Strona główna Analizy Rosyjskie operacje wpływu. Jak je demaskować?

Rosyjskie operacje wpływu. Jak je demaskować?

Wiele godzin analiz, szukanie powiązań i pisanie długich raportów – tak często wygląda praca analityka, który bada, jak zagraniczne siły próbują wpływać na to, co wiemy i myślimy o świecie. Podmioty i osoby stojące za tymi działaniami zwykle nie ujawniają swojej tożsamości. Jak wykazać, kim mogą być ci ludzie? Powstał model, który ma to ułatwić.

w tle flaga rosji

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Rosyjskie operacje wpływu. Jak je demaskować?

Wiele godzin analiz, szukanie powiązań i pisanie długich raportów – tak często wygląda praca analityka, który bada, jak zagraniczne siły próbują wpływać na to, co wiemy i myślimy o świecie. Podmioty i osoby stojące za tymi działaniami zwykle nie ujawniają swojej tożsamości. Jak wykazać, kim mogą być ci ludzie? Powstał model, który ma to ułatwić.

W 2022 roku zdemaskowano rosyjską operację wpływu o nazwie Doppelgänger. Polegała ona na umieszczaniu w sieci fałszywych stron internetowych, tworzeniu fikcyjnych kont w serwisach społecznościowych i dystrybucji licznych materiałów wideo. Jej celem było rozbicie jedności państw europejskich i podważenie sensowności wysiłków na rzecz wsparcia Ukrainy. 

Kluczem do wykrywania podmiotów odpowiedzialnych za takie zagraniczne ingerencje – zupełnie jak w pracy detektywa pracującego na miejscu zbrodni – jest zebranie wielu różnych śladów. Na tej zasadzie działa m.in. model Information Influence Attribution Framework (IIAF), który wspiera tzw. atrybucję, czyli proces ustalania sprawców operacji wpływu.

O tym, jak model sprawdza się w praktyce, możemy przeczytać w najnowszym raporcie stworzonym przez NATO StratCom COE. Jego autorzy opierali się głównie na danych z ukraińskiego Centrum Komunikacji Strategicznej (CSC) i pracowali na bazie doświadczeń zbieranych w trakcie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Podstawowe założenia IIAF – wykorzystywanie danych jawnoźródłowych

W teorii analityk chcący wykryć osobę lub instytucję stojącą za dezinformacją powinien skupić się na trzech obszarach, w których warto szukać dowodów z wykorzystaniem przede wszystkim jawnych i dostępnych źródeł (inaczej: białego wywiadu, OSINT). Te trzy obszary to:

  • informacje techniczne (np. które konto i o jakiej godzinie coś opublikowało) – zbierane po to, by opisać mechanizmy działania, 
  • informacje kontekstowe (np. jaka była treść wpisu) – analizowane w celu zrozumienia przyczyny i intencji działań,
  • informacje behawioralne (np. czego użyto do uwiarygodnienia fałszywej informacji) – gromadzone, by zrozumieć stosowane techniki manipulacji i wpływu.

Podczas zbierania kolejnych dowodów potencjalnej zagranicznej operacji wpływu, należy dodatkowo pamiętać o analizie prawno-etycznej. Nie każde działanie (np. ujawnienie sprawców lub źródeł informacji czy udawanie kogoś dla uzyskania dostępu do zamkniętej grupy na Facebooku) będzie uzasadnione prawnie i etycznie przy każdym rodzaju badanego zagrożenia.

Jak zbierać dowody? 

Na podstawie raportu omawiamy te trzy obszary, które warto uwzględnić podczas próby wykrycia operacji wpływu na sferę informacji. To cenna wiedza nie tylko dla profesjonalnych analityków, lecz także dla każdego użytkownika internetu. Pozwala ona skuteczniej dostrzegać dezinformację i uodpornić się na jej wpływ

1. Dowody techniczne – czasem warto zajrzeć głębiej

Wyobraź sobie, że trafiasz na pewną stronę internetową z wiadomościami. Z pozoru wygląda ona jak zwykły portal informacyjny. Twoją uwagę przykuwa jeden z artykułów, który przekonuje, że prezydent Ukrainy kupił bardzo drogi hotel we Francji.

Właśnie taką sprawę opisywaliśmy w 2025 roku – okazało się, że „zagraniczny portal informacyjny” powstał specjalnie na potrzeby rozpowszechniania tej nieprawdziwej informacji. Jej celem było zdyskredytowanie ukraińskiego przywódcy. 

Przykład wpisu z fałszywą narracją bazującą na istnieniu fałszywego przekazu.

fot. x.com

W tym przypadku kompromitujące okazały się informacje, które mogliśmy uzyskać przez protokół WHOIS. Po wklejeniu adresu strony internetowej do narzędzia, które korzysta z tego protokołu, możemy się dowiedzieć, kiedy ją zarejestrowano. Strona, która nas interesuje, została zarejestrowana ledwie kilka dni przed publikacją fałszywej informacji.

To tylko jeden z wielu dowodów technicznych, które zdaniem autorów raportu NATO StratCom COE może pomóc w odnalezieniu ciekawych tropów i udowodnieniu, że mamy do czynienia ze zorganizowaną operacją wpływu. Przykładowo, strony tworzone w ramach operacji Doppelgänger często rejestruje firma Namecheap. Inny przykład – IP portalu jednej z głównych tub propagandowych na Telegramie, Niezależnego Dziennika Politycznego, jest zlokalizowane w Moskwie.

2. Dowody behawioralne – powtarzalne zachowania zdradzają przeciwnika

Niekiedy wiele ciekawych informacji może dostarczyć samo zachowanie właścicieli stron internetowych lub profili w serwisach społecznościowych. 

W maju 2022 roku opisywaliśmy przypadek związany rosyjskimi kanałami medialnymi, które rozpowszechniały prosty fotomontaż. W Polsce rzekomo pojawiły się billboardy o treści „Czas przypomnieć sobie historię”, nawołujące do aneksji Ukrainy. Ten sam przykład został opisany w raporcie NATO StratCom COE (s. 35).

Przykład wpisu, który bazuje na fotomontażu.

fot. facebook.com

Jeśli wiele różnych stron publikuje te same fotomontaże lub inne spreparowane materiały w tym samym czasie, to możemy mieć podstawy do tego, aby uznać, że mamy do czynienia z dezinformacją. Jak czytamy w raporcie, także inne schematy zachowań mogą zdemaskować przeciwnika (s. 17).

Przykładowo, konta działające w ramach operacji Matrioszka zwykle ostrzegały przed jakąś fałszywą informacją, a następnie same publikowały inny mylący przekaz. Niedawno wykryte przez nas konta na TikToku zwykle publikowały treści od godziny 9.00 do 17.00 czasu moskiewskiego. Z kolei materiały rozpowszechniane w ramach operacji Sobowtór to często montaże wideo podszywające się pod znane medium. Natomiast operacja Undercut w dużej mierze opiera się na treściach generowanych przez AI.

3. Dowody kontekstowe – od podejrzanej nitki do kremlowskiego kłębka

Operację wpływu może zdradzić nawet publiczny komunikat zagranicznej państwowej instytucji. Przykładowo – niekiedy wystarczy skojarzyć niedawną wypowiedź urzędnika z treściami, które promują portale internetowe. Wyraźne podobieństwa mogą wskazywać na to, że ktoś próbuje nami manipulować przy użyciu różnych kanałów. 

W 2022 roku rosyjscy politycy, tacy jak Siergiej Ławrow czy Maria Zacharowa, przy użyciu rosyjskich mediów propagandowych umacniali teorię spiskową, która głosiła, że w Ukrainie istnieje siatka laboratoriów broni biologicznej. Wkrótce w sieci zaczęło pojawiać się wiele komunikatów, które wspierały tę narrację (1, 2, 3). Jedne tylko nagłaśniały tę teorię, a inne tworzyły fałszywe dowody na istnienie takich placówek. Oznacza to, że tę teorię stworzyły państwowe ośrodki propagandowe w celu legitymizacji ataku na Ukrainę.

Przykład propagowania narracji o broni biologicznej.

fot. te.me

Do stwierdzenia, że mamy do czynienia z dezinformacją, możemy więc dojść dzięki zadaniu sobie podstawowych pytań: co mówi ten przekaz, jak, do kogo i po co? Szokujące treści publikowane przez rzekomo niezależne media wbrew „cenzurze rządu” czy „mainstreamowi” nieraz okazują się jedynie kopią przekazu innego rządu – obcego i wrogiego. W praktyce rosyjskie instytucje, państwowe media i konta w serwisach społecznościowych tworzą sieć, która działa jak pralnia uwiarygadniająca brudną propagandę.

Przeprowadzenie analizy kontekstowej pozwala na wykrycie potencjalnych zagrożeń już we wczesnych stadiach operacji. Im szybciej zauważymy fałszywe narracje, które mają wspierać działania polityczne, tym skuteczniej będziemy w stanie na nie zareagować (s. 42).

Zbierz wszystko, co można – skuteczność tkwi w dociekliwości

Pełne i skuteczne zidentyfikowanie sprawcy wymaga zbierania i badania dowodów w różnych obszarach. Dzięki temu jesteśmy w stanie dokładnie określić, kto i w jakim stopniu jest zaangażowany w rozpowszechnianie konkretnych narracji (s. 45). 

Jak wskazują autorzy raportu, działania wymierzone przeciwko operacjom wpływu wymagają jeszcze dodatkowego wsparcia ze strony platform cyfrowych. Może ono polegać na udostępnianiu danych potrzebnych do analizy technicznej, np. na temat reklam publikowanych w sieci (s. 46). 

Istotne jest także wspieranie instytucji naukowych i organizacji pozarządowych zajmujących się identyfikowaniem operacji wpływu. To ważne, by takie inicjatywy działały niezależnie od aktualnych interesów i poglądów platform czy rządów. Dzięki szkoleniom, dostępowi do narzędzi i poradom prawnym mogłyby one z większą łatwością się angażować w pożyteczne działania (s. 47).

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź