Strona główna Wypowiedzi Węgiel to źródło odnawialne? Korwin-Mikke nie rozumie, jak działa CO2

Węgiel to źródło odnawialne? Korwin-Mikke nie rozumie, jak działa CO2

Węgiel to źródło odnawialne? Korwin-Mikke nie rozumie, jak działa CO2

Janusz Korwin-Mikke

Partia KORWiN

Jestem za energią odnawialną. Spalajmy węgiel, wydzielajmy dużo CO₂, z tego wyrośnie MASA OGROMNYCH DRZEW, część zostanie zagrzebana w ziemi, z nich za parę milionów lat będzie nowy węgiel, i ten węgiel nasi potomkowie będą znów przerabiali na CO₂!

X, 21.12.2025

Manipulacja

Wypowiedź uznajemy za manipulację, gdy zawiera ona informacje wprowadzające w błąd lub naginające/przeinaczające fakty, w szczególności poprzez:

  • pominięcie ważnego kontekstu,  
  • wykorzystywanie poprawnych danych do przedstawienia fałszywych wniosków,  
  • wybiórcze wykorzystanie danych pasujących do tezy (cherry picking), 
  • używanie danych nieporównywalnych w celu uzyskania efektu podobieństwa lub kontrastu,  
  • wyolbrzymienie swoich dokonań lub umniejszenie roli adwersarza, 
  • pozamerytoryczne sposoby argumentowania.

Sprawdź metodologię

X, 21.12.2025

Manipulacja

Wypowiedź uznajemy za manipulację, gdy zawiera ona informacje wprowadzające w błąd lub naginające/przeinaczające fakty, w szczególności poprzez:

  • pominięcie ważnego kontekstu,  
  • wykorzystywanie poprawnych danych do przedstawienia fałszywych wniosków,  
  • wybiórcze wykorzystanie danych pasujących do tezy (cherry picking), 
  • używanie danych nieporównywalnych w celu uzyskania efektu podobieństwa lub kontrastu,  
  • wyolbrzymienie swoich dokonań lub umniejszenie roli adwersarza, 
  • pozamerytoryczne sposoby argumentowania.

Sprawdź metodologię

  • „Im więcej CO2, tym lepiej dla roślin” – to popularny mit. Polityk już w przeszłości powtarzał tę błędną interpretację. Tak naprawdę zwiększona ilość dwutlenku węgla pomaga roślinom tylko krótkoterminowo, ale w dłuższej perspektywie pogłębia efekt cieplarniany i szkodzi przyrodzie (np. powoduje pustynnienieobumieranie roślinności).
  • Dostępne badania pokazują, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze nasila proces fotosyntezy drzew oraz zwiększa produkcję biomasy drzewnej (1, 2, 3). Jednak należy pamiętać, że taki rozrost jest ograniczony (1, 2, 3, 4), ponieważ nadmiar dwutlenku węgla m.in. skraca żywotność drzew, pozbawia glebę składników odżywczych oraz naraża drzewa na susze i inne ekstremalne zjawiska pogodowe.
  • Obecnie eksploatowane pokłady węgla zaczęły się wykształcać z martwych roślin około 300 mln lat temu (1, 2, 3), w okresie zwanym karbonem. Ówczesne warunki nie są możliwe do odtworzenia m.in. z powodu innego klimatu (1, 2), mniejszej liczby torfowisk (1, 2), aktywności człowieka (1, 2) czy grzybów rozkładających ligninę z kory (1, 2, 3). 
  • Nawet jeśli rozrost roślin przełoży się na formowanie nowych pokładów węgla, to stanie się to dopiero za kilka milionów lat i na mniejszą skalę niż w przeszłości. Znacznie wcześniej zdążymy wyczerpać dostępne dziś zasoby, więc nie jest to odnawialne źródło energii. Z powodu pominięcia istotnych faktów oceniamy wypowiedź jako manipulację.

Korwin-Mikke powtarza stary mit

Rok temu Janusz Korwin-Mikke błędnie przekonywał, że emitowanie dwutlenku węgla jest korzystne dla przyrody, ponieważ dzięki temu rosną większe rośliny i wzrasta zazielenienie. To nieprawda, co już kilkukrotnie udowodnialiśmy na łamach naszego portalu (1, 2, 3, 4, 5).

Nasz fact-checking nie przekonuje byłego europosła. Polityk nadal sądzi, że wzrost emisji to pozytywne zjawisko. Tym razem twierdzi, że węgiel można uznać za paliwo odnawialne, ponieważ emitowane z niego CO2 powoduje rozrost drzew, które w przyszłości zmienią się w węgiel dostępny dla kolejnych pokoleń ludzi. W ostatnim czasie podobny argument przedstawił Thomas Massie, amerykański kongresmen – zdobył on popularność także w Polsce, ponieważ przetłumaczone nagranie jego wystąpienia uzyskało ponad 100 tys. wyświetleń na Facebooku.

To twierdzenie jest dalekie od prawdy – choć rzeczywiście rośliny potrzebują dwutlenku węgla do fotosyntezy, to jego nadmiar negatywnie wpływa na przyrodę, a nowy węgiel nie powstanie tak szybko, jak chciałby tego polityk. Wyjaśniamy to krok po kroku w niniejszej analizie.

Rośliny lubią CO2, ale bez przesady

Już kilkanaście lat temu redakcja portalu Nauka o Klimacie zmierzyła się z mitem, który mówi, że „im więcej CO2, tym lepiej dla roślin”. W artykule wyjaśniono, że choć rzeczywiście dostarczanie roślinom dodatkowego dwutlenku węgla przynosi im korzyści, to są one tylko krótkoterminowe (np. szybszy rozrost liści). Na dłuższą metę omawiane zjawisko jest dla przyrody szkodliwe. 

Z biegiem czasu nadmiar tego gazu w atmosferze pogłębia efekt cieplarniany, co prowadzi do wzrostu temperatury i przyspiesza zmianę klimatu. Omawiane zjawisko jest niebezpieczne dla roślinności, ponieważ powoduje np. pustynnienie kolejnych obszarów (co przekłada się na susze czy większe prawdopodobieństwo pożarów) lub wymieranie gatunków w reakcji na zbyt wysokie temperatury.

Więcej pokarmu dla roślin? Nie do końca

Rośliny do życia potrzebują wody, dwutlenku węgla i światła słonecznego. Dzięki nim tworzą tlen i związki organiczne (glukozę) podczas fotosyntezy. Ten proces dostarcza im pokarmu i pozwala na rozwój. Teoretycznie więc wraz ze wzrostem stężenia CO2 w atmosferze rośliny powinny sprawniej przeprowadzać fotosyntezę. 

Badanie z 2018 roku pokazuje, że rzeczywiście tak się dzieje, choć wpływ na ten proces ma też temperatura. W warunkach podwyższonego poziomu CO2 rośliny stają się wrażliwsze na ciepło i rosną szybciej.

Dostępne wyniki badań pokazują, że u drzew wystawionych na wpływ dodatkowego CO2 odnotowano większą produkcję biomasy drzewnej (1, 2, 3), przez co są większe i wyższe. Naukowe ustalenia opublikowane w czasopiśmie naukowym „Nature Climate Change” wskazują, że ten efekt zachodzi nie tylko u młodych roślin, lecz także u ponadstuletnich drzew leśnych.

Brzmi dobrze, ale taki wzrost ma swoje limity. Nadmiar CO2 pozbawia glebę składników odżywczych oraz naraża drzewa na susze i inne ekstremalne zjawiska pogodowe. A gdy brakuje wody i żyznej ziemi, to wzrost jest ograniczony, co potwierdzają dostępne wyniki badań (1, 2, 3, 4).

Co gorsza, jak pokazuje publikacja z czasopisma „Nature Communications” z 2020 roku, ten wzrost następuje niejako „na kredyt”. Drzewa, które pochłaniają nadmiar CO2, rosną szybciej, ale będą żyć krócej.

Na nasz węgiel czekaliśmy miliony lat

Janusz Korwin-Mikke przekonuje nas, że dzięki większym emisjom dwutlenku węgla wyrosną wielkie drzewa, które z czasem przekształcą się w węgiel dostępny dla kolejnych pokoleń. Powyżej pokazaliśmy, że kwestia rozrostu drzew nie jest taka oczywista. Teraz dodajmy, że polityk myli się też w sprawie samego węgla.

Surowiec, z którego obecnie korzystamy, kształtował się na naszej planecie od ponad 300 mln lat (1, 2, 3). W okresie zwanym karbonem na Ziemi rosły ogromne rośliny, takie jak skrzypy, widłaki i paprocie. 

Do ich wzrostu przyczynił się m.in. wysoki (jak na tamte czasy) poziom stężenia CO2. Takie rośliny obumierały, zapadały się pod ziemię na podmokłych terenach (np. torfowiskach), a z biegiem milionów lat – przekształcały w dostępne nam dzisiaj pokłady węgla.

To nadal możliwe, ale nie na taką skalę

Podobny proces mógłby zajść i dziś, ale obecne warunki są zupełnie inne niż w karbonie. Współcześnie rośliny są (w większości) znacznie mniejsze od tych, które porastały Ziemię 300 mln lat temu. Naukowcy hipotetyzują, skąd wynika ta różnica – niektórzy wskazują na różnice w klimacie czy w układzie tektonicznym Ziemi. 

Inna teoria głosi, że okres karbonu był wyjątkowy, ponieważ dopiero pod jego koniec pojawiły się grzyby, które potrafiły rozkładać ligninę z kory (1, 2, 3) na materię odżywczą. Przedtem upadłe drzewa pozostawały na ziemi lub zapadały się w torfowiskach – i to właśnie z nich wykształcił się węgiel dostępny dla nas obecnie.

Współcześnie przeszkodą utrudniającą zachodzenie takich procesów rozkładu są mniejsza liczba torfowisk (1, 2) oraz aktywność człowieka (1, 2), np. wycinka lasów czy wykorzystywanie upadłych konarów. Martwe drzewa są przerabiane w przemyśle lub naturze, a nie zapadają się pod ziemię. To uniemożliwia zachodzenie procesu przekształcenia w węgiel.

Zużyjemy zasoby szybciej, niż natura dostarczy nowe

To prawda, że dzięki nadprogramowym emisjom rosnące dzisiaj drzewa mogłyby przekształcić się w węgiel. Ale stałoby się to na znacznie mniejszą skalę niż w okresie karbonu. Co więcej, zajęłoby to miliony lat.

A pamiętajmy, że zasoby węgla dostępne dla nas dzisiaj nie wystarczą na tak długo. W innej naszej analizie zweryfikowaliśmy szacunki dotyczące polskich pokładów tego paliwa – wynika z nich, że węgla kamiennego starczy nam maksymalnie na 1,5 tys. lat, a brunatnego – na 500 lat. A mowa tu o zasobach geologicznych, których wydobycie jest nieopłacalne. Dostępne do sensownej eksploatacji złoża operatywne starczą tylko na odpowiednio 50 i 20 lat.

To oznacza, że zdążymy wyczerpać dostępne pokłady tego paliwa znacznie wcześniej, niż naturalnie powstaną nowe. Oznacza to, że węgiel nie jest odnawialnym źródłem energii. Z powodu pominięcia wielu istotnych faktów oraz błędnego interpretowania wyników badawczych wypowiedź Janusza Korwina-Mikke oceniamy jako manipulację.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź