Strona główna Alerty Nowy cel klimatyczny UE. Do 2040 roku emisje mniejsze o 90 proc.

Nowy cel klimatyczny UE. Do 2040 roku emisje mniejsze o 90 proc.

Po kilkunastu godzinach dyskusji ministrowie klimatu państw członkowskich przegłosowali poprawkę do planów klimatycznych. Oprócz ambitnych założeń przygotowano także kilka furtek, które mogą ułatwić ich realizację.

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Nowy cel klimatyczny UE. Do 2040 roku emisje mniejsze o 90 proc.

Po kilkunastu godzinach dyskusji ministrowie klimatu państw członkowskich przegłosowali poprawkę do planów klimatycznych. Oprócz ambitnych założeń przygotowano także kilka furtek, które mogą ułatwić ich realizację.

Redukcja o 90 proc. emitowanych gazów cieplarnianych do 2040 roku – to nowy cel, który potwierdzili unijni ministrowie klimatu w trakcie spotkania w Brukseli 4 listopada. Po nocnych rozmowach Polska, Słowacja oraz Węgry odmówiły podpisania porozumienia. Belgia i Bułgaria wstrzymały się od głosu. Było to jednak za mało do wymaganej większości kwalifikowanej, czyli 15 krajów z 27, aby powstrzymać zgodę co do nowych planów.

Zgoda co do ambitnych celów nie obyła się bez kilku furtek, które potencjalnie umożliwią krajom członkowskim osiągnięcie celu innymi, pośrednimi środkami.

System ETS2 opóźniony o rok

Jednym z wynegocjowanych ustępstw jest przesunięcie startu systemu ETS2 o 12 miesięcy – z 2027 na 2028 rok. Nowa wersja Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, obowiązującego od 2005 roku, miałaby obejmować nowe sektory gospodarki, takie jak transport i budownictwo. 

Przypomnijmy, że system ETS umożliwia przedsiębiorstwom wykup pozwoleń na emisję określonej ilości gazów cieplarnianych. W zależności od potrzeb firmy mogą nabyć więcej certyfikatów bądź sprzedać ich nadwyżkę po zmniejszeniu emisji.

Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, cytowany przez PAP, stwierdził, że dzięki rozmowom w Brukseli udało się „wybić zęby systemowi ETS2”. Opóźnienie systemu ETS2 skomentował także na platformie X Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu Energetyka24. Jak stwierdził: „Przesunięcie ETS2 to jednak pyrrusowe zwycięstwo Warszawy”:

„Oczywiście polski rząd ma powody do zadowolenia: z jednej strony pokazał, że da się negocjować z unijną polityką klimatyczną, z drugiej strony: oczyścił sobie przedpole przed wyborami w 2027 roku, kiedy to pierwotnie w życie miał wejść ETS2. Ale jednocześnie przesunięcie o rok niczego w sensie strategicznym nie zmienia. Polska dalej albo nie ma w ogóle mechanizmów przygotowujących na ETS2 (jak w transporcie), albo ma niedziałające (jak program Czyste Powietrze). A równocześnie to właśnie Polska jest krajem, który najmocniej oberwie gospodarczo tym właśnie systemem[wytł. Demagog].

Redukcja o 90 proc. ale z uwzględnieniem kredytów węglowych

Znaczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2040 roku wpisuje się w pośrednie cele założone przez Unię Europejską. Jednocześnie w trakcie rozmów przedstawiciele państw członkowskich zgodzili się na alternatywne sposoby osiągnięcia tego poziomu ograniczeń przez kraje członkowskie.

Jak podała agencja prasowa Reuters, 5 proc. z 90 proc. ograniczenia emisji może zostać pokryte przez zakup międzynarodowych kredytów węglowych. W ten sposób, zamiast redukować emisję w gospodarce krajowej, państwa członkowskie będą mogły opłacić ekologiczne inicjatywy zagranicą. Obejmuje to m.in. inwestycje w rozwój energetyki słonecznej czy sadzenie drzew. System ten ma zacząć działać od 2036 roku.

Na temat tego rozwiązania negatywnie wypowiedzieli się eksperci z Europejskiej Rady Naukowej ds. Zmiany Klimatu. Jak powiedziała prof. Jette Bredahl Jacobsen, wiceprzewodnicząca Rady:

„Cel redukcji emisji o 90–95 proc. do 2040 roku jest osiągalny i leży w strategicznym interesie Europy. Musimy ograniczyć naszą zależność od paliw kopalnych – technologie już istnieją. Opóźnianie działań lub opieranie się na jednostkach redukcji emisji z zagranicy grozi utratą szansy na modernizację gospodarki, tworzenie nowych miejsc pracy i umacnianie europejskiej pozycji w sektorze czystych technologii” [wytł. Demagog].

Kluczowy czas dla kwestii klimatycznych

Decyzja podjęta w trakcie spotkania ministrów klimatu nie jest wiążąca. Jak podaje PAP, ostateczny kształt przepisów zmienionego prawa klimatycznego UE zostanie przyjęty po negocjacjach Rady UE, reprezentującej państwa członkowskie, z Parlamentem Europejskim.

Osiągnięcie porozumienia było jednak kluczowe ze względu na zbliżający się szczyt klimatyczny w Brazylii. Jak stwierdził Lars Aagaard, minister klimatu z Danii, mającej obecnie prezydencję w Unii Europejskiej: 

„Przed konferencją COP30 wysyłamy wyraźny sygnał, że pozostajemy w pełni zaangażowani w realizację celów porozumienia paryskiego. Dzięki temu podczas spotkania z resztą świata na konferencji COP30 będziemy mogli naciskać na podjęcie bardziej zdecydowanych działań na rzecz klimatu na szczeblu globalnym[wytł. Demagog].

Wspólny front  Unii Europejskiej może być potrzebny wobec zmian w podejściu do ochrony klimatu. W styczniu br. Donald Trump ogłosił bowiem odejście USA od Porozumienia Paryskiego. Szerokim echem odbił się również artykuł, w którym Bill Gates postuluje zmianę podejścia do walki ze skutkami zmiany klimatu. Decyzje podjęte w trakcie szczytu w Belém mogą zatem wskazać kierunek w polityce klimatycznej na najbliższe lata.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź