Strona główna Analizy Klimatyczna pseudonauka w Sejmie. Przyglądamy się kontrowersyjnej konferencji

Klimatyczna pseudonauka w Sejmie. Przyglądamy się kontrowersyjnej konferencji

Wicemarszałek Krzysztof Bosak objął patronatem konferencję, której celem było podważenie przekonania, że człowiek ma wpływ na zmianę klimatu. W budynku należącym do kompleksu sejmowego usłyszeliśmy znane argumenty, które nauka dawno już obaliła.

Sala komisji sejmowej

Fot. Anna Strzyżak / Kancelaria Sejmu / sejm.gov.pl / Modyfikacje: Demagog

Klimatyczna pseudonauka w Sejmie. Przyglądamy się kontrowersyjnej konferencji

Wicemarszałek Krzysztof Bosak objął patronatem konferencję, której celem było podważenie przekonania, że człowiek ma wpływ na zmianę klimatu. W budynku należącym do kompleksu sejmowego usłyszeliśmy znane argumenty, które nauka dawno już obaliła.

14 stycznia 2026 roku w budynku komisji sejmowych odbyła się konferencja pt. „Czy człowiek wpływa na zmiany klimatu?”. Organizowały ją trzy podmioty, które nie mają związku z badaniem klimatu: Fundacja Ordo Medicus, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi oraz Fundacja Wolność i Własność.

W naszych analizach do tej pory opisywaliśmy Fundację Ordo Medicus jako organizację rozpowszechniającą fałszywe informacje na temat szczepień i pandemii COVID-19 (np. 1, 2, 3). Informowaliśmy też, że we wrześniu zeszłego roku, po zebraniu ponad 500 wpłat w ramach internetowej zrzutki (niektóre sięgały nawet 1000 zł), wykupiła ona w Warszawie billboard promujący książkę zniechęcającą do szczepienia dzieci.

Choć Fundacja Ordo Medicus wśród deklarowanych celów wymienia przede wszystkim te związane z medycyną, to zainteresowała się także zmianą klimatu. W połowie 2024 roku, m.in. pod patronatem Konfederacji Korony Polskiej, wydała książkę pt. „Klimatyczne oszustwo”. Jej autor, Stefan Uhlig, jak wynika z informacji na stronie wydawnictwa, które opublikowało jego książkę w niemieckim oryginale, to geolog w przeszłości zawodowo związany z przemysłem wydobywczym. Jednak, zgodnie z tym, jak przedstawiono go na wspomnianej konferencji, w czasie której przemawiał jako pierwszy, nigdy nie był finansowany przez żaden przemysł [czas nagrania: 11:22:05].

Stefan Uhlig kompiluje dawno obalone argumenty – sprawdzamy pięć z nich

Prezentacja Uhliga była kompilacją argumentów doskonale nam znanych, mających dowodzić, że ocieplenie klimatu nie jest spowodowane przez człowieka i emisje dwutlenku węgla będące efektem ludzkiej działalności. Zdaniem autora „Klimatycznego oszustwa” nie musimy się wcale tym ociepleniem przejmować. Dlatego sprawdziliśmy pięć najbardziej charakterystycznych tez, po których stronie opowiadał się geolog

  1. Czy temperatury na Ziemi bywały wyższe i co z tego wynika?

Stwierdzenie: Z porównania temperatur z niektórych okresów sprzed milionów i miliardów lat do obecnych średnich temperatur na Ziemi wynika, że bywały one znacznie wyższe niż obecnie [czas nagrania: 11:29:24].

Fakty: To prawda, lecz zmieniały się one wtedy stopniowo, co dawało czas naturze na dostosowanie się do nowych warunków, a obecna zmiana jest szybsza i przez to groźna.

  1. Czy w przeszłości wzrost dwutlenku węgla następował po wzroście temperatur?

Stwierdzenie: Dziesiątki i setki tysięcy lat temu, gdy w bardzo zimnych okresach temperatura zaczynała rosnąć, wzrost CO2 w atmosferze następował po wzroście temperatury, a nie przed [czas nagrania: 11:36:22].

Fakty: Rzeczywiście można zauważyć momenty, w których po lodowatym okresie, ze względu na zmianę orbity Ziemi, następował wzrost temperatury, jednak potem powodowało to uwalnianie dwutlenku węgla ze zmarzliny, co wzmacniało ocieplenie. Obecnie stężenie CO2 w atmosferze jest najwyższe od setek tysięcy lat i wzrosło ono szybciej niż po ostatnim końcu zlodowacenia.

  1. Czy w średniowieczu już mieliśmy do czynienia z ociepleniem klimatu?

Stwierdzenie: „Klimat zmienia się nieustannie”, np. w średniowieczu wystąpiło ocieplenie, a zaraz potem była mała epoka lodowcowa [czas nagrania: 11:43:50].

Fakty: Dawniej ocieplenia i oziębienia, wynikające np. z aktywności wulkanów, występowały jednak lokalnie, a nie, jak obecne ocieplenie, na globalną skalę.

  1. Czy im więcej jest dwutlenku węgla, tym lepiej dla roślin?

Stwierdzenie: Dziesiątki milionów lat temu koncentracja CO2 w atmosferze była znacznie wyższa niż kiedyś, dzięki czemu bujnie rozwijała się roślinność, dlatego „nadmiar dwutlenku węgla w atmosferze jest zawsze dobrą sytuacją dla roślinności” [czas nagrania: 11:31:20].

Fakty: Rośliny rzeczywiście rosną lepiej, gdy mają dużo CO2, jednak potrzebne im są do tego także woda i żyzna gleba, które mogą stracić w wyniku obecnej gwałtownej zmiany klimatu.

  1. Czy zimno jest szkodliwe dla człowieka, a ciepło nie?

Stwierdzenie: W przeszłości w okresach ochłodzenia panował głód, występowały epidemie i wybuchały wojny, więc to „zimno zabija, nie ciepło” i „możemy się cieszyć, że żyjemy w ciepłym optimum klimatycznym” [czas nagrania: 11:46:04].

Fakty: Jak wynika z badań opublikowanych w tym roku na łamach „Nature Reviews Earth & Environment” oraz „The Innovation”, w ostatnich latach w wyniku fal upałów, do których przyczyniła się działalność człowieka, zmarły setki tysięcy osób. 

Od liczby argumentów ważniejsza jest ich jakość

To tylko kilka przykładów manipulacji faktami, które według Stefana Uhliga stanowią dostateczny dowód na to, że „system aerodynamiczny atmosfery znajduje się w stanie naturalnej równowagi”, a wpływ na ten system mają wyłącznie zjawiska naturalne, a nie CO2, który emitują ludzie [czas nagrania: 12:49:54]. Nie sposób odnieść się w jednym tekście do wszystkich 73 slajdów zaprezentowanych w ciągu wystąpienia trwającego ponad godzinę.

Stefan Uhlig to nie pierwszy „niezależny ekspert”, który prezentuje światu dziesiątki badań i sprawnie posługuje się naukowym językiem. Być może wywołuje to wśród części słuchaczy odczucie wiarygodności mówcy, a na pewno sprawia, że szybka weryfikacja wszystkich tez i stwierdzeń jest praktycznie niemożliwa. 

Dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się źródłom ustaleń prelegenta możemy stwierdzić, że są to często skompromitowane publikacje – na przykład artykuł Olego Humluma, rzekomo dowodzący, że za przeszłe i teraźniejsze zmiany klimatu odpowiada głównie wpływ Słońca i Księżyca. Ta publikacja opiera się na wybiórczym doborze danych pasujących do przyjętej tezy [czas nagrania: 11:44:57]. Uhlig powołuje się także na badania nieuwzględniające zjawisk z ostatnich kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat [np. czas nagrania: 11:47:50, 11:58:24, 12:05:09].

Wśród gości osoby nominowane w plebiscycie „Klimatyczna bzdura roku”

Kolejnymi osobami na liście prelegentów konferencji byli naukowcy specjalizujący się w optoelektronicedr inż. Jan Kubicki (fizyk) i dr inż. Tomasz Wójcik (chemik). Drugi z nich był posłem na Sejm III kadencji z ramienia Akcji Wyborczej „Solidarność”. Potem startował w różnych wyborach jako kandydat Ligi Polskich Rodzin (1, 2, 3). Przez wiele lat działał w NSZZ Solidarność, a w 2024 roku został członkiem zespołu Komisji Krajowej tego związku do spraw Zielonego Ładu.

raporcie „Drapieżny Zielony (nie)Ład”, przygotowanym na zlecenie Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, dr inż. Wójcik stwierdził: „Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje, że klimat się zmienia, ale powodem tych zmian nie jest korzystanie z paliw kopalnych” (s. 162). Te słowa dały mu nominację w plebiscycie „Klimatyczna bzdura roku 2024”, organizowanym przez portal Nauka o Klimacie, na którym dziennikarze, wspólnie z naukowcami, publikują naukowych materiały dotyczące zmiany klimatu – oparte na źródłach.

Ostatecznie dr inż. Wójcik nie znalazł się na podium tego plebiscytu. Za to trzecie miejsce otrzymał wspomniany dr inż. Kubicki wraz z dwoma innymi pracownikami Instytutu Optoelektroniki Wojskowej Akademii Technicznej (1, 2). W swoim artykule, wycofanym już z czasopisma „Applications in Engineering Science”, autorzy przedstawili eksperyment, który w ich przekonaniu może podważać tezę, że CO2 jest gazem cieplarnianym.

XIX-wieczne argumenty na współczesnej konferencji o klimacie

W swojej publikacji autorzy przywołali (s. 3) ustalenia Knuta Ångströmaszwedzkiego geofizyka. W 1900 roku, po przepuszczeniu promieniowania podczerwonego przez rurę wypełnioną CO2, stwierdził on, że niezależnie od tego, czy tego gazu jest mniej, czy więcej, przepuszcza on w obu przypadkach przybliżoną ilość promieni. Taki wynik prowadził do wniosku, że niezależnie od tego, ile dwutlenku węgla będzie w atmosferze, nie przyczyni się on szczególnie do ocieplania Ziemi.

Polscy autorzy wykonali podobne eksperymenty. Przykładowo: przepuścili promieniowanie pochodzące z Księżyca przez jedną kuwetę wypełnioną CO2 i drugą, w której było powietrze (s. 5). Stwierdzili, że przez obydwie kuwety promienie przechodziły równie sprawnie, co następnie doprowadziło ich do wniosku, że „wpływ antropogenicznego wzrostu stężenia CO2 na klimat Ziemi jest jedynie hipotezą, a nie potwierdzonym faktem” (s. 6).

Taki wniosek podważyli jednak inni naukowcy, m.in. prof. Szymon Malinowski (fizyk atmosfery), prof. Ralph Keeling (klimatolog) i prof. Raymond Pierrehumbert – fizyk planetarny (1, 2). Wskazywali oni, że problem efektu cieplarnianego nie dotyczy jedynie promieni, które np. ze Słońca trafiają na Ziemię. Bardziej istotne jest promieniowanie cieplne oddawane z Ziemi do atmosfery. Promieniowanie ze Słońca jest krótkofalowe, a to z Ziemi długofalowe. Jedno z nich jest zatrzymywane przez CO₂, a drugie – nie.

To prawda, że cząsteczki dwutlenku węgla mają ograniczone możliwości pochłaniania promieniowania. Jednak gdy wzrasta jego ilość w atmosferze, ciepło z Ziemi uwalnia się do przestrzeni kosmicznej w coraz wyższych jej warstwach. Każda z nich odbija część tego ciepła z powrotem do Ziemi, co pogłębia efekt cieplarniany. Zauważono to np. w przypadku znacznie gorętszej planety Wenus, co ustalono również na drodze eksperymentów możliwych m.in. dzięki wysłanym tam sondom kosmicznym.

Nieporozumienia wokół pojęcia konsensusu naukowego

Pozwoliliśmy sobie na tak szeroką opowieść o przekonaniach i argumentach dr. inż. Kubickiego i dr. inż. Wójcika bez bezpośredniego odwołania do konferencji z 14 stycznia, ponieważ usłyszeliśmy w jej trakcie dokładnie te same tezy. 

Współautor wyżej opisanej publikacji opowiedział tam przede wszystkim o swoim eksperymencie [czas nagrania: 13:40:49]. Zapowiadający go prezes Ordo Medicus przekonywał, że eksperyment w nauce to dowód rozstrzygający, co jest prawdą. „Druga strona” sporu, według prezesa, podważa wnioski wypływające z eksperymentu rzekomo jedynie na podstawie symulacji komputerowych, które są dowodami niższego rzędu [czas nagrania: 13:17:32].

W swoim wystąpieniu dr inż. Wójcik przekonywał dodatkowo, że w ogóle w naukach ścisłych nie możemy mówić o żadnym konsensusie, a jedynie o tym, „co jest prawdą, a co nie jest prawdą”. Podkreślał, że „prawdy nie ustala się w wyniku głosowania”, lecz przez rzetelną analizę faktów [czas nagrania: 13:39:04]. Komentował w ten sposób publikacje pokazujące, że prawie 100 proc. badaczy uważa, że to ludzie spowodowali globalne ocieplenie.

To prawda – w nauce liczy się przede wszystkim moc faktów, a nie powszechność przekonań. Uznaje się przy tym, że rzetelne przeglądy systematyczne i metaanalizy, zbierające wnioski z wielu badań, stoją wyżej w hierarchii dowodów niż pojedyncze eksperymenty. W przypadku nauki o klimacie z przyglądów i metaanali wynika jednoznacznie, że ocieplenie klimatu jest faktem, jego przyczyną jest działalność człowieka, a jego skutki są szkodliwe dla ludzi, zwierzątroślin.

Naukowy konsensus wynika z dowodów

Jednocześnie konsensus naukowy nie jest tym samym, co konsensus w rozumieniu potocznym, czyli sytuacją, w której różni ludzie mają te same opinie na jakiś temat. Nie jest on też dowodem na poprawność teorii naukowej. Aby mówić o konsensusie naukowym, potrzebna jest sytuacja, w której istnieją różnorodne dowody prowadzące naukowców do spójnego wniosku. Właśnie te dowody odróżniają konsensus od zwykłego porozumienia.

Nauka jest najlepszym narzędziem do rozumienia świata, dostarczającym nam najlepszej dostępnej wiedzy z różnych dziedzin. Stan tej wiedzy rzeczywiście może ulec zmianie. Kolejne badania mogą wykazać, że aktualnie panujące przekonania wymagają rewizji – i w ten sposób przysłużyć się jej rozwojowi.

Autorytet Sejmu nie podnosi wagi argumentów

Zastanawiające jest przy tym, czemu ma służyć organizowanie w budynku należącym do sejmowego kompleksu wydarzenia, podczas którego w odpowiedzi na pytanie: „Czy człowiek wpływa na zmiany klimatu?” otrzymaliśmy znane już i dawno obalone argumenty. Prezes Fundacji Ordo Medicus, gdy otwierał konferencję, tłumaczył tę kwestię – twierdził, że obecnie nauka jest w dużej mierze skorumpowana, wobec czego nie istnieje „czysty naukowy konsensus” w sprawie przyczyn zmiany klimatu [czas nagrania: 11:16:49].

Natomiast co innego wynika z raportu Międzynarodowego Panelu ds. Środowiska Informacyjnego (IPIE). Jego autorzy wykazali, że głównymi źródłami nieprawdziwych informacji na temat zmiany klimatu są korporacje, rządy i partie polityczne, którym zależy na dalszym wydobyciu i sprzedaży paliw kopalnych i podważaniu zaufania do władzy (s. 96–98). 

Zarzuty o korupcję to wygodny i prosty argument, szczególnie gdy się go nie uzasadnia. Nie sprawia on jednak, że w jednym momencie można zlekceważyć wyniki tysięcy badań. 

Fakt wygłaszania dawno obalonych tez w tak poważnym miejscu jak budynek sejmowy nie sprawia, że te tezy zyskują na prawdziwości. Wykorzystanie autorytetu Sejmu może co najwyżej wywołać wrażenie, że mamy do czynienia z poważnymi i wartymi uwagi dowodami. W nauce liczą się przede wszystkim fakty, a nie wrażenia i emocje – co zresztą przyznali sami uczestnicy konferencji.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź