Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Kraków ma większe długi niż Warszawa? Różnica jest widoczna
Kraków ma większe długi niż Warszawa? Różnica jest widoczna
![]()
W tej chwili zadłużenie Krakowa jest prawie 90 proc. [rocznych dochodów – przyp. Demagog], dla porównania Warszawy 30 proc.
- Zgodnie z opiniami Regionalnych Izb Obrachunkowych zadłużenie obu miast na koniec 2025 roku miało zbliżyć się do kwoty 8 mld zł (1, 2). Prognoza na koniec 2026 roku wskazuje, że dług Warszawy sięgnie 8,84 mld zł, a Krakowa 8,98 mld zł.
- Nominalnie zadłużenie Krakowa i Warszawy jest podobne. Kluczową różnicę stanowi poziom dochodów. W 2025 roku dochody w Warszawie przewidywano na ok. 26,3 mld zł, a w Krakowie – na ok. 9,1 mld zł. W 2026 roku miasta zaplanowały odpowiednio 28,5 mld zł i 10,27 mld zł dochodów (1, 2).
- Oznacza to, że w ostatnim czasie zadłużenie Warszawy jest na poziomie ok. 30–31 proc. dochodów miasta, natomiast w Krakowie jest to już ok. 85–87 proc. dochodów.
Wypowiedź Rafała Trzaskowskiego padła w kontekście rozmowy o władzy lokalnej. Prezydent Warszawy został zapytany m.in. o to, czy ma wpływ na decyzje premiera. W odpowiedzi podkreślił, że często rozmawia z Donaldem Tuskiem o kwestiach istotnych dla samorządów, takich jak ich finansowanie.
Następnie rozmowa zeszła na temat bieżącej sytuacji w Krakowie i możliwego referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta, Aleksandra Miszalskiego. Trzaskowski, pytany o jego szanse w referendum, zaznaczył, że każde referendum jest trudne oraz dodał, że jeśli dojdzie do referendum, to jego zdaniem prezydent Krakowa się wybroni [czas nagrania: 04:00].
W tym kontekście przywołał dane o wysokim zadłużeniu Krakowa – zestawiał je z sytuacją Warszawy – aby podkreślić, że Miszalski objął urząd w wymagających warunkach finansowych [czas nagrania: 04:30]. W jego ocenie obecne trudności są w dużej mierze konsekwencją decyzji poprzednich władz, a mimo to obecny prezydent radzi sobie bardzo dobrze.
Podobny dług nominalny
Nominalnie różnica między miastami nie jest duża – oba zbliżają się do kwoty około 8 mld zł długu. Wskazują na to wieloletnie prognozy finansowe, czyli dokumenty strategiczne zarządzania finansami jednostki samorządu terytorialnego określające kwotę wydatków bieżących, kwotę długu JST oraz wynik budżetu JST. Obowiązek ich tworzenia określa ustawa o finansach publicznych.
Dla Krakowa, zgodnie z wartościami prezentowanymi w WPF i zatwierdzonymi przez Regionalną Izbę Obrachunkową, dług jednostki samorządu terytorialnego planowany na 31 grudnia 2025 roku miał sięgnąć 7,6 mld zł – według danych magistratu, zadłużenie miasta wyniosło 7,8 mld zł. Za to na koniec 2026 roku ma wynieść 8,98 mld zł.
Dane z Warszawy też są już znane. W styczniu 2025 roku RIO zaopiniowała pozytywnie prognozę mówiącą, że na koniec 2025 roku dług dojdzie do poziomu 8,03 mld zł. W przypadku 2026 roku zatwierdzone szacunki mówią o kwocie 8,84 mld zł.
Dochody a dług. Tu widzimy różnicę
Prezydent Warszawy mówił o relacji długu do dochodów budżetowych. W przypadku Krakowa, według uchwał budżetowych, miasto planowało dochody na poziomie około 9,1 mld zł w 2025 roku i 10,27 mld zł w 2026 roku. To oznacza, że zadłużenie miasta jest w ostatnim czasie na poziomie 85–87 proc. rocznych dochodów.
Sytuacja kształtuje się inaczej w Warszawie. Według danych budżetowych m.st. Warszawy prognozowane dochody miasta na 2025 rok oscylowały wokół 26,3 mld zł, co oznacza, że dług w wysokości 8,03 mld zł stanowił jedynie około 30,55 proc. dochodów. W 2026 roku dochody zaplanowano na 28,5 mld zł, więc dług stanowi ok. 31 proc. z nich.
Omówione dane mówią o prognozowanym, a nie zrealizowanym budżecie. W przypadku obu miast ostateczne wyniki dochodowe za 2025 rok poznamy po publikacji sprawozdań z wykonania budżetu, które zgodnie z przepisami (art. 267) miały powstać do 31 marca.
Odziedziczony dług? Spójrzmy w dane
Rafał Trzaskowski w wywiadzie podkreślił, że obecny prezydent Krakowa objął urząd w trudnych warunkach. Aleksander Miszalski w 2024 roku zastąpił na tym stanowisku Jacka Majchrowskiego, który rządził Krakowem przez 22 lata – od 2002 roku. W ostatnim roku rządów poprzednika dług wynosił 6,05 mld zł, a rok później – już 6,84 mld zł. Na poniższym wykresie widzimy, że stosunek długu do dochodów wcale nie maleje.
Kraków zmaga się także z deficytem operacyjnym, czyli sytuacją, w której wydatki bieżące przewyższają bieżące dochody. Miasto sięga po kredyty na finansowanie nie tylko inwestycji, lecz także podstawowych zadań administracyjnych. Wynik operacyjny budżetu uległ poprawie na przestrzeni lat – na koniec 2025 roku deficyt zaplanowano na poziomie 119 mln zł, jednak w porównaniu do deficytów z lat poprzednich jest zauważalna poprawa: w 2024 roku było to 261 mln zł, a w 2023: 740 mln zł. W 2026 roku prognozowana jest nadwyżka operacyjna (155 mln zł).
Skąd bierze się zadłużenie Krakowa?
Władza tłumaczy wysoki poziom zadłużenia Krakowa kilkoma czynnikami. Przedstawiciele miasta twierdzą, że przez lata realizowano ambitny program inwestycyjny obejmujący modernizację tramwajów, budowę i rozbudowę dróg oraz inne projekty infrastrukturalne. Wiele z tych inwestycji było współfinansowanych ze środków unijnych, co pociągało za sobą konieczność zapewnienia wkładu własnego, a gdy miasto nie miało nadwyżek budżetowych, było zmuszone sięgać po kredyty i obligacje.
Na wzrost zadłużenia wpłynęły także – czasowo – zmiany w systemie podatkowym wprowadzane wraz z programem Polski Ład, które spowodowały spadek udziału samorządów w dochodach z podatku PIT.
Pod koniec 2024 roku w Sejmie uchwalono ustawę o dochodach jednostek samorządu terytorialnego wprowadzającą nowy model finansowania samorządów, w którym kluczową rolę mają odgrywać dochody z PIT i CIT. Zmiany są widoczne, ponieważ udział wpływów z podatków PIT i CIT w łącznej sumie dochodów Krakowa wzrósł z 36 proc. w 2024 roku do 61 proc. w 2025 roku.
Sytuacja budżetowa a referendum
Rosnące zadłużenie Krakowa stało się jednym z kluczowych argumentów zwolenników referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Na liście zarzutów znajdują się także brak kompleksowego audytu finansów miasta oraz wątpliwości dotyczące zarządzania spółkami. W tym kontekście kwestie budżetowe nie są już zagadnieniem wyłącznie ekonomicznym.
Pod inicjatywą obywatelską dotyczącą organizacji referendum organizatorom udało się zebrać ponad 130 tys. podpisów mieszkańców – ponad dwukrotnie przekroczono minimum wymagane do organizacji głosowania.
Zgodnie z przepisami ustawy o referendum lokalnym, aby było ono ważne, frekwencja musi przekroczyć próg 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych (art. 56 ust. 2). W przypadku Krakowa oznacza to ponad 158 tys. osób. Często referenda lokalne nie udają się z powodu wymogu dużej frekwencji, niezależnie od tego, jaki próg obowiązuje.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



