Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Polak na Donbasie powraca. Mężczyzna nadal szerzy propagandę
Celowe robienie miejsca dla „ukraińskich nazistów” w Polsce czy obarczanie winą wschodnich sąsiadów za podpalenia hal – tak brzmią oskarżenia padające z ust Dariusz M., czyli Polaka na Donbasie. Wojenny influencer wrócił do polskiej infosfery z linią narracyjną Kremla.
Fot. Shutterstock / Modyfikacje: Demagog
Polak na Donbasie powraca. Mężczyzna nadal szerzy propagandę
Celowe robienie miejsca dla „ukraińskich nazistów” w Polsce czy obarczanie winą wschodnich sąsiadów za podpalenia hal – tak brzmią oskarżenia padające z ust Dariusz M., czyli Polaka na Donbasie. Wojenny influencer wrócił do polskiej infosfery z linią narracyjną Kremla.
ANALIZA W PIGUŁCE
- W sieci pojawiło się nagranie z udziałem polskiego influencera Polaka na Donbasie, którego historię opisywaliśmy już na łamach Demagoga. W materiale wideo twierdzi, że to Ukraina stoi za aktami dywersji w Polsce [czas nagrania 2:54]. Dodatkowo słyszymy, że w planach ukraińskiego rządu jest „utorowanie przestrzeni życiowej dla nacjonalistów ukraińskich” w Polsce [czas nagrania 3:15].
- Narracje, które mężczyzna rozpowszechnia w nagraniu, wpisują się w rosyjską propagandę. Przykładowo w sprawach pożaru zarówno hali przy ul. Marywilskiej 44, jak i marketu budowlanego w Warszawie przedstawiono zarzuty osobom (1, 2), które działały z polecenia wywiadu Federacji Rosyjskiej.
- Informacje o przejęciu terenów w Polsce przez Ukrainę to powtarzana od lat rosyjska dezinformacja.
Rosyjska propaganda ma wiele twarzy – nie zawsze pojawia się w sieci w postaci zmanipulowanych treści graficznych lub wideo. Niekiedy Kreml wykorzystuje ludzi, którzy świadomie (lub mniej) poddają się propagandystycznym narracjom. Jednym z takich przykładów jest Polak na Donbasie – influencer z Polski, który twierdzi, że jest żołnierzem rosyjskiej armii.
Na początku lipca 2025 roku Dariusz M. stał się popularny m.in. na TikToku i Telegramie. Treści nadającego z frontu influencera były przesiąknięte nieprawdziwymi narracjami na temat Ukrainy. A to wszystko podane w materiałach wideo w języku polskim.
Mężczyzna jednak zniknął na jakiś czas z platform społecznościowych, gdyż jego konta były systematycznie blokowane. Teraz powrócił – 5 maja udostępniono nagranie na profilu PolaknaDonbasie5. Miesiąc później na Facebooku pojawił się 10-minutowy film, rzekomo nagrany z frontu zaporoskiego, gdzie mężczyzna komentuje bieżące zdarzenia związane z relacjami polsko-ukraińskimi.
W materiale wideo podanym na anonimowym koncie na Facebooku ponownie słyszymy jak Dariusz M. mówi językiem kremlowskiej propagandy: „Ja jestem przekonany, że wszystkie te u nas w Polsce zamachy, podpalenia, te płonące hale, przedsiębiorstwa, wszyscy wiemy, że to Ukraińcy robią” [czas nagrania 2:54]. W filmie słyszymy także tezy, które wpisują się w teorię spiskową o celowych ewakuacjach w Polsce na rzecz cudzoziemców: „Rząd ukraiński na czele z narkofilerem Zełenskim, oni już dawno opracowali plan, który ma utorować przestrzeń życiową dla tych nacjonalistów ukraińskich, z Azowa, z Prawego Sektora, dla wszystkich tych nazistów z reżimu kijowskiego. […] To Polska jest tym wyborem po wojnie, którą Ukraina przegra” [czas nagrania 3:15].
Mężczyzna także jawnie nakłania do nienawiści wobec Ukraińców mieszkających w Polsce: „[…] i deportacja, sami musicie to zorganizować. Nie liczcie na żadne służby, tylko sami. Wywozić ich na granicę ukraińską, niemiecką, gdziekolwiek” [czas nagrania 11:36]. Nie dziwią więc oburzone głosy użytkowników w komentarzach: „Już mają polskie pesele i pozmieniane nazwiska”, czy „Wielki szacunek dla ciebie bracie,wielu patriotów od początku operacji specjalnej ostrzegało przed banderowcami,i tym do czego doprowadzi służalcza polityka wobec reżimu krwawego klauna”.
Podpalenia hal i budynków – czy to sprawka Ukraińców? Wyjaśniamy
W analizowanym nagraniu słyszymy, jak mężczyzna powtarza narrację, że to Ukraińcy są odpowiedzialni za podpalenia hal wielkopowierzchniowych w Polsce [czas nagrania 2:54].
Większość takich oskarżeń to spekulacje, które nie są poparte dowodami. Przykładowo w sprawach pożaru hali przy ul. Marywilskiej 44 czy marketu budowlanego w Warszawie przedstawiono zarzuty osobom (1, 2), które działały z polecenia wywiadu Federacji Rosyjskiej.
Polska nie jest jedynym krajem w Europie, w którym mają miejsce wielkie, niespodziewane pożary. Z powodu skoordynowanych działań hybrydowych rosyjskiego wywiadu takich jak na przykład atakowanie tzw. miękkich celów cywilnych (np. hal przemysłowych), ucierpiały również inne europejskie państwa, np. Litwa, Łotwa, Estonia, Wielka Brytania czy Francja. Jedno jest pewne – za wymienionymi wyżej destabilizującymi działaniami nie stoi Ukraina, a Rosja.
Naziści w Ukrainie i masowe ewakuacje w Polsce. Jak łączą się te dwie spiskowe narracje?
Już wcześniej pisaliśmy, że wojenny influencer uważa, że w Polsce jest robione miejsce dla ukraińskich nazistów. Rzekomo po przegranej wojnie mają ulokować się właśnie tutaj [czas nagrania 3:15].
Po pierwsze – hasła o panującym w Ukrainie nazizmie to jedna z głównych propagandowych narracji Kremla. Putin w swoim wystąpieniu z lutego 2022 roku nazwał operację wojskową właśnie „denazyfikacją”, próbując tym samym legitymizować podjęte przez siebie działania w oczach opinii publicznej, a Ukrainę przedstawiać w negatywnym świetle. Kreml głosi także, że Ukraińcy planują przejąć polskie ziemie.
Narracje o masowych ewakuacjach stały się popularne w Polsce w 2025 roku, ze względu na wprowadzenie nowego prawa w tej dziedzinie (1, 2). To wtedy pojawiły się pierwsze nieprawdziwe przekazy o tym, że Polacy będą wysiedlani ze swoich ziem na rzecz cudzoziemców (głównie z Ukrainy i Izraela). Rozporządzenie nie jest jednak decyzją o ewakuacji. To dokument, który wprowadza nowe wytyczne w tym zakresie. Natomiast każda inna narracja o rzekomych wysiedleniach Polaków, to teoria spiskowa, nie mająca potwierdzenia w rzeczywistości.
Co dalej z Dariuszem M.? Mężczyzna jest poszukiwany listem gończym
Jak pisaliśmy w naszych poprzednich analizach, mężczyzna służył kiedyś w polskim wojsku: w 6. Batalionie Logistycznym w Krakowie oraz w 2. Pułku Rozpoznawczym w Hrubieszowie. Dariusz M. miał wstąpić do rosyjskiej armii po 2023 roku – nie wiemy jednak, czy w tamtym czasie był jeszcze formalnie żołnierzem w naszym kraju.
Sprawą mężczyzny zajęły się także sądy. 29 stycznia 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie wydała komunikat, gdzie czytamy, że za Dariuszem M. wystawiono list gończy i przedstawiono mu kolejno zarzuty:
- z art. 130 § 9 kk (udział w działalności obcego wywiadu – Federacji Rosyjskiej i działanie na jego rzecz poprzez prowadzenie dezinformacji m.in za pomocą serwisu internetowego „TIK TOK” przy użyciu profilu medialnego „PolaknaDonbasie”, polegającej m.in. na rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji oraz wprowadzających w błąd informacji mających na celu wywołanie poważnych zakłóceń w ustroju Rzeczpospolitej Polskiej),
- z art. 141 § 1 kk (podjęcie służby w obcym wojsku).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



