Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Czy CIA potwierdziło, że szczepionki służą do kontroli umysłu? Sprawdzamy
Akta dotyczące projektu „Artichoke”, a także badania naukowe mają potwierdzać, że szczepionki poważnie szkodzą ludzkiej psychice – przeczytamy w mediach społecznościowych. Sprawdzamy, ile prawdy kryje się w takich twierdzeniach.
Fot. Pixabay / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Czy CIA potwierdziło, że szczepionki służą do kontroli umysłu? Sprawdzamy
Akta dotyczące projektu „Artichoke”, a także badania naukowe mają potwierdzać, że szczepionki poważnie szkodzą ludzkiej psychice – przeczytamy w mediach społecznościowych. Sprawdzamy, ile prawdy kryje się w takich twierdzeniach.
Analiza w pigułce
- W sieci pojawiły się doniesienia (1, 2), zgodnie z którymi szczepionki wywołują u pacjentów „długotrwałe stany psychiczne, takie jak skrajny lęk, nerwowość lub głęboka depresja, apatia”. Dowodem na to mają być badania naukowe (1, 2, 3) oraz ujawnione akta Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA).
- Akta włączone w 2025 roku do cyfrowej biblioteki CIA odnoszą się do tzw. projektu Artichoke. Dokumenty opisują jedynie spekulacje, a nie działania, które zostały zrealizowane. Nie znaleźliśmy żadnych wiarygodnych dowodów wskazujących na to, że CIA kiedykolwiek miało wpływ na skład szczepień ochronnych.
- Substancje używane w szczepionkach, takie jak adiuwanty glinowe czy tiomersal, są dobrze przebadane, a także bezpieczne dla zdrowia. Ich zawartość w szczepionkach jest śladowa, a organizm samoistnie się ich pozbywa.
Na temat szczepionek powstało już wiele fałszywych informacji. W sieci znajdziemy doniesienia mówiące o tym, że szczepienia „zabijają powoli i cicho”, że powodują raka czy że preparaty przeciw COVID-19 nie zostały dobrze przebadane i są niebezpieczne. Nie brakowało również narracji sugerujących, że z pomocą szczepień można kierować ludzkimi działaniami.
Twierdzenia, że preparaty szczepienne są narzędziem służącym do sterowania umysłem, przybrały w ostatnim czasie na sile po publikacji Daily Mail. Na łamach brytyjskiego dziennika pojawił się artykuł opisujący dokumenty CIA, które niedawno trafiły do cyfrowej biblioteki amerykańskiej agencji. Temat podchwycił m.in. były sędzia Tomasz Szmydt, znany z rozpowszechniania dezinformacji (1, 2, 3). Oprócz powoływania się na doniesienia Daily Mail w jego wpisie znajdziemy linki do badań (1, 2, 3), które rzekomo mają potwierdzać negatywny wpływ szczepień na psychikę.
Post Szmydta ma treść identyczną z opublikowanym dzień wcześniej wpisem Piotra Witczaka na platformie X. Na naszych łamach wielokrotnie sprawdzaliśmy fałszywe twierdzenia Witczaka na temat szkodliwości szczepień (1, 2, 3).
Odtajniono dokumenty CIA dotyczące Projektu "Artichoke" (1951–1956), w którym proponuje się podawanie całemu społeczeństwu substancji zmieniających zachowanie m. in. poprzez żywność i rutynowe szczepionki, np. wywołanie długotrwałych stanów psychicznych, takich jak skrajny lęk,… https://t.co/iWc2YYTGYl pic.twitter.com/A5AxXjtj5J
— Piotr Witczak (@PiotrWitczak_) February 24, 2026
Wpis zdobył bardzo duży zasięg – polubiono go ponad 2 tys. razy, a wyświetliło go ponad 90 tys. użytkowników platformy. Informacje przekazane przez Szmydta oraz Witczaka (1, 2) wywołały wiele spekulacji. W komentarzach pisano m.in. [pisownia oryginalna]: „Czy ktoś odpowie za zniszczone zdrowie milionów ludzi?” czy [pisownia oryginalna]: „Znowu szury miały racje”. Znaleźli się i tacy, którzy doniesienia odnieśli do innych znanych teorii [pisownia oryginalna]: „Tak od dawna czułem, że te bydlaki robią co chcą ludźmi, pogodą też od dawna manipulują i niby zmiany klimatu!!!”.
Dokumenty CIA – czy są dowodem na szkodliwość szczepionek?
Akta włączone w 2025 roku do cyfrowej biblioteki odnoszą się do tzw. projektu Artichoke. Jednak wbrew temu, co sugeruje sensacyjny nagłówek brytyjskiego tabloidu, zawierają jedynie spekulacje, a nie opisy praktyk, które zostały zrealizowane. Wśród dokumentów powiązanych z projektem nie znajdziemy żadnych dowodów na to, że którąkolwiek z propozycji działań wcielono w życie. Na ich pierwszej stronie wprost zaznaczono, że praktyki takie jak dodawanie substancji psychoaktywnych do pożywienia to jedynie sugestie: „Na kolejnych stronach przedstawiono szereg sugestii związanych z programem Artichoke, które zdaniem autora zasługują na rozważenie” – to tu trafimy na wzmiankę o szczepieniach.
Nie znaleźliśmy żadnych wiarygodnych dowodów wskazujących na to, że CIA kiedykolwiek miało wpływ na skład szczepień ochronnych. Ujawnione akta CIA nie zawierają wzmianek wskazujących na to, że propozycje zawarte w projekcie „Artichoke” zostały kiedykolwiek zrealizowane. Za dopuszczanie do obrotu i dystrybucję szczepionek są odpowiedzialne instytucje regulacyjne: Food and Drug Administration (FDA) w Stanach Zjednoczonych oraz Europejska Agencja Leków (EMA) w Unii Europejskiej – a nie agencje wywiadowcze, takie jak CIA.
Przyjrzeliśmy się również badaniom naukowym (1, 2, 3), na które powołali się Piotr Witczak oraz Tomasz Szmydt. We wpisach znajdziemy cztery odnośniki: dwa z nich prowadzą do jednej publikacji, która opisuje wpływ amalgamatów stomatologicznych – nie szczepionek – na zdrowie, kolejne z badań dotyczy wpływu metali ciężkich na zaburzenia psychiczne, a ostatnie opisuje badanie przeprowadzone na myszach, a nie na ludziach.
Czy szczepionki źle wpływają na zdrowie psychiczne?
Teoria o wpływie szczepień na zdrowie psychiczne, proponowana przez Piotra Witczaka i Tomasza Szmydta (1, 2), opiera się na błędnym kojarzeniu tych preparatów z badaniami skupiającymi się na wpływie metali ciężkich na zdrowie.
We wpisach wymieniono „składniki szczepień”: adiuwanty aluminiowe oraz rtęć, z czego mamy wyciągnąć wnioski, że preparaty szczepienne mogą być odpowiedzialne za „długotrwałe stany psychiczne, takie jak skrajny lęk, nerwowość lub głęboka depresja, apatia”. Problem polega na tym, że działanie jednej z tych substancji nie jest takie, jak twierdzą autorzy postów, a drugiej z nich nie znajdziemy w szczepionkach.
Co wiemy o adiuwantach w preparatach szczepiennych?
Adiuwanty glinowe (opisane we wpisach jako „adiuwanty aluminiowe”) w szczepionkach są substancjami pomocniczymi, które wzmacniają reakcję układu odpornościowego na podany antygen. Oznacza to, że pacjenci, aby nabyć skuteczną odporność, nie muszą przyjąć tak wielu dawek szczepionki, a same preparaty mogą zawierać mniej antygenów.
Tego rodzaju adiuwanty w szczepieniach są stosowane od ponad 70 lat, a ich bezpieczeństwo jest dobrze udokumentowane. Warto pamiętać, że preparaty zawierają bardzo niewielkie ilości tej substancji pomocniczej – w zależności od szczepionki ich zawartość w jednej dawce waha się między 0,125 a 0,85 mg.
Jak ustalili autorzy dużego badania kohortowego opartego na danych z ogólnokrajowego rejestru dzieci urodzonych w Danii w latach 1997–2018: „Częstość występowania 50 przewlekłych zaburzeń, w tym ASD [spektrum autyzmu – przyp. Demagog] i innych zaburzeń neurorozwojowych nie była związana z wczesną ekspozycją na szczepionki zawierające glin”. Wpływowi adiuwantów glinowych na zdrowie przyjrzał się również Globalny Komitet Doradczy WHO ds. Bezpieczeństwa Szczepionek (GACVS). Komitet zajmuje dość jasne stanowisko w tej sprawie, gdy wskazuje na brak udowodnionej szkodliwości preparatów zawierających tę substancję.
Czy szczepionki zawierają rtęć?
Niektóre preparaty szczepienne zawierają tiomersal, czyli etylową postać rtęci, która ma niewiele wspólnego z rtęcią, jaką znajdziemy np. w starych termometrach.
Tiomersalu nie znajdziemy w składzie większości współczesnych szczepionek – w Polsce zawierają go tylko szczepionki przeciwko błonicy i tężcowi. W preparatach pełni funkcję substancji pomocniczej – konserwantu. Ma silne działanie antyseptyczne i przeciwgrzybiczne, dzięki czemu zapobiega zanieczyszczeniu szczepionek, szczególnie w przypadku szczepionek wielodawkowych. Zgodnie z licznymi badaniami naukowymi jest bezpieczny dla zdrowia i nie kumuluje się w organizmie (1, 2, 3).
Jak czytamy w artykule udostępnionym na portalu szczepienia.pzh.gov.pl – stronie prowadzonej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy:
„Wyniki wielu badań prowadzonych od lat 90. ubiegłego wieku, m.in. przez Food and Drug Administration (FDA), Światową Organizację Zdrowia (WHO), Europejską Agencję Leków (EMA) nie potwierdziły szkodliwości tiomersalu zawartego w szczepionkach. […] Badania prowadzone u niemowląt, obejmujące pierwszych sześć miesięcy życia wskazują, że etylortęć pochodząca z tiomersalu jest usuwana z organizmu do 30 dni. Dostępne, dobrze metodologicznie przeprowadzone badania nie potwierdziły związku przyczynowo-skutkowego między narażeniem na tiomersal i występowaniem autyzmu ani zaburzeń neurologicznych u dzieci [pogrubienie – Demagog]”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter


