Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Nowa piramida żywieniowa w USA. Jak i dlaczego wprowadza w błąd?
Kilka dni temu ogłoszono wprowadzenie nowych wytycznych żywieniowych dla Amerykanów. Zostały one zobrazowane za pomocą „odwróconej piramidy”. Wyeksponowano na niej m.in. mięso, masło i pełnotłuste mleko. Produkty zbożowe zajęły natomiast marginalne miejsce. Jednocześnie w tekstowych, bardziej szczegółowych rekomendacjach napisano, że należy spożywać 2–4 porcje produktów zbożowych dziennie, a tłuszcze nasycone nie mogą stanowić więcej niż 10 proc. dziennego zapotrzebowania energetycznego. Z czego wynikają te nieścisłości i kto na nich korzysta?
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Nowa piramida żywieniowa w USA. Jak i dlaczego wprowadza w błąd?
Kilka dni temu ogłoszono wprowadzenie nowych wytycznych żywieniowych dla Amerykanów. Zostały one zobrazowane za pomocą „odwróconej piramidy”. Wyeksponowano na niej m.in. mięso, masło i pełnotłuste mleko. Produkty zbożowe zajęły natomiast marginalne miejsce. Jednocześnie w tekstowych, bardziej szczegółowych rekomendacjach napisano, że należy spożywać 2–4 porcje produktów zbożowych dziennie, a tłuszcze nasycone nie mogą stanowić więcej niż 10 proc. dziennego zapotrzebowania energetycznego. Z czego wynikają te nieścisłości i kto na nich korzysta?
„Nowe zalecenia żywieniowe, które dosłownie stawiają na głowie dotychczasowe rekomendacje” (1). „Ciekawe, co z tym zrobi kadra akademicka w Polsce, od lat ucząca studentów błędnej piramidy żywienia?” (2). „Bitwa wygrana. Wojna trwa” (3). Takich komentarzy nie brakuje ostatnio w mediach społecznościowych – przeważnie autorami są osoby, których wypowiedzi już nieraz zdarzyło nam się weryfikować na łamach Demagoga. Takie głosy pojawiły się np. na profilach braci Rodzeń, Piotra Witczaka czy Fundacji Ordo Medicus.
Do czego się one odnoszą? Otóż kilka dni temu Robert F. Kennedy Jr., sekretarz amerykańskiego Health and Human Services (HHS), oraz Brooke Rollins, przedstawicielka tamtejszego Ministerstwa Rolnictwa (USDA), ogłosili nowe wytyczne dotyczące diety Amerykanów. Zostały one przedstawione w graficznej formie, którą nazwano odwróconą piramidą żywieniową.
Można się spotkać z interpretacjami, jakoby ta nowa piramida zastępowała „starą” – pochodzącą z lat 90. XX wieku, zawierającą u swoich podstaw węglowodany. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że na oficjalnej stronie poświęconej nowym wytycznym również można znaleźć taką informację. Tyle że w następującej wersji: „Przez dekady byliśmy wprowadzani w błąd przez zalecenia, które faworyzowały wysoko przetworzoną żywność, a dziś mierzymy się z bezprecedensowym poziomem chorób przewlekłych”. Te słowa ilustruje piramida żywieniowa z 1992 roku:
Jak naprawdę wyglądały „stare” rekomendacje?
Kłopot w tym, że wspomniane powyżej wytyczne (tzw. stara piramida) nie obowiązywały w USA już od lat. Od 2011 roku rekomendacje żywieniowe przedstawiano tam w formie talerza (1, 2). Różnił się on od zaprezentowanej powyżej, przestarzałej piramidy nie tylko zawartością, lecz także sposobem zobrazowania proporcji pomiędzy poszczególnymi produktami spożywczymi. Wyglądał następująco:
MyPlate, czyli talerz ilustrujący zalecenia żywieniowe w USA przed wprowadzeniem „odwróconej” piramidy.
To oznacza, że nowa, opublikowana kilka dni temu piramida nie zastąpiła wcale starej, która rzekomo „wprowadzała nas w błąd”. Nowy wzór zdrowego żywienia zastąpił miejsce talerza, nazywanego w USA „MyPlate”.
Dla ciekawostki dodajmy, że jeszcze kilka dni temu można było zapoznać się z wyglądem tego talerza na rządowej stronie Food and Nutrition Service. W tej chwili link nie działa – podajemy jednak wersję zarchiwizowaną. Obecnie na stronie www.myplate.gov można znaleźć tylko informacje dotyczące nowej, odwróconej piramidy.
Czym się różnią współczesne „talerze” od poprzednich piramid?
Piramidy, które stosowano w przeszłości (również w Polsce), skupiały się na tym, czego w diecie powinno być więcej (podstawa trójkąta, największa jego część), a czego mniej (szczyt trójkąta, najmniejsza jego część). Po pewnym czasie stwierdzono (np. 1, 2, 3), że przedstawienie proporcji posiłków na planie talerza będzie dla konsumentów łatwiejsze do interpretacji. Takie ujęcie pozwala bowiem w łatwy sposób zaplanować każdy posiłek zgodnie z ogólnymi wytycznymi.
Talerz, na przykład ten obowiązujący w Polsce, nie narzuca konkretnych rodzajów pokarmu. A na pewno nie nakłania do spożywania wysoko przetworzonego jedzenia. Pokazuje raczej, że:
- ok. połowa każdego posiłku powinna się składać z warzyw i owoców (z przewagą tych pierwszych),
- umowną jedną czwartą talerza mają zajmować zdrowe, najlepiej pełnoziarniste źródła węglowodanów złożonych,
- ostatnia ćwiartka talerza powinna być wypełniona przez zdrowe źródła białka. Nie wykluczono przy tym ani mięsa, ani np. strączków.
Szczególnie ostatnia kwestia jest istotna, ponieważ w niektórych dezinformujących przekazach można spotkać się z zarzutem, że obecne zalecenia (przygotowywane przez Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej – NCEŻ) narzucają konsumentom sztywne ramy. Pojawiają się także głosy, że odradza się spożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego. Jest odwrotnie. Współczesne normy stawiają na swobodę konsumencką: zarówno osoby chcące spożywać mięso, jak i te rezygnujące z niego znajdą w nich zalecenia dla siebie. Na tym właśnie polega „Talerz zdrowego żywienia”.
Nowa, odwrócona piramida wcale nie jest spójna z zaleceniami prof. Cichosz
Co zatem widnieje w nowej piramidzie? Czy faktycznie (jak czytamy np. na profilu Fundacji Ordo Medicus) zilustrowano na niej dietę, którą „w sumie zalecają” prof. Cichosz czy bracia Rodzeń? Nie.
Przypomnijmy, że ogromna część narracji prof. Cichosz (1, 2) skupia się na tym, że strączki są rzekomo szkodliwe, toksyczne i odpowiadają za wiele chorób (podkreślamy, że to nieprawda). Prof. Cichosz zdecydowanie odradza ich spożywanie. Tymczasem na nowej, amerykańskiej piramidzie strączki zostały uwzględnione – widać tu np. czerwoną fasolę, zielony groszek oraz orzechy ziemne, które również należą do roślin strączkowych. Łącznie zajmują one większą powierzchnię na grafice niż np. stek.
W najnowszych wytycznych żywieniowych, podpisanych nazwiskami Roberta F. Kennedy’ego Jr. i Brooke Rollins (s. 1) napisano zresztą (s. 2): „Spożywaj różnorodne produkty białkowe pochodzenia zwierzęcego, w tym jajka, drób, owoce morza i czerwone mięso, a także różnorodne produkty białkowe pochodzenia roślinnego, takie jak fasola, groch, soczewica, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona i soja”. Nie wydaje się, by te ostatnie zalecenia były zgodne z poglądami prof. Cichosz.
Nowa piramida nie zaleca „diety lwa” czy ketogenicznej, promowanej przez braci Rodzeń
Trudno się też zgodzić z tym, że nowa piramida zaleca żywienie zgodne z propozycjami braci Rodzeń. Promują oni dietę ketogeniczną, która ogranicza zawartość węglowodanów. Tymczasem w zaktualizowanych amerykańskich zaleceniach widzimy np. dużą grafikę przedstawiającą banany i winogrona. Jedne i drugie zawierają niemało cukru, w tym cukrów prostych. Takich produktów zwolennicy diety keto starannie unikają. W piramidzie widzimy natomiast, że powierzchnia zajmowana tylko przez te dwa owoce jest porównywalna do powierzchni przedstawionego na grafice kurczaka lub nawet większa.
W dokumencie zestawiającym najnowsze amerykańskie wytyczne żywieniowe czytamy także (s. 3): „Zalecana liczba porcji pełnoziarnistych produktów zbożowych: 2–4 porcje dziennie, z możliwością dostosowania w zależności od indywidualnego zapotrzebowania kalorycznego”.
Dwie do czterech porcji produktów zbożowych? To zalecenie nie wydaje się szczególnie spójne z „dietą lwa” czy z zaleceniami diety keto.
Nowe wytyczne nie zalecają eliminacji węglowodanów
Na wspomniane kwestie zwracają też uwagę specjaliści, którzy komentują nowe amerykańskie wytyczne. Dr Szymon Suwała, lekarz endokrynolog, diabetolog, specjalista diagnostyki, profilaktyki i leczenia otyłości, który zajmuje się również popularyzacją wiedzy medycznej, zauważa:
„Ogłoszona w środę w USA odwrócona piramida żywienia wywołała entuzjazm wśród internetowych zwolenników diet ketogenicznych i carnivore – czy słusznie? Niekoniecznie […]. Nowe wytyczne co prawda promują białko (i to dobrze!), ale po pierwsze: nie wyłącznie białko pochodzenia zwierzęcego (sorry, zwolennicy diety lwa!). Co więcej, podkreśla się tu istotę stosowania warzyw (3 porcje dziennie!), owoców czy błonnika. […] Nowe wytyczne nie zalecają całkowitej eliminacji węglowodanów, wprowadzania się w ketozę czy stosowania wyłącznie produktów odzwierzęcych!”.
Dietetyczki z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP PZH – PIB), Sylwia Pacyna-Szymańska i Marta Kielak, podkreślają na łamach portalu medycznego Rynek Zdrowia, że „odwrócenie piramidy symbolizuje rewolucję”. A jednak wytyczne zaprezentowane na nowej grafice nie pod każdym względem są „rewolucyjne”. Wprowadzają natomiast chaos informacyjny, na co również obie specjalistki zwracają uwagę.
Pod wieloma względami nowa piramida wcale nie jest rewolucyjna
Jeśli przeanalizujemy powierzchnię, jaką zajmują poszczególne produkty na nowej piramidzie, dostrzeżemy, że pod wieloma względami wcale nie „wywraca ona do góry nogami” dotychczasowych wytycznych. Widać, że produkty pochodzenia roślinnego zajmują ponad połowę jej powierzchni. Jest to spójne m.in. z aktualnymi wytycznymi NCEŻ.
Poniżej pokazujemy nową piramidę – obrazowo zaznaczamy produkty roślinne zieloną barwą, a te pochodzenia zwierzęcego – czerwoną. Pokarmy zbożowe oznaczyliśmy natomiast kolorem żółtym.
Nowa piramida żywieniowa. Modyfikacje: Demagog
Dla porównania – tak proporcje poszczególnych składników wyglądają na aktualnym talerzu zdrowego żywienia, rekomendowanym przez Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej.
Jak widać, podstawowe proporcje pomiędzy składnikami nie są w nowej piramidzie szczególnie rewolucyjne. Problematyczne jest tu natomiast coś innego: niejasność, chaotyczność i niespójność przekazu przeznaczonego dla konsumentów. Przyjrzyjmy się konkretnym przykładom.
Jakie niespójności zawiera nowa piramida?
Jak zauważyła dr Katarzyna Wolnicka, dietetyczka i kierowniczka Zakładu Edukacji Żywieniowej w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH – PIB (NIZP PZH – PIB), w nowej piramidzie „niespójność między przekazem wizualnym a opisowym może utrudniać właściwe zrozumienie zaleceń przez konsumentów, sprzyjać dezinformacji i nadinterpretacji”.
Ekspertka wskazuje, że np. na grafice przedstawiającej piramidę uwagę zwracają tłuszcze pochodzenia zwierzęcego – masło znajdujące się w centrum, pełnotłuste mleko, ser żółty czy stek z widocznym, białym tłuszczem. Jednocześnie w zaleceniach opisowych, na których grafika miała bazować, zawarto informację, że tłuszcze nasycone należy ograniczać. Nie powinny one dostarczać więcej niż 10 proc. energii z diety (s. 2). Dlaczego te dwa przekazy: pokazanie centralnej kostki masła oraz informacja o 10 procentach, zdają się wzajemnie wykluczać? Wyjaśnijmy to w obrazowy sposób.
Jeśli zapotrzebowanie kaloryczne danej osoby wynosi 2 000 kcal, to 10 proc. tej wartości równa się 200 kcal. To oznacza, że – według aktualnych amerykańskich wytycznych – ktoś o takim zapotrzebowaniu nie może sobie pozwolić na więcej niż ok. 2 łyżki masła dziennie. I to przy założeniu, że nie spożył tego dnia ani trochę tłuszczu pochodzącego z serów, mięsa, smalcu, tłustego mleka itp.
Tymczasem na grafice widzimy całą kostkę masła (a poza nią stek, żółty ser czy pełnotłuste mleko). To może sugerować konsumentom, że do takich właśnie ilości zachęca nowa piramida.
Piramida wprowadza chaos informacyjny
Powyższy przykład pokazuje, że nowe wytyczne tylko sprawiają wrażenie „liberalnych tłuszczowo”. Tak naprawdę „małym druczkiem” dopisano inne zalecenia.
Na niespójność nowych wytycznych zwraca uwagę wspomniany już dr Szymon Suwała, który uważa, że graficzna piramida przedstawia treści zafałszowane, bo odbiegające od tekstowych rekomendacji: „Na szczycie piramidy znajdziecie produkty pełnoziarniste, jakby to właśnie je należało ograniczać do minimum – to nieprawda, w opisie wytycznych znajdziecie bowiem zalecenie, by w dalszym ciągu spożywać od 2 do 4 porcji tychże dziennie (co jest kolejną przesłanką przeciw diecie ketogenicznej czy carnivore)”.
Nowe wytyczne mogą być dezorientujące dla konsumentów
My również zapoznaliśmy się z oryginalnym dokumentem omawiającym najnowsze wytyczne żywieniowe. Kiedy się go czyta, można odnieść wrażenie, że przedstawia on inne rekomendacje niż piramida, która przecież ma być jego graficzną prezentacją. Na drugiej stronie opracowania czytamy np.: „Podczas gotowania lub dodawania tłuszczów do posiłków, warto wybierać oleje zawierające niezbędne kwasy tłuszczowe, takie jak oliwa z oliwek. Inne opcje to masło lub łój wołowy. […] Spożycie tłuszczów nasyconych nie powinno przekraczać 10%”.
Jak widać, w pierwszej kolejności wymieniono oliwę z oliwek, jako źródło „niezbędnych kwasów tłuszczowych”. Masło lub łój wołowy wskazano jako „inne opcje”. Zastrzeżono też, jak już wspomnieliśmy powyżej, że tłuszcze nasycone (a więc chociażby masło czy łój) nie powinny stanowić więcej niż 10 proc. dziennego zapotrzebowania energetycznego.
Harvard School of Public Health zwraca również uwagę na to, że w wytycznych jest mowa o „zdrowych tłuszczach”, ale w zasadzie nie wiadomo, gdzie się one znajdują:
„Dezorientujące jest to, że zalecenia dotyczące »zdrowych tłuszczów« łączą produkty pochodzenia zwierzęcego o wyższej zawartości tłuszczów nasyconych – takie jak mięso i pełnotłuste produkty mleczne – z produktami roślinnymi o niższej zawartości tłuszczów nasyconych. Nie ma żadnej wzmianki o tym, które z tych produktów powinny być wybierane częściej, a które rzadziej, by nie przekraczać górnego limitu. W piramidzie natomiast stek, ser, pełnotłuste mleko i masło zdają się odgrywać istotną rolę”.
„Dla wielu dietetyków ulgą było to, że wytyczne nadal zalecają ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych do mniej niż 10% całkowitej liczby kalorii, pomimo wcześniejszych zapowiedzi obecnej administracji o planowanym zniesieniu tego limitu […]. Jednak nowe wytyczne równocześnie promują produkty takie jak czerwone mięso, pełnotłuste produkty mleczne, masło i łój wołowy. Stosowanie się do tych zaleceń żywieniowych sprawiłoby, że wielu Amerykanom byłoby trudno […] pozostać poniżej zalecanego górnego limitu spożycia tłuszczów nasyconych, co czyni te wytyczne wewnętrznie niespójnymi”.
Do czego można wykorzystać niespójności w nowych wytycznych?
Z czego może wynikać to, że nowa piramida żywieniowa oraz wytyczne tekstowe nie są ze sobą w pełni spójne? Nie można wykluczyć, że jest to efekt następującej strategii. Grafika jest barwna, nośna i sprawia wrażenie rewolucyjnej. Taką ilustrację łatwo jest podać dalej w mediach społecznościowych z własną interpretacją. Dzięki temu może ona szybko zyskać dużą popularność i zdobyć sympatię szerokiego grona osób. Wytyczne tekstowe natomiast mogą być swego rodzaju „zabezpieczeniem”.
Dokumenty z wytycznymi mogą być wyrazem następującej strategii: pozornie przeprowadziliśmy rewolucję, ale tak naprawdę podtrzymujemy wiele poprzednich ustaleń. W ten sposób zyskamy zarówno przychylność branży mięsnej, mleczarskiej oraz rolniczej, jak i wybronimy się przed wieloma zarzutami ekspertów. Niech użytkownicy mediów społecznościowych się wykłócają o to, co dokładnie jest i co powinno być w rekomendacjach. My tymczasem zyskujemy to, na czym nam najbardziej zależy: chaos informacyjny i wrażenie, że „wywracamy wszystko do góry nogami”, by ustalić nowy porządek.
Autorzy wstępu do wytycznych żywieniowych (s. 1), Kennedy i Rollins, nawet nie ukrywają wątków politycznych. Piszą w dokumencie (s. 1): „This is the foundation that will Make America Healthy Again” („To jest fundament, który sprawi, że Ameryka znów będzie zdrowa”), co oczywiście nawiązuje do hasła „Make America Great Again”, znanego jako MAGA.
Jakie są pozytywne i negatywne aspekty nowych wytycznych – opinie ekspertów
Omówiliśmy już najważniejsze kwestie związane z chaosem informacyjnym towarzyszącym publikacji nowej piramidy żywieniowej, a także z nadinterpretacjami (np. 1, 2, 3), jakie pojawiły się po jej upublicznieniu. Przejrzyjmy jeszcze pokrótce komentarze ekspertów dotyczące pozytywnych i negatywnych aspektów związanych z nowymi zaleceniami żywieniowymi.
Organizacje takie jak Harvard School of Public Health, American Heart Association, Stanford Medicine, American Society for Nutrition czy University of California (Department of Nutrition) zwracają uwagę na to, że pozytywne w nowych wytycznych jest przede wszystkim położenie nacisku na (1, 2, 3, 4, 5):
- ograniczenie spożycia cukrów prostych, zwłaszcza tych dodawanych do posiłków,
- spożywanie produktów zbożowych pełnoziarnistych,
- rezygnację z jedzenia ultraprzetworzonego, w tym zwłaszcza tego bogatego w cukry, sól i tłuszcze nasycone.
Jednocześnie wszystkie te podmioty zwracają uwagę na „mieszany przekaz”, zwłaszcza dotyczący produktów pochodzenia zwierzęcego i tłuszczów nasyconych. Harvard School of Public Health podkreśla, że pomiędzy nowymi wytycznymi a nową piramidą „istnieje kilka sprzeczności”, które „mogą prowadzić do dezorientacji”.
Jak sprzeczności zawarte w nowych wytycznych wpłyną na konsumentów?
Z powyższymi konkluzjami zgadzają się eksperci ze Stanford Medicine. Uczelnia podkreśla, że nowe wytyczne żonglują danymi dietetycznymi i „odzwierciedlają zarówno konsensus, jak i rozbieżności względem dostępnych dowodów naukowych”. Na podobną kwestię zwraca uwagę American Society for Nutrition. Organizacja zauważa, że rekomendacje MAHA oferują konsumentom „sprzeczne przekazy”.
Kontrowersje dotyczą również tego, że na nowej piramidzie mocno eksponuje się produkty pochodzenia zwierzęcego. American Heart Association wyraża w związku z tym obawy dotyczące wpływu nowych wytycznych na zdrowie konsumentów.
Bardzo widoczna pozycja czerwonego mięsa była również krytykowana przez polskich ekspertów. Wspomniana już dr Katarzyna Wolnicka zauważyła, że może ona być „przez odbiorców mylnie nadinterpretowana jako przyzwolenie na jego duże ilości”. Spożycie tego produktu stwarza ryzyko „zwiększonej podaży tłuszczów nasyconych”, których nowe wytyczne każą przecież raczej unikać.
Kto zyska na zmianie?
Z czego wynika to, że produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym mięso, zajmują tak widoczne miejsca na nowej piramidzie? Może to być działanie pozytywnie odbierane przez elektorat MAGA, czy raczej MAHA – „Make America Healthy Again” (1, 2). Czy może być tak, że jest to działanie podyktowane chęcią utrzymania korzystnych relacji z przemysłem mięsnym i mleczarskim?
Według Stanford Medicine tak właśnie jest. W swoim komentarzu do aktualnych wytycznych eksperci z placówki naukowej napisali, że „skład nowo powołanego komitetu odpowiedzialnego za opracowanie zaktualizowanych wytycznych wykazuje […] powiązania z interesami wielkich koncernów mięsnych, mleczarskich i spożywczych (Big Meat, Big Dairy, Big Food)”.
Czy proces tworzenia nowych wytycznych był transparentny?
Na problem potencjalnego konfliktu interesów i niedostatku transparentności zwraca również uwagę University of California Davis, który podaje:
„Chociaż początkowy etap opracowywania wytycznych przebiegał zgodnie ze standardową procedurą – z uwzględnieniem Raportu Naukowego Komitetu Doradczego ds. Wytycznych Żywieniowych na rok 2025 oraz okresów konsultacji społecznych – ostateczna wersja wytycznych została opracowana w sposób nietransparentny. Taki proces stwarza ryzyko podważenia zaufania publicznego do samych zaleceń oraz do nauki, na której powinny się one opierać”.
Innymi słowy, wygląda to tak, jakby początkowe prace nad wytycznymi przebiegały w typowy sposób i z uwzględnieniem konsultacji. Potem jednak „zamknięto drzwi” i dokończono tworzenie rekomendacji w mało transparentnych okolicznościach. Ten aspekt (między innymi) jest krytykowany przez redakcje „The New York Times”, „Vox” czy „The Conversation”.
Jakiś czas temu wykazaliśmy, że za dietetycznymi rekomendacjami odbiegającymi od stanowiska nauki mogą stać interesy branżowe. Tak było np. w przypadku prof. Cichosz, która szczyciła się „antysystemową” postawą i krytykowała działanie sanepidu, ponieważ współtworzone przez nią mleko dla niemowląt nie przeszło pozytywnie odpowiednich kontroli. Czy podobne zależności, tyle że na znacznie większą skalę, kryją się za sympatiami dietetycznymi aktualnej administracji USA? Nie można tego wykluczyć.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter






