Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Syndrom oblężonej twierdzy, czyli jakie techniki stosuje prof. Cichosz
Prof. Grażyna Cichosz zyskuje coraz większy rozgłos. Ostatnio wzięła udział w posiedzeniu sejmowym, w czasie którego poruszała swoje ulubione tematy: diabolicznych roślin strączkowych, wrogich „globalistów” oraz życiodajnego czerwonego mięsa. W tej analizie bierzemy pod lupę techniki stosowane przez mówczynię i strategie, które przyczyniły się do jej popularności.
Fot. Pexels / YouTube / Modyfikacje: Demagog
Syndrom oblężonej twierdzy, czyli jakie techniki stosuje prof. Cichosz
Prof. Grażyna Cichosz zyskuje coraz większy rozgłos. Ostatnio wzięła udział w posiedzeniu sejmowym, w czasie którego poruszała swoje ulubione tematy: diabolicznych roślin strączkowych, wrogich „globalistów” oraz życiodajnego czerwonego mięsa. W tej analizie bierzemy pod lupę techniki stosowane przez mówczynię i strategie, które przyczyniły się do jej popularności.
17 listopada 2025 roku w Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków. Wzięła w nim udział m.in. prof. Grażyna Cichosz – osoba, której wypowiedzi stały się w ostatnich tygodniach przedmiotem wielu krytycznych analiz (1, 2, 3). Również tych publikowanych na łamach Demagoga.
Tezy prelegentki, zwłaszcza te dotyczące rzekomej szkodliwości roślin strączkowych oraz roli mięsa w diecie, były już wielokrotnie weryfikowane. Dlatego w tej analizie chcielibyśmy przyjrzeć się nie tyle samym twierdzeniom głoszonym przez prof. Cichosz, ile konstrukcjom jej wypowiedzi. Co sprawia, że słowa tej osoby docierają do tak szerokiego grona odbiorców i wywołują tak silne reakcje?
Jak lęk zwiększa posłuch?
Najważniejsza technika stosowana (świadomie lub nie) przez prof. Cichosz bazuje na tzw. syndromie oblężonej twierdzy. To zjawisko psychologiczne, które objawia się poczuciem zagrożenia – przekonaniem, że ktoś (np. unia, globaliści, „elity”) chce zaszkodzić jednostkom, podważyć wartości lub osłabić integralność grup. Syndrom oblężenia wykorzystuje się w celu manipulowania odbiorcami, ponieważ buduje on jasny podział: „my” kontra „oni”. W takim układzie łatwiej jest oczernić potencjalnych oponentów, przedstawić ich jako zagrożenie i spolaryzować grupę.
Bazowanie na syndromie oblężonej twierdzy wzmacnia lęki odbiorców: zarówno te uzasadnione, jak i te bezzasadne. Takim czytelnikiem, słuchaczem czy widzem łatwiej jest manipulować, ponieważ silne emocje sprawiają, że staje się on bardziej podatny na jaskrawe przekazy i skłonny do zaakceptowania prostych (nawet pozornych) rozwiązań oferowanych przez mówcę.
Prof. Cichosz stosuje powyższą strategię – sugeruje, że „my” to osoby, które uwierzą jej słowom, a wrodzy „oni” to np.:
- „globaliści”,
- Mercosur, czyli blok gospodarczy krajów Ameryki Południowej,
- Sanepid (bo „gnębi” markę mleka modyfikowanego, którego prof. Cichosz jest współtwórczynią),
- lobbyści,
- wegetarianie (bo są „nawiedzeni” – czas nagrania 0:06:12),
- koncerny biotechnologiczne [czas nagrania 1:12:25],
- Unia Europejska – bo, zdaniem prof. Cichosz, „bada nie te składniki, co trzeba i nie w tych surowcach, co należy” [czas nagrania 1:12:40].
Przy tak szerokim gronie „wrogów” każdy może znaleźć coś dla siebie i tym samym – odnaleźć się w wypowiedziach prof. Cichosz. Dzięki temu mówczyni zyskuje coraz szerszy krąg przychylnych odbiorców, których mogą nawet nie łączyć wspólne postawy czy poglądy. Zjednoczy ich jednak niechęć do któregoś z wymienionych podmiotów.
Czy „talerz pełen zdrowia” był „narzędziem manipulacji”?
Skoro już wiemy, jakie są podstawowe mechanizmy stojące za popularnością wystąpień prof. Cichosz, przyjrzyjmy się strukturze jej wypowiedzi. Zrobimy to na przykładzie dwóch wątków. Pierwszy z nich dotyczy zaleceń dietetycznych i tzw. talerza zdrowego żywienia, a drugi – reakcji alergicznych powiązanych z żywnością.
Na początku swojej wypowiedzi w Sejmie prof. Cichosz informuje, że ponad pięć lat temu (w styczniu 2020 roku) brała udział w panelu eksperckim „u Głównego Inspektora Sanitarnego” [czas nagrania 0:05:10]. Miał on dotyczyć „aktualnych trendów żywnościowych”. Mówiąc to, prelegentka pokazuje na prezentacji poniższą grafikę:
Na obrazku widać „talerz pełen zdrowia”, nazywany również „talerzem zdrowego żywienia”. Wbrew tytułowi prezentacji prof. Cichosz nie jest (1, 2) on „narzędziem manipulacji”.
Talerz zdrowego żywienia ma ułatwić konsumentom komponowanie posiłków
W ostatnich latach organizacje zajmujące się żywieniem i zdrowiem publicznym uznały, że graficzne przedstawienie zaleceń żywieniowych jako produktów na talerzu, a nie, jak wcześniej, w formie piramidy, ułatwi zrozumienie zasad komponowania poszczególnych posiłków. Konsument może bowiem bezpośrednio inspirować się tą grafiką, gdy będzie umieszczał produkty na własnym talerzu. Analogicznej modyfikacji dokonały już wcześniej inne podmioty, m.in. Harvard School of Public Health.
Jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH – PIB):
„Zamiast znanej dotąd Piramidy Zdrowego Żywienia, pojawiła się bardziej zrozumiała i praktyczna forma, czyli Talerz Zdrowego Żywienia. Nowa grafika zaleceń żywieniowych ma być kierunkowskazem do zrozumienia zasad zdrowego odżywiania, w tym prawidłowego komponowania posiłków na co dzień, nie tylko dla osób dorosłych, ale również starszych dzieci i młodzieży. […] Model Talerza Zdrowego Żywienia, dzięki pozytywnemu przekazowi i czytelnej formule »Jedz więcej, jedz mniej, zamieniaj«, pokazuje, że zdrowe odżywianie nie musi opierać się na restrykcjach. To proste i przystępne podejście zachęca do świadomych decyzji żywieniowych, wspierając budowanie trwałych, pozytywnych nawyków”.
Co naprawdę znajdowało się na talerzu GIS?
Prof. Cichosz nie spodobał się powyższy projekt [czas nagrania 0:04:30]. Stwierdziła, że „na talerzu nie ma żywności pochodzenia zwierzęcego”. Prelegentka poświęciła temu zagadnieniu kilkuminutową wypowiedź – podkreślała, że taka dieta, jaką zilustrowano na plakacie przygotowanym przez Główny Inspektorat Sanitarny, nie ma szansy zapewnić konsumentom zdrowia [czas nagrania 0:05:05] oraz nie nadaje się „dla dzieci i młodzieży, dla osób po pięćdziesiątce i dla osób nie do końca zdrowych” [czas nagrania 0:05:20].
Prof. Cichosz uznała również, że „taka dieta nie pokrywa zapotrzebowania na białko, nie pokrywa zapotrzebowania na biodostępne żelazo, cynk, wapń, ani na […] witaminy A, D, E, K” [czas nagrania 0:04:50].
Jednak widoczny na prezentacji prof. Cichosz plakat GIS zawiera żywność pochodzenia zwierzęcego. Aż jedną czwartą „talerza zdrowia” promowanego przez inspektorat sanitarny zajmują – jak napisano na plakacie – „zdrowe białka”. Wśród nich zilustrowano rybę oraz jajko. Ryby są zwierzętami, jajka pochodzą od kur. Trudno więc zgodzić się z tym, że talerz zaprezentowany przez GIS nie zawiera żywności pochodzenia zwierzęcego.
Mało tego, tuż obok grafiki przedstawiającej pokaźną rybę oraz jajko napisano: „Wybieraj ryby, drób, rośliny strączkowe oraz orzechy”. Drób również jest żywnością pochodzenia zwierzęcego. GIS w swoim projekcie wcale nie promował więc diety bezmięsnej. Co więcej, odniósł się również do idealizowanego przez prof. Cichosz czerwonego mięsa w komunikacie: „Ogranicz czerwone mięso i sery”. Zauważmy to jeszcze raz – na plakacie nie napisano, by pod żadnym pozorem nie spożywać czerwonego mięsa. Wskazano jedynie, że jest to ten rodzaj pokarmu, którego zawartość powinna być w diecie ograniczona.
Jak zbudować całą narrację na błędnej informacji?
Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której na plakacie GIS widnieje wyraźne zalecenie spożywania ryb, jaj, drobiu, czyli jednych z najbogatszych źródeł białka (s. 7–8). Tymczasem prof. Cichosz twierdzi, że na grafice nie ma produktów pochodzenia zwierzęcego i argumentuje, że zaprezentowany przez inspektorat talerz nie pokryje zapotrzebowania m.in. na białko.
Ten przykład pokazuje, w jaki sposób prof. Cichosz buduje wiele swoich wypowiedzi. Jej przemowy mają często taką konstrukcję:
teza A (często niezweryfikowana, jak w przypadku omawianej grafiki z talerzem) + teza B (luźno powiązana: tu np. dotycząca roślin strączkowych) = C uproszczona, przesadna konkluzja, która idealizuje jedno rozwiązanie (np. czerwone mięso) i demonizuje inne (np. rośliny strączkowe).
Taki sposób wypowiedzi jest atrakcyjny dla odbiorców, ponieważ uzyskują oni uproszczone (choć niekoniecznie prawidłowe) rozwiązania. Przedstawia się im również „winnych”, których mogą obarczyć odpowiedzialnością za swoje potknięcia, porażki, lęki.
Kto tu tak naprawdę manipuluje?
Przykład z talerzem zdrowego żywienia uzmysławia nam jeszcze jeden problem, jaki wiąże się z wieloma wypowiedziami bohaterki naszej analizy (1, 2, 3). Stanowiska organizacji zajmujących się zdrowiem i żywieniem, czyli instytucji, które prof. Cichosz krytykuje, są zwykle stonowane, wyważone i nie przedstawiają świata w czarnych lub białych barwach.
Podmioty te wskazują: możesz jeść mięso, jeśli chcesz, ale wybieraj to, które jest najbardziej wartościowe. Dodają: jeśli wolisz zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego, również możesz to zrobić bez uszczerbku na swoim zdrowiu, o ile prawidłowo rozplanujesz swoje posiłki.
Tymczasem „oblężona twierdza” prof. Cichosz jest pełna zakazów (żadnych roślin strączkowych!), nakazów (mnóstwo mięsa!), uproszczeń (olej rzepakowy to zło!) i gróźb (kto zrezygnuje z mięsa, ten narazi swoje zdrowie na szwank).
Jak (nie) łączyć kropek?
Przeanalizujmy teraz drugi wątek poruszony przez prof. Cichosz. W tej części swojej wypowiedzi mówczyni zastosowała konstrukcję: teza A + teza B = nieuprawniony wniosek C. Mniej więcej od siódmej minuty nagrania prelegentka analizuje kilka plansz poświęconych znienawidzonym przez siebie roślinom strączkowym. Na slajdach pojawiają się różne informacje dotyczące rzekomego składu roślin strączkowych, w tym zawartych w nich białek (teza A). Tuż za nimi widnieją wytłuszczone zdania dotyczące anafilaksji, czyli gwałtownej reakcji alergicznej, która miała wystąpić u jakiegoś niesprecyzowanego pacjenta po spożyciu tofu (teza B) [czas nagrania 0:06:55].
Na slajdzie zawartym w swojej prezentacji prof. Cichosz wskazała, że: „U pacjenta z anafilaksją po spożyciu tofu, jako główny alergen zidentyfikowano β-konglicynę”. Tylko o jakim dokładnie pacjencie jest tu mowa? Skąd pochodzą te dane? Czy wcześniej zdiagnozowano u tej osoby uczulenie na białka soi? Gdzie i na jakiej podstawie dokonano diagnozy?
Próżno szukać tych informacji w źródle przytoczonym na dole slajdu, ponieważ widnieje tam odniesienie do publikacji dotyczącej… prosiaków odstawionych od karmienia mlekiem.
Jak tu odnaleźć związek przyczynowo-skutkowy?
Najważniejsze wątpliwości związane ze wspomnianym slajdem i danymi, które na nim zawarto, dotyczą związków przyczynowo-skutkowych. A dokładniej tego, że nie udowodniono istnienia takich związków. Mamy kilka zdań o rzekomym składzie roślin strączkowych, informację o osobie uczulonej na białko soi i publikację o prosiakach. Trudno te zależności potraktować poważnie.
Nie jest tajemnicą, że jeśli ktoś ma uczulenie na białka soi, to powinien unikać produktów, które mają w składzie tę roślinę lub na niej bazują. Ale to nie przekreśla zawartości roślin strączkowych w diecie ludzi zdrowych. Na tej samej zasadzie wiadomo, że jeśli ktoś ma uczulenie na orzechy, to nie powinien ich jeść. To jednak nie oznacza, że żaden człowiek na Ziemi nie może ich konsumować. Jeśli ktoś ma uczulenie na pyłki traw, to powinien unikać kontaktu z alergenami, ale to nie znaczy, że trawa jest „zła” i należy ją usunąć z powierzchni planety oraz za wszelką cenę unikać chodzenia po niej.
Przyczyny alergii są złożone i w dużej mierze zależne od czynników dziedzicznych. Jeśli ktoś podejrzewa u siebie uczulenie na białka soi lub na jakiekolwiek inne składniki, powinien skonsultować się z lekarzem, a nie szukać rozwiązań w internecie.
Na czerwone mięso też można być uczulonym
Dodajmy, że można być również uczulonym na czerwone mięso, tak gloryfikowane przez prof. Cichosz [czas nagrania 0:38:46]. W ostatnich latach opisano setki przypadków osób, u których doszło do reakcji uczuleniowej po zjedzeniu mięsa ssaków (np. wołowiny, wieprzowiny, baraniny).
Czy to jednak oznacza, że czerwone mięso absolutnie nie nadaje się do spożycia? Gdybyśmy chcieli manipulować faktami, to pewnie z takiego zestawu danych wyciągnęlibyśmy podobny wniosek. Ale nie chcemy. Dlatego powiemy tylko, że jeśli ktoś ma wątpliwości dotyczące żywienia czy alergii pokarmowych, powinien zgłosić się na konsultację do alergologa i/lub dietetyka klinicznego.
Sprawdzam!
Na koniec zwróćmy uwagę na jeszcze jedną kwestię. Zarówno wypowiedzi prof. Cichosz, jak i slajdy, które prezentuje w czasie wystąpień, charakteryzują się dużym zagęszczeniem naukowych terminów, specjalistycznego żargonu i pozornych powiązań. Przemówienie skonstruowane w ten sposób sprawiają wrażenie elokwentnych, a tezy w nich przytaczane wydają się wiarygodne, wręcz niepodważalne.
Im częściej słuchacze gubią się w trudnych definicjach i skomplikowanych powiązaniach, tym bardziej poddają się tej retoryce. Wychodzą bowiem z założenia, że mają do czynienia z osobą światłą, która wie, co mówi, i dlatego nie trzeba sprawdzać jej twierdzeń. Jednak zawsze należy weryfikować każdą tezę.
Warto więc wyrobić w sobie taki nawyk. Jeśli mamy do czynienia z wypowiedzią, która jest niezrozumiała i mało klarowna z powodu nagromadzenia „trudnych” pojęć i niejasnych zależności, nie bójmy się powiedzieć: „sprawdzam”. Dobrą praktyką jest poproszenie o dokładne i proste wyjaśnienie. Wypowiedź budzącą wątpliwości można również zgłosić do weryfikacji. Zamiast udawać, że wszystko rozumiemy i przyjmować treści bezkrytycznie, lepiej czasem zawołać: „Król jest nagi!”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter






