Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Niebezpieczne tłuszcze roślinne i margaryna jako część spisku – czy prof. Cichosz mówi prawdę?
Kontynuujemy weryfikację tez związanych z głośnym wywiadem z prof. inż. Grażyną Cichosz, technolog żywności, przeprowadzonym przez Bogdana Rymanowskiego. Tym razem przyglądamy się jej wypowiedziom na temat stosowania tłuszczów roślinnych oraz margaryny.
Fot. Pexels / YouTube / Modyfikacje: Demagog
Niebezpieczne tłuszcze roślinne i margaryna jako część spisku – czy prof. Cichosz mówi prawdę?
Kontynuujemy weryfikację tez związanych z głośnym wywiadem z prof. inż. Grażyną Cichosz, technolog żywności, przeprowadzonym przez Bogdana Rymanowskiego. Tym razem przyglądamy się jej wypowiedziom na temat stosowania tłuszczów roślinnych oraz margaryny.
ANALIZA W PIGUŁCE
- W popularnym wywiadzie na temat diety prof. Grażyna Cichosz przekonywała, że „wylansowano hipercholesterolową teorię miażdżycy, nie przedstawiając żadnych dowodów naukowych na miażdżycotwórcze właściwości tłuszczów zwierzęcych i na prozdrowotne właściwości tłuszczów roślinnych” [czas nagrania 00:01].
- Miażdżyca to wieloczynnikowa, przewlekła choroba zapalna tętnic, która prowadzi do zwężenia ich przepustowości. Wysoki poziom cholesterolu LDL (tzw. złego cholesterolu) pozostaje jednym z istotnych czynników powodujących miażdżycę, ale zgodnie z dostępną wiedzą (1, 2, 3) zachorowaniom sprzyjają również m.in. stosowanie wyrobów tytoniowych, wysokie ciśnienie krwi, cukrzyca i otyłość.
- Dieta jest najlepszym sposobem przeciwdziałania miażdżycy. Współczesne zalecenia żywieniowe nie są wynikiem „przekrętu”, lecz odpowiadają na realne potrzeby pacjentów. W dodatku nie są hermetyczne i nie sugerują stosowania jednego konkretnego rozwiązania w postaci tłuszczów roślinnych czy też konkretnego rodzaju produktów (np. margaryn).
Na kanale Rymanowski Live na YouTubie prof. Grażyna Cichosz przedstawiła nieprawdziwe informacje na temat diety oraz zdrowia. Film cieszył się dużym zainteresowaniem – obejrzało go ponad 1,5 mln osób – jednak zaprezentowane w nim treści spotkały się z licznymi głosami krytyki, zarówno ze strony internautów, jak i ekspertów z zakresu dietetyki (1, 2).
Dotychczas opisaliśmy poglądy prof. Cichosz dotyczące spożywania soi oraz diety pozbawionej mięsa. Teraz koncentrujemy się na wypowiedziach dotyczących spożywania tłuszczów roślinnych i zwierzęcych. W rozmowie pojawiła się retoryka spiskowa, zgodnie z którą zalecenia dotyczące spożywania tych tłuszczów zostały specjalne „wylansowane” i są częścią „przekrętu”. Te fragmenty wywiadu zostały udostępnione (np. 1, 2) w mediach społecznościowych na profilach o tematyce medycyny alternatywnej.
Jak powstaje miażdżyca i czy jej przyczyną jest cholesterol?
Według profesor „wylansowano hipercholesterolową teorię miażdżycy, nie przedstawiając żadnych dowodów naukowych na miażdżycotwórcze właściwości tłuszczów zwierzęcych i na prozdrowotne właściwości tłuszczów roślinnych” [czas nagrania 00:01]. Jak tłumaczyła: „Podwyższony cholesterol to jest jeden z kilkunastu parametrów i to najmniej istotnych”. Podobno zalecenia dotyczące diety zmieniono specjalnie, by wypromować margarynę jako zamiennik masła [czas nagrania 01:50]. W dodatku – jak przekonywała profesor Cichosz – „dowody na naukowe takie niepodważalne na rakotwórcze właściwości olejów i margaryn przedstawiono w 1993 roku i nic się od tego czasu nie zmieniło” [czas nagrania 01:35].
Zacznijmy od tego, że miażdżyca to wieloczynnikowa, przewlekła choroba zapalna tętnic, która prowadzi do zwężenia ich przepustowości. W istocie nie jest tak, że jako przyczynę rozwoju tej choroby podaje się wyłącznie wysoki poziom cholesterolu LDL (tzw. złego cholesterolu), ale pozostaje on jednym z istotnych czynników. Zgodnie z dostępną wiedzą (1, 2, 3) zachorowaniom sprzyjają również m.in. stosowanie wyrobów tytoniowych, wysokie ciśnienie krwi, cukrzyca i otyłość.
„Jeśli będziemy mieć cholesterol pod kontrolą, to mamy ogromną szansę na to, że nie rozwinie się proces miażdżycowy. Zanim jednak zaczniemy coś kontrolować, musimy wiedzieć, że mamy problem. A w Polsce świadomość hipercholesterolemii jest praktycznie zerowa. Z naszych badań, które robiliśmy wśród pacjentów, wynika, że jedynie 13 proc. wie, jakie zagrożenie niesie podwyższony cholesterol, zna prawidłowe wartości i swoje stężenie cholesterolu”.
Masło, margaryna i miażdżyca – co właściwie mówią zalecenia?
Zgodnie ze stanowiskiem Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEZ) dieta jest najlepszym sposobem przeciwdziałania miażdżycy. Współczesne zalecenia żywieniowe nie są hermetyczne i nie sugerują stosowania jednego konkretnego rozwiązania w postaci stosowania jedynie tłuszczów roślinnych czy też konkretnego rodzaju produktów (np. margaryn). Jak pisze prof. dr hab. med. Wiktor B. Szostak, w praktyce rekomenduje się zbilansowaną dietę, bogatą w warzywa, owoce, orzechy, chude mleko, pełnoziarniste pieczywo, oraz zastąpienie mięsa czerwonego innymi produktami, w tym mięsem drobiowym lub rybami.
W przypadku osób chorych warto ograniczyć tłuszcze zwierzęce, a do tego trzeba wykluczyć również twarde margaryny – należy więc zwracać uwagę nie tyle na rodzaj produktu, ile na jego konkretny typ. Dr Krzysztof Pujdak, kardiolog, zwraca uwagę, że obecne zalecenia żywieniowe są wyważone i nie jest tak, że jeden produkt jest zdecydowanie lepszy od drugiego. Podkreśla, że ważny jest umiar:
„To już dawno nie jest tak, że lekarze czy dietetycy zalecają rezygnację z masła na rzecz margaryny. Takie podejście było popularne 20–30 lat temu, gdy uważano, że tłuszcze nasycone są główną przyczyną chorób serca. Później jednak okazało się, że margaryny, szczególnie te stare, twarde, zawierały tłuszcze trans – znacznie bardziej szkodliwe niż masło. Dziś zalecenia są dużo bardziej wyważone: można jeść masło, byle z umiarem. Dobre, miękkie margaryny roślinne też są w porządku, o ile nie mają tłuszczów trans. Najważniejsza jest różnorodność – oliwa, olej rzepakowy, orzechy, a nie ślepe zastępowanie wszystkiego margaryną. Pani profesor polemizuje z czymś, co było aktualne 40 lat temu…”.
Czy powinniśmy się martwić spożywaniem tłuszczów zwierzęcych?
W rozmowie z dziennikarzem prof. Cichosz zachwalała też spożycie tłustego jedzenia i skwitowała to stwierdzeniem, że „nie tyjemy od kalorii, tylko tyjemy od insuliny” [czas nagrania 05:20] – w ten sposób można było odnieść wrażenie, że zwiększona liczba kalorii w diecie nie jest problemem.
Podkreślmy, że tłuszcze są źródłem energii, ale to też najbardziej kaloryczny makroskładnik – standardowo ich udział w codziennej diecie nie powinien przekraczać od 20 do 35 proc. W większości przypadków to właśnie nadmiar kalorii w diecie prowadzi do tycia. Jak wyjaśnia NCEZ: „Nadmierne spożycie tłuszczu może powodować przekroczenie zapotrzebowania energetycznego, co prowadzi do rozwoju nadwagi i otyłości”.
Zgodnie z obowiązującymi zaleceniami tłuszcze są ważną częścią diety, przy czym warto zadbać o ich jakość. Poleca się nienasycone kwasy tłuszczone, omega 3 oraz omega 6. W sposób umiarkowany warto spożywać tłuszcze zwierzęce (np. tłuste produkty mięsne), a zupełnie ograniczyć tłuszcze pochodzące z przetworzonej żywności.
W odpowiedzi na fałszywe tezy na temat tycia prof. Leszek Czupryniak stwierdził, że insulinooporność jest skutkiem otyłości, a nie jej przyczyną:
„Mylimy tu skutek z przyczyną. Insulinooporność to skutek, a nie przyczyna otyłości. To, ile organizm potrzebuje insuliny, aby przetworzyć glukozę, jest bezpośrednio powiązane z wagą pacjenta. Im wyższa, tym większa oporność na insulinę […]. Twierdzenie, że tyjemy przez insulinę, to jest swego rodzaju oszustwo naukowe”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter


