Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Budżet w tarapatach? Morawiecki manipuluje danymi
Budżet w tarapatach? Morawiecki manipuluje danymi
![]()
Mamy to! Cel deficytu na grudzień osiągnięty niemal w całości w lipcu!
- Grafika, którą udostępnił Mateusz Morawiecki, pochodzi z opracowania Banku Pekao. Podano tam, że „deficyt w lipcu” wyniósł 261 mld zł. Nie jest to jednak wartość za okres od początku roku, lecz za ostatnie 12 miesięcy. Ekonomiści obliczają sumę kroczącą, aby zniwelować wpływ zjawisk sezonowych na obraz deficytu.
- Budżet na 2025 rok zakłada, że deficyt finansów państwa na koniec roku nie powinien przekroczyć 288,77 mld zł (art. 1 ust. 5). Z danych szacunkowych rządu wynika, że w okresie od stycznia do lipca 2025 roku deficyt osiągnął 156,72 mld zł, czyli 54 proc. całorocznego limitu.
- Jak wskazują wprost analitycy PKO: „Ministerstwo Finansów może jeszcze wygenerować ok. 130 mld zł deficytu, czyli tyle ile w ostatnich 5 miesiącach ub. roku”. Zaznaczają przy tym, że choć to z pozoru dużo, to trzeba pamiętać, że deficyt zazwyczaj najbardziej rośnie w ostatnich miesiącach roku.
- Mateusz Morawiecki wykorzystał prawdziwe dane, żeby przedstawić fałszywe wnioski. Choć deficyt znacząco się zwiększył, to dane Banku Pekao nie oznaczają, że cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu. Dlatego tę wypowiedź oceniamy jako manipulację.
Mateusz Morawiecki krytykuje rząd
19 sierpnia były premier Mateusz Morawiecki opublikował na platformie X wpis krytykujący politykę finansową rządu. Polityk zamieścił grafikę stylizowaną na materiały Koalicji Obywatelskiej (np. 1, 2, 3), zawierającą stwierdzenie, że już w lipcu deficyt budżetowy wyniósł niemal tyle, ile miał wynieść dopiero w grudniu.
Grudzień w lipcu…
Brawo mistrzowie finansowego chaosu! pic.twitter.com/va3zklwcSX
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) August 19, 2025
Na słowa byłego premiera zareagował Adam Szłapka, rzecznik rządu, który wskazał, że deficyt nie jest tak wysoki, jak twierdzi Morawiecki. „Jako ekonomista powinien wiedzieć, że wykres pokazuje sumę w perspektywie 12-miesięcy” – napisał Szłapka.
Były premier pomija ważny kontekst
„Liczby, na które się Pan oburza, podał państwowy bank” – odpowiedział Adamowi Szłapce Piotr Müller, były rzecznik gabinetu PiS.
Rzeczywiście, Morawiecki powołał się na dane z opracowania Banku Pekao. Na wykresie możemy zobaczyć, że „deficyt w lipcu 2025” wyniósł 285 mld zł. Tymczasem cel Ministerstwa Finansów na grudzień to 289 mld zł (art. 1 ust. 5 ustawy budżetowej). Na wykresie, który Bank Pekao udostępnił na portalu X, jest błąd – jako wynik za lipiec podano kwotę 261 mld zł.
W lipcu deficyt budżetu państwa podskoczył o 37 mld zł, wyczerpując tym samym przestrzeń Ministerstwa Finansów do zwiększania deficytu w tym roku. Oznacza to, że może go wyemitować jedynie tyle ile w analogicznym okresie 2024: ok. 130 mld zł.
Jak duży jest to problem?
🧵[1/9] pic.twitter.com/6ci184qWJ1— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) August 18, 2025
Kluczowe jest jednak to, że analitycy banku podali – jako aktualną wysokość deficytu w lipcu – wartość deficytu z ostatnich 12 miesięcy, a nie z okresu od stycznia do lipca. Z danych szacunkowych rządu dotyczących wykonania budżetu wynika, że w okresie styczeń–lipiec 2025 deficyt wyniósł 156,72 mld zł, co stanowi 54 proc. całorocznego limitu.
Deficyt nie pozostawia wielkiego pola manewru
Analitycy Pekao pokazali więc na wykresie, jak wysoki jest deficyt w lipcu, gdyby uwzględnić ostatnie 12 miesięcy, a nie tylko okres od stycznia. W komentarzu dla portalu Konkret24 Mateusz Michnik, analityk ekonomiczny Forum Obywatelskiego Rozwoju, wyjaśnił, dlaczego ekonomiści posługują się takim ujęciem.
„W gospodarce występują zjawiska sezonowe, które mogą zaburzać interpretację danych, na przykład w pewnych miesiącach zwiększa się zatrudnienia czy wydatki na poszczególne cele. Dlatego czasami stosuje się sumę kroczącą. W przypadku deficytu pozwala ona wygładzić sezonowość związaną z wpływami podatkowymi, kiedy pojawiają się rozliczenia roczne czy wydatkami, które rosną pod koniec roku”.
Jak podkreślają analitycy PKO, „Ministerstwo Finansów może jeszcze wygenerować ok. 130 mld zł deficytu, czyli tyle ile w ostatnich 5 miesiącach ub. roku”. Dodają przy tym, że choć to z pozoru dużo, to trzeba pamiętać, że deficyt zazwyczaj najbardziej rośnie w ostatnich miesiącach roku. W ich ocenie znacząco ogranicza to pole manewru Ministerstwa Finansów i może oznaczać konieczność nowelizacji budżetu.
Nagły wzrost deficytu w lipcu. Co jest przyczyną?
Eksperci banku wskazują, że w lipcu deficyt wzrósł o 37 mld zł przy wydatkach na poziomie 86,6 mld zł – o 32 proc. wyższych niż rok wcześniej i o 23 mld większych niż miesięczna średnia w pierwszej połowie roku.
Jak wyjaśniają, wzrost wydatków był głównie efektem spłaty 16 mld zł obligacji Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) wyemitowanych w czasie pandemii. Była to już druga taka operacja w tym roku – w marcu ministerstwo spłaciło 19 mld zł obligacji Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) wyemitowanych na poczet Tarczy Finansowej.
Analitycy podkreślają, że te działania były zapowiedziane i że są ekonomicznie uzasadnione. BGK i PFR są mniej wiarygodnymi dłużnikami niż państwo, więc ponoszą wyższe koszty obsługi długu. Dlatego racjonalne jest przeniesienie takiego pozabudżetowego długu do budżetu państwa.
Eksperci Pekao oceniają jednak całościowy obraz sytuacji po lipcu jako niekorzystny. Wskazują, że dochody z podatków pośrednich (np. VAT) tracą dynamikę z początku roku, a zwiększenie wpływów z PIT i CIT może nie wystarczyć, aby pokryć rosnące potrzeby finansowe państwa.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



