają, by stwierdzić, że większość imigrantów z danego kraju jest niebezpieczna. 

– Migracje, jak wszystkie procesy społeczne, są zjawiskiem złożonym, wieloaspektowym i w mojej ocenie wymagają zniuansowania. Problemem w debacie publicznej współcześnie jest to, że często brakuje nam czasu, zaangażowania i może też chęci, aby spróbować sprawdzić, jak wygląda dany proces z różnych perspektyw – wyjaśniał i dodał, że migracje nie są tylko negatywne lub wyłącznie pozytywne.

Migranci i uchodźcy mogą na przykład pozytywnie wpływać na rozwój polskiej gospodarki. Przeczytasz o tym w innym naszym tekście.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź