Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Wdrożenie DSA w Polsce. Jak miało chronić dzieci w internecie?
Wdrożenie DSA w Polsce. Jak miało chronić dzieci w internecie?
![]()
Chociaż mówiliście Państwo dużo o obronie polskich dzieci, a w tej ustawie [dostosowującej polskie przepisy do Aktu o usługach cyfrowych – przyp. Demagog] nie ma ani jednego słowa o polskich dzieciach.
- Choć w ustawie wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA), zawetowanej przez Karola Nawrockiego, nie pada ani razu sformułowanie „polskie dzieci”, to zakłada ona wprowadzenie mechanizmów ochronnych dla osób małoletnich – poprzez bezpośrednie odwołania do przepisów DSA oraz polskiego Kodeksu karnego (k.k.).
- Mowa tu m.in. o wydawaniu nakazu podjęcia działań wobec treści łamiących zakaz prezentowania małoletnim pornografii (art. 200 par. 3 i 5 k.k.), nagabywania ich do czynności seksualnych (art. 200a k.k.), propagowania pedofilii (art. 200b k.k.) lub rozpowszechniania materiałów pedofilskich (art. 202 par. 3–4c k.k.).
- Ponadto ustawa miała wprowadzić kary dla dostawców platform internetowych, którzy nie wdrożą środków zapewniających prywatność, bezpieczeństwo i ochronę małoletnich (art. 22zzr ust. 3 pkt 9). W związku z tym wypowiedź Łukasza Rzepeckiego oceniamy jako manipulację.
Konfederacja cieszy się z prezydenckiego weta
9 stycznia prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała dostosować polskie prawo do unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Sprzeciw prezydenta dotyczył przede wszystkim przepisów umożliwiających wydawanie przez urzędników nakazów podjęcia działań wobec nielegalnych treści w internecie (rozdział 2a). O tym, jak jego argumenty mają się do faktów, pisaliśmy w innym artykule.
Decyzja prezydenta spotkała się z entuzjastyczną reakcją m.in. polityków Konfederacji. Ich zdaniem ustawa przyjęta przez Sejm otwierała drogę do „cenzury internetu”. Weto uznali oni za realizację zobowiązań zapisanych w tzw. deklaracji toruńskiej, czyli w zestawie postulatów przedstawionych przez Sławomira Mentzena przed drugą turą wyborów prezydenckich i zaakceptowanych przez Nawrocki.
Do sprawy odniósł się także Łukasz Rzepecki, były poseł PiS i doradca prezydenta Andrzeja Dudy, a obecnie – członek Nowej Nadziei. W rozmowie na antenie Radia ZET polityk stwierdził, że ustawa wdrażająca DSA narusza polską konstytucję. Krytykował również jej zwolenników. Twierdził, że choć często mówią w jej kontekście o bezpieczeństwie dzieci w internecie (np. 1, 2, 3), to w samym dokumencie „nie ma ani jednego słowa o polskich dzieciach”.
Wyjaśniamy, dlaczego to manipulacja.
Bezpieczeństwo dzieci. Jaki ma z nim związek DSA?
W ustawie dostosowującej polskie przepisy do DSA rzeczywiście ani razu nie pojawia się sformułowanie „polskie dzieci”. Nie znajdziemy w niej także określeń „dzieci” czy „małoletni”, bez wskazania ich narodowości. Ustawa przewidywała jednak rozwiązania mające na celu ochronę osób niepełnoletnich.
W kwestiach związanych z bezpieczeństwem dzieci ustawa odwołuje się bezpośrednio do przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA) oraz do polskiego Kodeksu karnego (k.k.).
Na jej podstawie prokuratura lub policja, a także każdy usługobiorca mogą złożyć wniosek o wydanie nakazu zablokowania „nielegalnych treści” (art. 11a ust. 1). Katalog takich treści został w projekcie ściśle określony i dotyczy głównie czynów zabronionych w Kodeksie karnym.
Przeciw pedofilii, za ochroną prywatności
W odniesieniu do dzieci obejmował on m.in. prezentowanie małoletnim pornografii (art. 200 par. 3 i 5 k.k.), nagabywanie ich do czynności seksualnych (art. 200a k.k.), propagowanie pedofilii (art. 200b k.k.) i rozpowszechnianie materiałów pedofilskich (art. 202 par. 3–4c k.k.).
W katalogu „nielegalnych treści” znalazły się również te, które są groźne zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. To np. materiały namawiające do samobójstwa (art. 151 k.k.), zawierające groźby karalne (art. 190 par. 1 k.k.) czy wykorzystujące wizerunek jakiejś osoby w celu podszywania się pod nią (art. 190a par. 2 k.k.).
Ponadto ustawa zawetowana przez prezydenta przewidywała wprowadzenie kar dla dostawców platform internetowych (art. 22zzr ust. 3 pkt 9), którzy nie wdrożą mechanizmów zapewniających prywatność, bezpieczeństwo i ochronę małoletnich (art. 28 ust. 1 DSA) lub będą wyświetlać im spersonalizowane reklamy (art. 28 ust. 2 DSA).
132 ekspertek i ekspertów apelowało o wsparcie do pierwszej damy
Zanim Karol Nawrocki zdecydował, że nie podpisze ustawy wdrażającej DSA w Polsce, z inicjatywy Fundacji Panoptykon 132 ekspertek i ekspertów zwróciło się do pierwszej damy. W liście prosili Martę Nawrocką o poparcie ustawy i podkreślali, że jej przyjęcie jest bardzo istotne z perspektywy bezpieczeństwa dzieci w internecie.
W apelu wskazano, że wdrożenie DSA do polskiego prawa umożliwi domaganie się od platform, by przestrzegały własnych regulaminów i nie pozwalały na korzystanie z serwisów osobom poniżej 13. roku życia. Wspomniano też o problemie sponsorowanych i spersonalizowanych treści, które wykorzystują słabości dzieci.
Ponadto zwrócono uwagę, że implementacja unijnych przepisów w Polsce pozwoli na skuteczne egzekwowanie założeń dyrektywy. Autorzy listu podkreślają, że wdrożenie DSA w Polsce ułatwi rodzicom reagowanie w sytuacji, gdy ich dzieci doświadczą w sieci przemocy czy nadużyć.
„Głównym organem, który sprawdza, czy platformy przestrzegają tych zasad, jest Komisja Europejska. Jednak sygnały od obywateli, obywatelek i organów państw członkowskich mają duże znaczenie – mogą zdecydować, czy platforma dostanie wysoką karę finansową lub będzie musiała zmienić zasady działania. Takim sygnałem może być np. skarga rodzica do polskiego urzędu. W przeciwieństwie do pozwu nie wymaga to dużych wydatków ani znajomości prawa”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



