Strona główna Fake News Szczepienia przeciw HPV – czy to zagrożenie dla dzieci? Nie ma powodu do obaw

Szczepienia przeciw HPV – czy to zagrożenie dla dzieci? Nie ma powodu do obaw

Znana aktywistka Justyna Socha ze STOP NOP nawołuje w sieci do sprzeciwu wobec rozszerzenia katalogu obowiązkowych szczepień. Sprawdzamy, czy szczepionki są zagrożeniem dla dzieci.

screen z Facebooka, w tle strzykawka

Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Szczepienia przeciw HPV – czy to zagrożenie dla dzieci? Nie ma powodu do obaw

Znana aktywistka Justyna Socha ze STOP NOP nawołuje w sieci do sprzeciwu wobec rozszerzenia katalogu obowiązkowych szczepień. Sprawdzamy, czy szczepionki są zagrożeniem dla dzieci.

Analiza w pigułce

  • Justyna Socha namawia (1, 2) rodziców do sprzeciwu wobec rozszerzenia katalogu obowiązkowych szczepień o dwie kolejne szczepionki – w tym przeciwko HPV. Działaczka zachęca do wysyłania wniosków i powoływania się w nich na wyniki niepublikowanych badań Marcusa Zervosa. Według nich dzieci po szczepieniach miały być m.in. bardziej narażone na astmę, egzemę czy choroby autoimmunologiczne.
  • Wbrew fałszywym informacjom szczepionki są bezpieczne dla dzieci. Nie wywołują chorób, a „uczą” organizm, jak walczyć z różnego rodzaju patogenami. Korzyści płynące z zaszczepienia przewyższają jakiekolwiek znane ryzyko związane z przyjęciem preparatu.
  • Dostępna szczepionka przeciwko wirusowi HPV to jedna z najskuteczniejszych metod ochrony przed rakotwórczym działaniem tej grupy wirusów. Wykazano m.in., że ma ponad 90-proc. skuteczność w zapobieganiu zakażeniom HPV. Ponadto szczepionka przeciwko HPV zmniejsza o ponad 90 proc. ryzyko wystąpienia zmian przedrakowych i zachorowania na raka szyjki macicy oraz inne choroby nowotworowe.

20 października 2025 roku rozpoczęły się konsultacje publiczne dot. zmian w liście obowiązkowych szczepień ochronnych. Zgodnie z treścią projektu Ministra Zdrowia proponowane „rozporządzenie ma na celu poszerzenie katalogu chorób objętych obowiązkiem szczepień ochronnych o zakażenia ludzkim wirusem brodawczaka (HPV) od ukończenia 9. roku życia do ukończenia 14. roku życia”.

Propozycja wprowadzenia obowiązkowego szczepienia przeciwko HPV nie przeszła bez echa. Zaledwie dzień po tym, jak projekt trafił do konsultacji publicznych, na Facebooku pojawiły się posty (1, 2) zachęcające do wyrażenia sprzeciwu wobec jego zatwierdzenia. Autorką tych wpisów jest Justyna Socha – działaczka, której aktywność w internecie nieraz była tematem naszych analiz (1, 2, 3).

Justyna Socha poinformowała (1, 2), że „rząd planuje rozszerzyć przymus szczepień dzieci m.in. o szczepionkę przeciw HPV” oraz przedstawiła wskazówki (1, 2), jak należy napisać sprzeciw do Ministra Zdrowia. We wzorze, który zaproponowała, znalazło się m.in. odwołanie do badań rzekomo potwierdzających, że szczepionki nie są bezpieczne dla dzieci. Zgodnie z treścią omawianych wpisów (1, 2) „zaszczepione dzieci były 4,29 razy bardziej narażone na astmę”, „miały trzykrotnie wyższe ryzyko chorób atopowych” czy „prawie sześciokrotnie wyższe ryzyko chorób autoimmunologicznych”.

Zrzut ekranu przedstawiający wpis opublikowany na platformie Facebook.com przez Justynę Sochę. Post rozpoczyna się od słów zapisanych wielkimi literami: „Zatrzymaj to!”. Ilustracją wpisu jest pierwsza strona projektu rozporządzenia ministra zdrowia z 15 października 2025 roku, na którą naniesiono duży, napisany czerwoną czcionką napis: „Zatrzymaj przymus szczepienia HPV!”.

Źródło: Facebook.com, 21.10.2025 r.

Wpisy (1, 2) Justyny Sochy dotarły do wielu internautów – ponad 8 tys. osób polubiło omawiane posty (1, 2), a ponad 2,7 tys. użytkowników udostępniło je na swoich profilach. Wiele osób również skomentowało oba wpisy (1, 2) – łącznie pod postami znajdziemy blisko 1,3 tys. komentarzy. W najpopularniejszych z nich przeczytamy m.in. [pisownia oryginalna]: „NIE i jeszcze raz duże NIE!” czy „Nigdy żadnych szczepień.Jest wolność i to rodzic ma decydować co robić.Kto chce niech szczepi nikt im nie broni”. Oprócz głosów sprzeciwiających się obowiązkowi zaszczepienia przeciwko HPV znajdziemy również wypowiedzi, w których stwierdza się, że szczepionki są niebezpieczne [pisownia oryginalna]: „Trucizny”, „Niech się z***y sami szczepią to może popadają jak kaczki i będzie spokój !!!!”, „NIE!!! DLA TEJ TRUTKI”.

Czy szczepionki są niebezpieczne dla dzieci?

Podwyższone ryzyko astmy, egzemy czy większe prawdopodobieństwo niepełnosprawności ruchowej – to tylko niektóre z powikłań, na jakie według cytowanego (1, 2) badania mogą być narażone dzieci po szczepieniu. Takie twierdzenia są fałszywe, dlatego poddaliśmy je analizie opartej na aktualnej wiedzy naukowej.

Dostępne szczepionki są bezpieczne dla dziecinie wywołują chorób, tylko „uczą” organizm, jak z nimi walczyć. Dowody na to, że szczepienie dzieci niesie ze sobą wiele korzyści dla ich zdrowia, znajdziemy w materiałach takich instytucji jak: UNICEF, American Academy of Pediatrics czy Centers for Disease Control and Prevention. Ciekawych danych dostarcza również portal Vaccine Work, prowadzony przez instytucję Gavi, the Vaccine Alliance, której misją jest m.in. szczepienie dzieci w krajach o niższych dochodach.

„Szczepionki należą do najbezpieczniejszychnajskuteczniejszych narzędzi zdrowia publicznego, zapobiegając 3,5–5 mln zgonów rocznie z powodu chorób takich jak odra, błonica, krztusiec i polio. […] W ciągu ostatnich 50 lat szczepienia pomogły zmniejszyć śmiertelność niemowląt na świecie o 40 proc., co czyni je jednym z najsilniejszych czynników wpływających na przeżywalność dzieci. Od 1974 roku szczepionki uratowały życie 154 mln osób – 95 proc. z nich to dzieci poniżej piątego roku życia. Same szczepionki przeciwko odrze uratowały życie prawie 94 mln osób”.

Zanim jakakolwiek szczepionka trafi do obrotu, przechodzi wieloetapowe badania: od preklinicznych testów w laboratorium po badania kliniczne faz 1–3. Na te badania składają się: sprawdzenie bezpieczeństwa, doprecyzowanie dawki, opracowanie profilu działań niepożądanych oraz ocena skuteczności zapobiegania chorobie. Po pozytywnej ocenie preparat może być dopuszczony do stosowania, a jego bezpieczeństwo i skuteczność są dalej monitorowane w ramach systemu nadzoru, który pozwala szybko wykrywać nowe sygnały i korygować bilans korzyści i ryzyka. Taki łańcuch kontroli to gwarancja, że stosowane szczepionki mają właściwy stosunek korzyści do ryzyka i działają zgodnie z deklarowaną skutecznością.

Szczepienia przeciwko HPV czy jest się czego obawiać?

Jak wspomnieliśmy na początku, zmiany zaproponowane przez Ministra Zdrowia włączyłyby do katalogu obowiązkowych szczepień m.in. szczepienie przeciwko HPV, co stało się przedmiotem kontrowersji (1, 2). Podkreślmy jednak, że trzeba obawiać się nie szczepień przeciw HPV, lecz wirusa HPV, który po zakażeniu może prowadzić do poważnych konsekwencji.

HPV, czyli wirus brodawczaka ludzkiego, należy do grupy wirusów, których niektóre typy mogą zwiększać ryzyko różnego rodzaju nowotworów, np. raka szyjki macicy. Jedną z najskuteczniejszych form ochrony przed tego typu wirusami są szczepionki. Warto zachować ostrożność – na temat tych preparatów znajdziemy wiele fałszywych informacji: niektórzy sądzą, że są nieskuteczne lub niebezpieczne dla naszych organizmów czy też że powinny szczepić się tylko kobiety. Jednak badania (1, 2) nad działaniem szczepionek przeciwko HPV dostarczają innych informacji.

Wirusy brodawczaka ludzkiego (ang. human papillomavirus, HPV) należą do szerszej rodziny tzw. wirusów brodawczaka (dotychczas sklasyfikowano ich ponad 200), występujących także u innych gatunków. Z punktu widzenia zagrożenia chorobotwórczego dla człowieka największą rolę odgrywają tzw. anogenitalne genotypy HPV, które są zaliczane do najczęściej występujących u człowieka infekcji przenoszonych drogą płciową.

Doświadczenia z krajów, w których programy szczepień przeciw HPV są realizowane od dłuższego czasu, wskazują na ponad 90-proc. skuteczność w zapobieganiu zakażeniom HPV, a także na 90-proc. zmniejszenie zachorowalności na brodawki narządów płciowych.

Jak wskazano na stronie szczepienia.info, prowadzonej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH – PIB):

„Poddając się szczepieniu przeciw HPV, zmniejszamy o ponad 90% ryzyko wystąpienia zmian przedrakowych i zachorowania na raka szyjki macicy oraz inne choroby nowotworowe”.

 

Nieopublikowane badanie” dowodem na szkodliwość szczepionek?

Justyna Socha proponuje (1, 2), aby w trakcie pisania sprzeciwu odwołać się do „nieopublikowanych badań porównujących dzieci szczepione i nieszczepione, autorstwa dr. Marcusa Zervosa”. Na koniec sprawdźmy jeszcze, co  wiadomo o tych badaniach i czy stanowią one dowód, że szczepienia są źródłem zagrożeń dla zdrowia.

Badanie ukończono w 2020 roku, jednak nie ma możliwości zapoznania się z jego treścią. Według autorów opracowania publikacja oznaczałaby dla nich utratę pracy. Wyjaśnienie, dlaczego badania Zervosa powinnyśmy traktować z dystansem, znajdziemy w artykule dziennikarzy portalu The Guardian, którzy dokładnie opisali całą sprawę.

Na podstawie tysięcy badań wiadomo, że szczepienia są bezpieczneskuteczne – jedna praca nie przekreśla tych wniosków. Publikację Zervosa skomentował m.in. Jake Scott, profesor chorób zakaźnych z Uniwersytetu Stanforda. Naukowiec zwrócił uwagę m.in. na fakt, że w tej pracy „dzieci zaszczepione miały dwukrotnie dłuższy czas obserwacji i znacznie więcej wizyt u lekarza niż dzieci niezaszczepione”. To przełożyło się na więcej okazji do zdiagnozowania różnych schorzeń, w tym np. ADHD, które u niezaszczepionych mogły pozostać niewykryte ze względu na brak równie uważnej obserwacji. Ponadto lekarz wskazał na brak naukowego wyjaśnienia, dlaczego szczepionki miałyby zwiększać liczbę infekcji ucha.

W sieci znaleźć można treść zeznania przedstawiciela firmy Siri & Glimstad LLP, który w trakcie rozprawy opisanej przez The Guardian występował w roli świadka. Jego oświadczenie zawiera niewielki fragment opisu badań Zevrosa. Dowiadujemy się z niego, że w przebadano 18 468 dzieci, jednak ta grupa nie była równo podzielona na dzieci zaszczepione i niezaszczepione. Zamiast tego naukowcy porównali ze sobą grupę zaledwie 1 957 niezaszczepionych dzieci z grupą ponad 16,5 tys. zaszczepionych dzieci – takie zestawienie nie pozwala na uzyskanie porównywalnych i wiarygodnych wyników.

Uwaga na dezinformację wokół szczepień

Bezpieczeństwo szczepień to częsty temat dezinformacji medycznej. Na łamach Demagoga dementowaliśmy już doniesienia mówiące o tym, że szczepionki wywołują raka, powodują autyzm czy zwiększają ryzyko udaru i zawału. W gąszczu medycznych informacji ufajmy przede wszystkim komunikatom publikowanym przez sprawdzone, specjalistyczne źródła, takie jak Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH – PIB), WHO czy National Health Institute. Jeśli usłyszymy coś o szczepionkach, to pamiętajmy, że zgodnie ze stanowiskiem nauki są one przebadanebezpieczne.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!