Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
CIA, chemtrails i sterowanie pogodą. Weryfikujemy artykuł „Daily Mail”
Podobno „teoretycy spiskowi znowu mieli rację”. Według najnowszych medialnych informacji tajne dokumenty CIA mają potwierdzać istnienie chemtrails. Sprawdzamy, czy doniesienia z marcowego artykułu „Daily Mail” naprawdę są przełomowe.
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
CIA, chemtrails i sterowanie pogodą. Weryfikujemy artykuł „Daily Mail”
Podobno „teoretycy spiskowi znowu mieli rację”. Według najnowszych medialnych informacji tajne dokumenty CIA mają potwierdzać istnienie chemtrails. Sprawdzamy, czy doniesienia z marcowego artykułu „Daily Mail” naprawdę są przełomowe.
ANALIZA W PIGUŁCE
- W sieci udostępniono wpisy (1, 2, 3), w których czytamy o rzekomo przełomowych dowodach na istnienie chemtrails. Według doniesień w jednym z najnowszych artykułów „Daily Mail” upubliczniono dokumenty CIA, które ponoć ujawniają tajny program kontroli pogody.
- Dokumentacja nie została odtajniona teraz, a w 2003 roku. Jednym z programów, o których wspomniano w dokumencie, jest projekt Stormfury, który badał modyfikację huraganów jodkiem srebra. Projekt przerwano ze względu na nikłe szanse na powodzenie. Końcowe raporty na jego temat pojawiły się jeszcze w latach 80.
- Posty (1, 2, 3) odwołują się do popularnej teorii spiskowej dotyczącej tzw. chemtrails. W omawianym dokumencie nie ma o tym wzmianki. Teoria zakłada, że białe smugi, które czasami zostawiają za sobą samoloty, zawierają niebezpieczne substancje zagrażające ludzkości. Białe smugi to skondensowana para wodna, która jest jednym z efektów spalania paliwa lotniczego. Nie ma w nich substancji, które zagrażają zdrowiu czy życiu ludzi.
Chemtrails oraz broń pogodowa są częstym elementem teorii spiskowych (1, 2, 3). Nie tak dawno wyjaśnialiśmy nieprawdziwe doniesienia na temat trujących oraz śmiercionośnych mgieł, które miały być codziennie rozpylane w powietrzu i widoczne tylko pod światło. Tym razem mamy jednak do czynienia z nieco inną teorią, która została opisana przez portal popularnego brytyjskiego tabloidu „Daily Mail”.
Artykuł rozpowszechniono także na polskim Facebooku (1, 2, 3). W postach udostępniono informacje o odtajnionych dokumentach CIA, które rzekomo potwierdzają, że Stany Zjednoczone prowadziły „tajny program kontroli pogody”. Ma to być dowodem na istnienie tzw. chemtrails. W jednym z wpisów czytamy [pisownia oryginalna]: „I znowu »teoretycy spiskowi « mieli rację! Z akt CIA wynika, że już w latach 60tych ubiegłego wieku USA modyfikowały pogodę chemią rozpylaną z samolotów….”.
Posty (1, 2, 3) zdobyły sporą popularność – jeden z nich otrzymał ponad 4,1 tys. reakcji, a udostępniło go ponad 1,5 tys. użytkowników. Pod wpisem zamieszczono ponad 750 komentarzy, a treść części z nich wskazuje na to, że ich autorzy uwierzyli w podawaną informację [pisownia oryginalna]: „No i co zakute łby i reszta »mądrych « debili, łyso wam?! Wyszydzaliście oraz ośmieszaliście wszystkich tych, co mówili, pisali o tym już od kilku lat?! Macie swoje »smugi kondensacyjne! « Świat jak widać, pełen jest naiwnych i pożytecznych idiotów!”, czy „To jest draństwo to co robią A jeszcze gorsze jest społeczeństwo które nic nie robi”.
Czy nowe doniesienia naprawdę są rewolucyjne? Sprawdzamy dokument CIA
Dokumentacja nie została odtajniona teraz, a w 2003 roku. Raport ponoć dopiero niedawno udostępnili w sieci zwolennicy teorii spiskowych, dopiero po tym „jak został po cichu umieszczony w publicznych archiwach CIA”. Według tego, co czytamy na stronie agencji rządowej, raport dodano do strony internetowej w 2016 roku, czyli 10 lat temu.
Nie ma więc informacji potwierdzających, by dokumenty specjalnie ukrywano przed społeczeństwem – szczególnie że od lat wiemy, że amerykański rząd zezwalał na badania nad kontrolą pogody.
Wykorzystywanie pogody jako broni to nienowy temat
Oryginalny dokument pochodzi z 1965 roku, kiedy Stanami Zjednoczonymi rządził Lyndon B. Johnson – zwolennik sztucznego wpływania na pogodę. I faktycznie już w tytule pojawia się zapis „modyfikacja pogody”. Jednym z programów, o których wspomniano w dokumencie, jest Stormfury.
Projekt Stormfury był amerykańskim, rządowym programem, który badał modyfikację huraganów jodkiem srebra, a prowadzono go w latach 1962–1983. Program jednak przerwano ze względu na nikłe szanse na powodzenie – według badaczy huragany zawierały za dużo naturalnego lodu i za mało przechłodzonej wody, a jedyne sukcesy wynikały z braku rozróżnienia skutków ingerencji człowieka od naturalnego zachowania huraganów. Końcowe raporty na jego temat pojawiły się jeszcze w latach 80., tak więc nie jest to nowa informacja.
Niechlubnym programem Stanów Zjednoczonych, który stosowano podczas wojny w Wietnamie i Laosie, był także projekt Popeye. Wiemy o nim od lat 70., kiedy to gazeta „New York Times” postanowiła nagłośnić problem. Co prawda o programie nie ma wzmianki w omawianym dokumencie, jednak był on realizowany także za prezydentury Johnsona. Celem programu było uzyskanie wystarczających opadów deszczu wzdłuż linii komunikacyjnych w Wietnamie, aby wydłużyć sezon monsunowy i sparaliżować logistykę między północą a południem azjatyckiego kraju.
W 1976 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) opublikowała konwencję, w której zabroniła używania modyfikacji pogodowych jako broni. Jeżeli USA użyłyby takiej broni po wydaniu dokumentu, takie działanie byłoby uznane za nielegalne według prawa międzynarodowego.
Chemtrails to nadal nieudowodniona teoria spiskowa
W artykule „Daily Mail” powołano się na autorytety obecnego sekretarza zdrowia i opieki społecznej USA – Roberta F. Kennedy’ego oraz „badacza środowiska” Wade’a Wigingtona. Już niejednokrotnie na łamach Demagoga opisywaliśmy nieprawdziwe informacje rozprzestrzeniane przez Kennedy’ego, także te dotyczące chemtrails. Wigington od lat głosi fałszywe tezy o chemtrails, które także były sprawdzane przez niezależne portale factcheckingowe oraz naukowców.
„Daily Mail” zapomniało wspomnieć, że w omawianym dokumencie nie ma żadnej wzmianki o chemtrails. Według teoretyków spiskowych chemtrails to smugi powstające po przelocie samolotu, które tak naprawdę zawierają toksyczne substancje zagrażające zdrowiu i życiu ludzi. To nieprawda. Białe ślady pozostawione przez samolot to smugi kondensacyjne. Powstają one, kiedy produkty spalania z silników lotniczych wchodzą w reakcję z zimnym i wilgotnym powietrzem.
Powstawanie smugi na niebie jest zbliżone do formowania się chmur i opiera się na kondensacji pary wodnej. Początkowo spaliny z silników mieszają się z zimnym powietrzem wokół samolotu. Jednak gdy temperatura tej mieszanki spadnie do poziomu punktu rosy lub się do niego zbliży, nadmiar pary wodnej zaczyna się kondensować i tworzyć drobne krople wody lub kryształki lodu, które wspólnie tworzą widoczną smugę.
Naukowcy z takich ośrodków jak amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA), Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) czy Amerykańska Agencja Kosmiczna (NASA) wielokrotnie obalali tę teorię (1, 2, 3) i wyjaśniali, że smugi pozostające za samolotami to naturalne zjawisko kondensacji.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



