Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Konferencja kanclerza Merza. Czy stała za nim flaga UE?
Konferencja kanclerza Merza. Czy stała za nim flaga UE?
![]()
A co to już nie ma obowiązku stawiania unijnych flag?
- Marek Jakubiak opublikował zdjęcie, na którym widać kanclerza Niemiec Friedricha Merza na tle dwóch niemieckich flag. Napisy widoczne na zdjęciu oraz inne nagrania i relacje wskazują, że wykonano je podczas konferencji prasowej po szczycie Rady Europejskiej 23 października br.
- Na innych zdjęciach (np. 1, 2) i nagraniach (np. 1, 2) z tego wydarzenia widać, że podczas tej konferencji obok flag niemieckich stały również flagi unijne. Kadr, który opublikował Marek Jakubiak, ich nie obejmuje. Pominięcie tego faktu to manipulacja obrazem, dlatego wypowiedź Marka Jakubiaka oceniamy jako manipulację.
- W związku z konferencją kanclerza Merza w większym stopniu uwagę polityków przykuły (np. 1, 2, 3) jego słowa na temat umowy z państwami Mercosur niż kwestia stojących za nim flag. Według szefa niemieckiego rządu wszystkie państwa UE zgodziły się na podpisanie umowy. Polskie władze jeszcze niedawno deklarowały swój sprzeciw.
Aktualizacja 03.11.2025. Uzupełniliśmy tekst o odpowiedzi Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych na pytanie o aktualne stanowisko w sprawie umowy UE z państwami Mercosur.
Jak rozwikłać tajemnicę brakującej flagi?
Już ponad 400 tys. razy wyświetlono wpis posła Marka Jakubiaka w serwisie X, zwracającego uwagę na zdjęcie pozbawione jednego istotnego szczegółu. Widzimy na nim kanclerza Niemiec Friedricha Merza przemawiającego na tle dwóch niemieckich flag. Polityk z sejmowego koła Wolnych Republikanów zapytał: „A co to już nie ma obowiązku stawiania unijnych flag?”.
A co to już nie ma obowiązku stwiania unijnych flag? pic.twitter.com/EoPJcZmpDZ
— Marek Jakubiak 🇵🇱 (@jakubiak_marek) October 25, 2025
Sprawdzenie, czy rzeczywiście Friedrich Merz przemawiał wyłącznie na tle narodowych barw, nie jest problematyczne. Za kanclerzem widzimy napis: „Europäischer Rat Brüssel”, który wskazuje na okoliczności i miejsce konferencji – miała ona związek z posiedzeniem Rady Europejskiej w Brukseli.
Po wpisaniu w wyszukiwarkę zapytania „Europäischer Rat, Friedrich Merz, Konferenz” łatwo można dotrzeć do informacji, że 23 października, po posiedzeniu Rady Europejskiej, odbyła się konferencja z udziałem kanclerza. W relacjach z tego wydarzenia znajdziemy inne zdjęcia (np. 1, 2) i nagrania (np. 1, 2) pokazujące szerszy kadr. Widać na nich, że obok flag niemieckich za szefem niemieckiego rządu stały także flagi Unii Europejskiej.
Wyświetl ten post na Instagramie
Co tak naprawdę jest ważne?
Trzeba przyznać, że wobec spraw, jakimi zajmowała się ostatnio Rada Europejska i o których mówił Friedrich Merz, kwestia tego, jakie flagi za nim stały, jest drugorzędna.
Rada Europejska to spotkanie szefów państw lub rządów krajów UE, na którym wypracowuje się ogólny kierunek polityki oraz priorytety Unii Europejskiej. Z konkluzji z ostatniego spotkania tego grona, które odnoszą się do Ukrainy, wynika, że przedstawiciele państw członkowskich są gotowi dalej wspierać pilne potrzeby finansowe tego państwa i popierają jego drogę do członkowska w UE. Zaapelowali również o dalsze środki zakłócające działanie floty cieni – starych tankowców transportujących rosyjską ropę i omijających reżim sankcyjny.
Na szczycie poruszono także sprawy bliskowschodnie – Rada Europejska przyjęła z zadowoleniem ostatnie porozumienie w sprawie pierwszego etapu zakończenia wojny w Strefie Gazy i ponownie opowiedziała się za rozwiązaniem dwupaństwowym, czyli jednoczesną niepodległością Izraela i Palestyny. Dużą część podsumowania poświęcono także konieczności wzmocnienia unijnych instytucji i programów na rzecz wspólnej obronności oraz pogodzenia transformacji ekologicznej z rozwojem gospodarczym.
Co kanclerz Merz powiedział o umowie z Mercosur?
W samej konferencji z udziałem Friedricha Merza uwagę polskich polityków przykuł uwagę (np. 1, 2, 3) fragment dotyczący umowy liberalizującej handel między Unią Europejską a Mercosur, czyli zrzeszeniem państw Ameryki Południowej.
Przykładowo: poseł Sebastian Kaleta napisał: „GRUBO! Kanclerz Merz ogłosił, że wszystkie kraje, a zatem i Polska reprezentowana przez Donalda Tuska zgodziły się na zawarcie umowy z krajami MERCOSUR”.
Rzeczywiście, kanclerz Niemiec podczas konferencji otrzymał pytanie, czy Francuzi zgodzili się na umowę z Mercosur. Ze względu na protesty rolników Francja domagała się wprowadzenia do umowy zabezpieczeń, takich jak możliwość ograniczenia nadmiernego importu czy stworzenie funduszu na rzecz osób pokrzywdzonych. W odpowiedzi Friedrich Merz stwierdził: – Wszyscy. Wszyscy się zgodzili.
Taka deklaracja nie zgadza się z tym, co mówił wcześniej polski rząd. Jeszcze w zeszłym miesiącu polscy ministrowie spraw zagranicznych i rolnictwa deklarowali sprzeciw wobec tej umowy, przewidując, że towary z Ameryki Południowej mogą wypchnąć produkty polskich rolników z rynku.
Czy rząd zmienił zdanie w sprawie umowy z Mercosur?
Z drugiej strony na niedawnym spotkaniu otwartym w Piotrkowie Trybunalskim premier Donald Tusk przekonywał, że na umowie z Mercosur może zyskać polski konsument. Zapowiedział też, że gdy na rynku pojawi się zbyt dużo towarów z Ameryki Południowej, rząd będzie „awanturował się” w UE i zostaną wprowadzone cła i ograniczenia ilościowe w imporcie.
W ten sposób odpowiedź na pytanie, czy to polski rząd zmienił zdanie, czy to kanclerz Merz zapomniał o sprzeciwie Polski, stała się niejasna. Poprosiliśmy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) o komentarz w tej sprawie. W odpowiedzi obydwa zarówno MRiRW, jak i MSZ zadeklarowały, że sprzeciwiają się ratyfikacji umowy zaproponowanym kształcie.
Warto zaznaczyć, że do zawarcia umowy między Mercosur a Unią Europejską nie wystarczy podpis członków Rady Europejskiej. Potrzebna będzie także zgoda Parlamentu Europejskiego. Polacy mają w nim jednak tylko 51 miejsc, a więc nieco ponad 7 proc. głosów.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



